Zupa z czerwonej papryki i tofu

Tofu okladka

 

Tofu to moja true love :) Nieprzypadkowo napisałam książkę „Zaskakujące tofu”, która według różnych źródeł wywołała w Polsce prawdziwą rewolucję tofu. Na temat tej książki wypowiadał się też właściciel Polsoi i równocześnie jej wiceprezes, Piotr Poniński: Pionierską pracę wykonała także Pani Mariola Białołęcka, autorka książki  pt. „Zaskakujące Tofu”, gdzie znaleźć można niezmiernie ciekawe kompozycje.

Polecam cały artykuł, który z pewnością rozwieje wiele Waszych wątpliwości co do tofu i produktów sojowych :)

http://www.przyslijprzepis.pl/artykul/tofu-z-czym-to-sie-je

Na stronie Polsoi www.polsoja.com.pl aktualnie znajduje się kilka moich przepisów, które przygotowałam do ich folderu „Tofu na wiosnę” (przepisy są na pierwszej stronie, trzeba zjechać kursorem niżej).

Z tofu zetknęłam się po raz pierwszy wiele lat temu w Berlinie i od tamtej pory tofu już zawsze będzie mi się kojarzyć z tym niezwykłym kosmopolitycznym miastem, gdzie krzyżują i miksują się najróżniejsze wpływy z różnych stron świata. Taki właśnie jest Berlin – wielokulturowy miks, dzięki któremu powstaje całkowicie nowa jakość -wysoka jakość. Współczesna wieża Babel, w której jednak można się porozumieć :) Tofu też trochę takie jest – kosmopolityczne. Zasysa jak gąbka kulturę kulinarną każdego kraju, w którym jest używane, łącząc Wschód z Zachodem :)

Moje pierwsze przepisy z tofu pojawiły się w książce, którą wydałam w 2003 roku, a która była wielkim bestsellerem – „Nakarmić duszę” Joli Słomy i Mirka Trymbulaka. Książka jest zbiorem przepisów pochodzących od różnych osób. Mimo że upłynęło już trochę czasu od jej wydania, nasi Czytelnicy nadal pytają, czy będzie wznowienie tej książki. To tutaj znajdziecie m.in. moją ukochaną „Zupę szpinakową z miętą i tofu”, którą do dziś regularnie gotuję, a także „Quiche z brukselki i tofu”, od lat uwielbiane przez moich przyjaciół i często obecne podczas naszych spotkań :) Oba przepisy trafiły do książki, ponieważ od lat je przyrządzałam i wszystkim smakowały. To w tej książce Jola i Mirek napisali o mnie: „Świetny kucharz, dla którego warzywa, owoce, przyprawy i tofu nie mają tajemnic”. Już wtedy dużo eksperymentowałam z tofu, a także z innymi produktami, i byłam w naszym środowisku znana z tego, że u mnie to zawsze będzie coś dziwnego :) Niektórzy mówili nawet: „Dziwne, ale dobre… Być może ktoś pomyśli, że znów się chwalę :) Ja jednak chciałabym, najzwyczajniej w świecie, opowiedzieć Wam o swoich początkach, ponieważ to, co robię teraz, przepisy, które tworzę, mają swoje korzenie, nie wzięły się z przypadku, nie znalazłam ich na żadnym polskim forum kulinarnym, nie pochodzą też z innych książek kulinarnych czy z zagranicznych blogów. Przez wiele lat na przykład gotowałam dla mojego nauczyciela, Lamy Ole, który przyjeżdża regularnie do Polski kilka razy w ciągu roku, i grupy przyjaciół. Było to bardzo inspirujące i wzbogacające doświadczenie, zwłaszcza że każdy z nas starał się dać z siebie jak najwięcej. Nasza grupa jest trochę taka, jak Berlin, pochodzimy z różnych stron świata i wymieniamy się doświadczeniami, często także kulinarnymi. Prawdziwy wielokulturowy tygiel. Są wśród nas ludzie z Ameryki łacińskiej, Stanów, całej Europy, Azji, a nawet z Izraela, i oczywiście „aussies” oraz „kiwis” :)

Tofu jest obecne w mojej kuchni przez cały czas (jem dwa, trzy razy w tygodniu), podobnie jak kasze, warzywa i owoce. Najczęściej w postaci zup. I nie jest ono tu zwykłym zabielaczem. Dodanie tofu do potrawy równoważy ją, a także cały nasz organizm. Najczęściej kupuję tofu Polsoi, nie zawiera GMO, ma smak, który mi odpowiada, poza tym większość przepisów z książki „Zaskakujące tofu” jest właśnie przygotowana pod kostkę tofu Polsoi. Powiem Wam, że sama bardzo często korzystam z przepisów, które opracowałam, a później opublikowałam w książkach, zarówno z tofu, kasz, jak i z kokosa, dlatego że w moich książkach jest to, co sama lubię, co mi smakuje, co ma formę, która mi się podoba, itp.

Polecam też recenzje mojej książki, napisane przez bloggerki, których nie znałam wcześniej, co oznacza, że nie zamawiałam tych recenzji:

http://wiecejyofu.blox.pl/2011/08/Pieczarki-z-groszkiem-i-wedzonym-tofu.html

http://ciekawesniadanie.blogspot.com/2009/04/zaskakujace-tofu.html

A dziś chciałabym podzielić się z Wami moim ulubionym przepisem na jesienną zupę z czerwonych papryk i tofu właśnie z książki „Zaskakujące tofu”. Ta zupa spodobała się wielu osobom, miałam okazję prezentować ją na kilku eventach. Ludzie zawsze wracali po więcej :) Enjoy!

 

ZUPA Z CZERWONEJ PAPRYKI I TOFU

Rodzaj posiłku: deser

Podajemy z:  owocami sezonowymi i/lub ubitą śmietanką

Wegetariański: tak

Wegański: tak, jeśli dodamy syrop klonowy lub słód jęczmienny zamiast miodu

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: działanie neutralne, z tendencją do rozgrzewającego

Ilość porcji: 3 – 4 

 

Zupa tofu

Przepis

4 duże czerwone papryki, pokrojone w niedużą kostkę, 
1 duża czerwona cebula, drobno posiekana, 
1 łyżka płynnego miodu, najlepiej lipowego, 
2 duże ząbki czosnku, drobno posiekane, 
3 łyżki oliwy z oliwek, 
1 kostka tofu naturalnego (180g), rozdrobnionego
1 łyżeczka suszonego tymianku, 
1 l wody, 
kilka liści laurowych, 
5 ziaren ziela angielskiego, 
sól i świeżo zmielony zielony pieprz do smaku, 
1 łyżka octu jabłkowego lub octu z białego wina, 
1-2 łyżki soku z cytryny

świeże liście bazylii i oliwa z oliwek (opcja)

Rozgrzewamy oliwę z oliwek w garnku, wrzucamy cebulę i smażymy, aż się zeszkli. Dodajemy czosnek i mieszając smażymy chwilę. Wkładamy pokrojoną w kostkę paprykę i smażymy przez kolejne 2 minuty, przez cały czas mieszając. Wlewamy miód, mieszamy i dodajemy tymianek, zmniejszamy ogień i dusimy przez 5 min. pod 
przykryciem, a następnie dorzucamy rozdrobnione tofu, mieszamy i dodajemy ziele 
angielskie, liście laurowe, ocet winny, zielony pieprz i sól. Na koniec wlewamy wodę, gotujemy 25 min. Studzimy i bardzo dokładnie miksujemy. Przed podaniem podgrzewamy i doprawiamy do smaku sokiem z cytryny. Na talerzu posypujemy drobno posiekaną bazylią i polewamy odrobiną oliwy z oliwek dla zaostrzenia smaku (opcja). 

             Ja ją uwielbiam, mam nadzieję, że też ją polubicie :)

 

 Uwagi. Tofu pasuje do prawie każdej zupy, zwłaszcza tam, gdzie chcielibyśmy dodać śmietanę. Wystarczy pokroić je w kostkę – na sześć lub osiem części i gotować razem z zupą. Na koniec miksujemy tofu z ugotowaną zupą –  jeśli ma to być zupa-krem – lub miksujemy z niewielką ilością zupy/wywaru, jeśli chcemy tylko zabielić.

 ………………………………………………………………………………………………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja: Mariola Białołęcka, wykonanie: Jacek Białołęcki

Copyright © 2009 by Jacek Białołęcki & Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

 

Tort z jabłek i tofu z galaretką

Tofu tort

Jedzmy więcej pysznych, orzeżwiających jabłek i pomóżmy przetrwać naszym sadownikom :) Jabłka to nasz skarb narodowy, są obecne w naszym życiu od samego początku, najpierw w postaci przecierów, soczków, kompocików, a potem w formie pieczonych jabłek nadziewanych, jabłeczników, szarlotek, soków, kompotów, dżemów, marmolad, galaretek, cydrów, octów jabłkowych, a także świeżych, soczystych i odświeżających jabłek, które jemy same lub w sałatkach. Jak wiecie, przepisów i pomysłów, jak przyrządzić jabłka, są setki, a może nawet tysiące :) Dzisiejszy przepis pochodzi z mojego Kalendarza Kulinarnego Pięć Przemian i jest jedną z najlepszych potraw na upalne dni. Zarówno tofu, jak i jabłka wpływają na nas odświeżająco, zmniejszając gorąco w naszym ciele, które powstaje pod wpływem wysokiej temperatury na zewnątrz, a także często pod wpływem uprawiania letnich sportów w bardzo gorące dni. Dodam jeszcze, że tofu i jabłka są w tym przepisie gotowane, co zwiększa ich strawność. 

Tort ten najlepiej zjeść późnym popołudniem, po powrocie z plaży, z długiego spaceru, z kortów tenisowych, itp., siedząc z przyjaciółmi w ogrodzie, w zacienionym miejscu. Wystarczy kawałek, a poczujemy się ochłodzeni i odprężeni. Zjedzony wieczorem natomiast pomoże nam zasnąć, nawet jeśli na zewnątrz jest wciąż upalnie.       Zachęcam :)

 

TORT Z JABŁEK I TOFU Z GALARETKĄ

Rodzaj posiłku: deser

Podajemy z:  owocami sezonowymi i/lub ubitą śmietanką

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: działanie chłodzące

Ilość porcji: kilkanaście

 

Składniki

D 1 kg lekko kwaskowatych jabłek

Z 3 kostki tofu (540 g)

Z śmietanka sojowa 200 ml

lub zwykła słodka śmietanka

Z 100 g cukru trzcinowego

M 2 łyżeczki cynamonu

W szczypta soli

D 1 litr soku jabłkowego

W 2 łyżki agaru

D trochę otartej skórki cytrynowej

O szczypta kakao + do galaretki

Z 2 łyżki mąki ziemniaczanej,

rozrobionej w 3 łyżkach mleka sojowego

W 60 ml zimnej wody

 

  1. Jabłka [D] obieramy ze skórki, 700 g jabłek kroimy na dość grube kawałki i przekładamy do miski, resztę ucieramy na tarce o grubych oczkach i wrzucamy do osobnego naczynia.
  2. Tofu [Z] rozdrabniamy widelcem, przekładamy do rondla, dodajemy śmietankę sojową [Z], cukier [Z], 1 łyżeczkę cynamonu [M] oraz sól [W], wrzucamy pokrojone na kawałki jabłka [D] i wlewamy 500 ml soku jabłkowego [D]. Gotujemy przez 10 minut od zagotowania na małym ogniu. Wrzucamy 1 łyżkę agaru [W], mieszamy i gotujemy przez kolejne 3 minuty. Wrzucamy skórkę cytrynową [D], szczyptę kakao [O] i dodajemy  mąkę ziemniaczaną [Z]. Mieszając gotujemy jeszcze przez 2 minuty. Zdejmujemy z ognia, studzimy przez chwilę, a następnie miksujemy na jednolitą gładką masę (najlepiej w blenderze). Masę przelewamy do lekko natłuszczonej formy. Zostawiamy do ostudzenia.
  3. Następnie przyrządzamy galaretkę. Do osobnego rondla wlewamy wodę [W], dodajemy resztę cynamonu [M], 1 łyżkę agaru [W], wrzucamy utarte jabłka [D], wlewamy 500 ml soku jabłkowego [D] i wrzucamy szczyptę kakao [O]. Zagotowujemy, gotujemy przez 5 minut. Studzimy, wylewamy na tofu [Z].

                                                                                SMACZNEGO! :)

 

 ……………………………………………………………………………………………………………….

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja: Mariola Białołęcka, wykonanie: Jacek Białołęcki

Copyright © 2013 by Jacek Białołęcki & Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

 

Wegańskie borrito

Boćwina

(Ta piękność na zdjęciu to boćwina z Cedrów Wielkich – prosto z pola)

 

Boćwina, botwina czy botwinka?

Wybornie umiał wędzić gęsi skrzydło

I po tatarsku zawijać kołduny -
Król perski, który płacił złota minę
Za każdą nową rzecz, to za boćwinę

Dałby dwie. – O boćwino!

                 Juliusz Słowacki, Beniowski

 

Boćwina choć obecnie mało popularna w Polsce, dawniej była bardzo ceniona i często pojawiała się na polskich stołach. Boćwina to inaczej „burak liściowy”, czyli najstarsza odmiana buraka, która była uprawiana już ok. 2000 lat p.n.e. Moja pochodzi prosto z ekologicznego gospodarstwa Pana Barczaka w Cedrach Wielkich. Pan Barczak regularnie przywozi do Trójmiasta wspaniałe, świeżo zerwane i certyfikowane produkty ekologiczne, warto zapoznać się z jego ofertą :)

Z boćwiną po raz pierwszy zetknęłam się, kiedy pracowaliśmy nad angielską wersją książki Joli Słomy i Mirka Trymbulaka „Nakarmić duszę” (To feed the soul) – z powodu … błędu w tłumaczeniu :) Książkę tłumaczyła na angielski bardzo dobra polska tłumaczka, która najwyraźniej z powodu pośpiechu użyła w jednym z przepisów, zawartych w tej książce („Buraczki z awokado i pistacjami”) słowo ‘beet greens’ zamiast słowa ‘beetroot’, co od razu zostało wychwycone przez redaktorkę z Londynu, rodowitą Brytyjkę, a ja dowiedziałam się przy okazji, jaka jest różnica pomiędzy burakiem liściastym a ćwikłowym :)

Boćwina, czyli burak liściasty, ma wielkie pomarszczone liście, przypominające mózg, i mięsiste, często szerokie łodygi (patrz zdjęcie powyżej), a jej korzeń jest niejadalny. Natomiast botwina to młode liście i korzenie buraka ćwikłowego. Te liście są gładkie i nieduże, a korzenie jadalne. To z botwiny – z liści i korzenia – przygotowujemy wiosną zupę botwinkę lub chłodnik latem. 

 

Liście boćwiny zawierają dużo łatwo przyswajalnego białka, potasu, żelaza, wapnia, prowitaminy A, witaminy B1, B2, C, kwasu foliowego i błonnika. Boćwinę zaleca się diabetykom, ponieważ zawiera ona węglowodany złożone, a także osobom w stresie, kobietom w ciąży i osobom odchudzającym się. A ponieważ jej liście przypominają ludzki mózg, korzystnie wpływa ona także na nasz mózg i procesy myślowe, dlatego warto ją jeść w sytuacjach wzmożonego wysiłku intelektualnego. Polecam zwłaszcza studentom :)

Piękna boćwina od Pana Barczaka zainspirowała mnie do stworzenia kilku przepisów. Kiedy zobaczyłam te olbrzymie (niektóre mają nawet 40 cm długości!), malarskie liście, od razu pomyślałam o liściach bananowca i potrawach, do których się ich używa. W liście boćwiny, podobnie jak w liście bananowca, można zawinąć różne warzywa, tofu, ugotowane strączkowe lub kasze z dodatkiem np. sera, a następnie gotować je na parze lub podpiekać na grillu. Liście te mogą także zastąpić pszenną tortillę, np. w burrito, czy też kapustę w gołąbkach.  

Borrito, czyli burrito z boćwiny, powinno zwłaszcza zainteresować osoby, które wybierają się na piknik, w dłuższą podróż samochodem lub szukają czegoś smacznego i świeżego, co mogą łatwo przygotować i wrzucić do lunch boxa. Świeże, soczyste liście boćwiny stanowią naturalną ochronę dla żywności w środku, która dzięki temu dłużej pozostaje świeża i smaczna. Moje borrito przygotowuje się szybko, jest pyszne dzięki lekko ostrym w smaku liściom boćwiny, majonezowi kokosowemu i tofu smażonym w panierce kokosowej. Enjoy :)

 Boćwina 2

 

SKŁADNIKI MOJEGO BORRITO :)

Na dwie porcje

1. Tofu smażone w kokosowej panierce

kostka tofu

kilka łyżek mąki kokosowej

kilka łyżek wiórków kokosowych

1 łyżka mąki ziemniaczanej

lub jajko

3 – 4 łyżki zimnej wody

olej kokosowy do smażenia

 

  1. Tofu kroimy wzdłuż na cztery części. Powstałe w ten sposób paluszki lekko ścieramy na tarce, żeby ich powierzchnia była chropowata.
  2. Do miski wrzucamy mąkę ziemniaczaną, wlewamy wodę, mieszamy. Powinniśmy uzyskać dość rzadką, płynną konsystencję. Do osobnych misek wrzucamy mąkę kokosową i wiórki kokosowe.
  3. Tofu obtaczamy w mące kokosowej, następnie w mące ziemniaczanej rozpuszczonej w wodzie i na koniec w wiórkach kokosowych. Smażymy na rozgrzanym oleju kokosowym po 2 minuty z każdej strony.

Uwagi!

  1. Mąkę ziemniaczaną trzeba za każdym razem zamieszać przed włożeniem tofu obtoczonego w mące kokosowej, powinna mieć płynną konsystencję, ale nie może być za rzadka, to kwestia wyczucia :) Jeśli za gęsta, trzeba dolać znów trochę wody.
  2. Jeśli kupujecie produkty sojowe, dotyczy to też miso, tamari i shoyu, starajcie się wybierać te z certyfikatem, organic, oznaczone jako Non Gmo. Niestety większość soi na świecie jest modyfikowana genetycznie.
  3. Zamiast mąki ziemniaczanej można użyć rozbełtanego jajka do panierowania tofu.

 

 2. Majonez kokosowy

Smaczny,  gęsty majonez, który nie zawiera nawet odrobiny jajek. Pasuje do pieczonych warzyw i sałatek. Polecam!

 

200 ml śmietanki sojowej

70 g koncentratu kokosowego,

rozdrobnionego

60 ml oleju kokosowego (e.v.),

rozpuszczonego i ostudzonego

80 ml oleju słonecznikowego,

tłoczonego na zimno

50 ml soku z cytryny

¼ łyżeczki soli

¼ łyżeczki pieprzu

 

 

  1. Śmietankę sojową wlewamy do pojemnika blendera. Dodajemy koncentrat kokosowy oraz sok z cytryny, miksujemy na średnich obrotach, aż składniki się połączą.

  2. Łączymy olej słonecznikowy z olejem kokosowym i zaczynamy wlewać je cienką stróżką do blendera, przez cały czas miksując masę na średnich obrotach –  aż do wyczerpania ilości. Jeśli blender się blokuje, trzeba go wyłączyć, zamieszać masę i dalej miksować. Na koniec doprawiamy majonez do smaku pieprzem oraz solą i przekładamy do słoiczka z nakrętką. Wstawiamy do lodówki na 1 – 2 godziny, żeby smaki się wymieszały i żeby majonez zgęstniał. 

 

Warianty

 

  1. Masę można zmiksować z jedną łyżeczką świeżo utartego korzenia imbiru.

  2. Do miksowania dodajemy 1 zmiażdżony ząbek czosnku lub 1 łyżkę posiekanego szczypiorku dymki lub świeże zioła.

 Uwaga! Przepis na majonez kokosowy pochodzi z mojej książki „Zaskakujący kokos i jego uzdrawiające właściwości”. Tu więcej informacji o książce :)

 

 

BORRITO – łączymy składniki

Dwa duże liście boćwiny

 

  1. Duży liść boćwiny płuczemy i osuszamy (Liść można też wrzucić na kilka sekund do wrzątku, ale ja wolę go jeść na surowo, ma ciekawszy smak. Jednak, jeśli chcemy przygotowywać tę potrawę regularnie, powinniśmy liść boćwiny sparzyć, ponieważ zawiera ona,  podobnie jak szpinak, kwas szczawiowy. Nie zaleca się jedzenia na surowo dużej ilości produktów zawierających kwas szczawiowy). Obcinamy łodygę i wycinamy/ścinamy najgrubszą część nerwu. Łodygę kroimy wzdłuż na mniejsze kawałki i wrzucamy na dwie minuty do wrzątku, można też użyć surowej.

  2. Na liść nakładamy ugotowaną łodygę, kawałki warzyw, surowych lub ugotowanych, zioła, przyprawy – ja dodaję ogórek, posiekany szczypiorek, świeżą cebulkę, bazylię, sól i pieprz. Na to wrzucamy majonez i kawałki tofu. Zawijamy liść wokół nadzienia, podobnie jakbyśmy przygotowywali gołąbki, a następnie spinamy drewnianą wykałaczką, jeśli jest to potrzebne, i nasze borrito jest gotowe! Podobnie postępujemy z każdym kolejnym liściem. Prawdziwe pyszności na ulubioną wycieczkę lub do ulubionej pracy :)

 Boćwina 3

 

Boćwina 5

(Czyż nie wygląda interesująco?)

Boćwina 4

(Mniam!)

 LOVE,

                            Mariola

………………………………………………………………………………………………….

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Copyright © 2014 by Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

P.S. Materiał o boćwinie między innymi na podstawie strony: www.naturaity.pl

Muffinki z tofu i makiem

Jeleń życzenia

Zwierzęta są piękne, na mojej kartce z życzeniami jeleń w całym swoim majestacie :) Jeleń jest także ssakiem, jak my. Do tej rodziny należą również renifer, łoś, daniel, sarna, a nawet pochodzące z dalekich krajów i równie piękne mazama ruda, mulak i mundżak :) Nie mówią ludzkim głosem, ale do mnie przemawiają swoją szlachetnością oraz niezależnością i wzbudzają we mnie potrzebę, by je chronić. Im częściej na naszych stołach będą gościć różne warzywa, zboża, fasole i zioła, tym większa szansa, że spotkamy na spacerze w lesie jelenia, sarnę lub łosia i doświadczymy dzięki temu czegoś pięknego i wzniosłego. Czego Wam (i sobie) życzę Drodzy Czytelnicy mojego bloga i dziękuję za ten wspólnie spędzony rok. Oby te Święta upłynęły w dobrej zrelaksowanej atmosferze, a przyszły rok przyniósł spełnienie w różnych sferach życia. 

                                                  Z najlepszymi życzeniami,

                                                                                               Wasza Mariola

I jeszcze jeden z obiecanych przepisów :)

MUFFINKI Z TOFU I MAKIEM

Muffinki trzy

9 muffinek 

Składniki

 

Muffiny:

 

1 kostka (180 g) tofu naturalnego, rozdrobnionego

100 g maku

250 ml mleka sojowego waniliowego

125 ml syropu kukurydzianego lub miodu

1 łyżka płynnego miodu

3 – 4 łyżki cukru trzcinowego lub białego

150 g białej mąki lub 100 g mąki kokosowej

1 lekko czubata łyżeczka proszku do pieczenia

½ łyżeczki sody

1 łyżeczka cynamonu

trochę utartej gałki muszkatołowej

½ szklanki rodzynek namoczonych w soku jabłkowym

½ szklanki posiekanych orzechów włoskich

 

Polewa:

 

½ kostki (90 g) tofu naturalnego, rozdrobnionego

2 łyżki kremu z białych migdałów

1 łyżeczka miodu

½ łyżeczki cynamonu

 

 

Przygotowanie:

 

1. Do malaksera wlewamy mleko sojowe, dodajemy mak i miksujemy z przerwami około 2 minut. Dodajemy rozdrobnione tofu i dalej miksujemy aż do uzyskania jednolitej konsystencji. (Tofu nie rozpuści się pod wpływem temperatury, dlatego nie powinno mieć żadnych grudek, żeby nie były one widoczne w cieście). Wlewamy syrop kukurydziany oraz miód i miksujemy, żeby wszystkie składniki dokładnie się połączyły.

 

2. Mieszamy suche składniki, mąkę z proszkiem do pieczenia i sodą oraz cukrem, dodajemy cynamon i gałkę muszkatołową.

 

3. Przekładamy suche składniki do mieszanki w malakserze i dokładnie miksujemy. Na koniec dorzucamy rodzynki odsączone z soku oraz orzechy i mieszamy całość. Już nie miksujemy!

 

4. Ciasto przekładamy do muffinkowej formy do pieczenia, wysmarowanej olejem i lekko oprószonej bułką tartą. Nakładamy do ¾ wysokości foremki, ponieważ muffiny wysoko urosną. Pieczemy w temperaturze 190°C około 30 minut lub do momentu, kiedy patyczek włożony do środka muffina będzie suchy. Muffiny można wyjąć z foremek dopiero po 10 minutach od wyjęcia ich piekarnika.

 

5. Miksujemy składniki polewy, smarujemy ostudzone muffiny. (Można też podawać bez polewy.)

 Muffiny z makiem

 

Uwagi

 

Dzięki dodaniu syropu kukurydzianego muffiny szybciej się upieką i będą bardziej miękkie w środku.

                                                                           Wszystkiego dobrego!

 

…………………………………………………………………………………………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia: Jacek Białołęcki

Aranżacja zdjęcia i potrawy: Mariola Białołęcka

Copyright © 2013 by Mariola Białołęcka & Jacek Białołęcki |All Rights Reserved

 

Bigos z tofu na Wigilię

Bigos z gwiazdką

 

Wielu historyków dopatruje się genezy Świąt Bożego Narodzenia, a co za tym idzie również Wigilii, w obrzędach związanych z uroczystym obchodzeniem dnia przesilenia zimowego, które miały miejsce jeszcze w epoce kamienia łupanego. Inni uważają jednak, że największy wpływ miały tu Saturnalia, święto ku czci Saturna, które obchodzono w okolicy przesilenia zimowego, a które w czasach starożytnych wypadało właśnie 24 grudnia. Przesilenie zimowe było okazją do świętowania w wielu kulturach i oznaczało w naszej kulturze początek zimy. Dla Chińczyków jednak zima już trwa od pewnego czasu, a dokładnie od 15 listopada, kiedy to następuje przejście od Małego Jin Jesieni do Wielkiego Jin Zimy i rozpoczyna swoje panowanie Przemiana Wody z jej słonym smakiem oraz kolorami czarnym i ciemnoniebieskim. Należą do niej takie produkty, jak ryby, owoce morza, algi, leśne grzyby oraz strączkowe. Narządami przyporządkowanymi tej Przemianie są Nerki i Pęcherz moczowy, które są wzmacniane przez smak słony, a więc wymienione powyżej produkty. Jeśli z tej perspektywy przyjrzymy się tradycyjnemu wigilijnemu menu, będziemy mogli zobaczyć, jak bardzo uniwersalne są prawa Pięciu Przemian i jaką intuicję mieli nasi przodkowie :)

Zaskakujące jest to, że większość potraw, które znajdziemy na naszym wigilijnym stole, przygotowywanych jest w oparciu o produkty przynależące do Przemiany Wody: ryby, leśne grzyby, mak (ciemnoniebieski, a nawet czarny po utarciu kolor) oraz rośliny strączkowe. Ich słony najczęściej smak, a także to, w jaki sposób są przygotowywane potrawy, ma niezwykle korzystny wpływ na narządy Przemiany Wody. Jednym słowem, niemal wszystko, co jemy podczas wieczerzy przygotowuje nas do Zimy i wzmacnia nasze Nerki. Tych powiązań jest znacznie więcej. Nasze Nerki są także wzmacniane poprzez kontakty z rodziną, ma to związek z tym, że to właśnie Nerki przechowują esencję pochodzącą od rodziców. Każdy kontakt z naszą rodziną, tą najbliższą, jak i w pośredni sposób z przodkami, świadomość naszych korzeni, pochodzenia wzmacnia organy Przemiany Wody, a w szczególności Nerki. I znów widzimy, jak bardzo to pasuje do Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia, które są najbardziej rodzinnymi świętami ze wszystkich. Podczas Wigilii musimy spotkać się z najbliższymi, pogodzić się z nimi, porozmawiać, nawet jeśli dawno tego nie robiliśmy. Jest w tym wielka mądrość, ponieważ te spotkania wzmacniają naszą energię oraz poczucie tożsamości, korzystnie wpływając tym samym na nasze Nerki, które są najważniejszym organem, jeśli chodzi o naszą witalność. Kiedy Nerki chorują, całe ciało ma problem, włącznie z mózgiem.  

Nie każdy o tym wie, ale Nerki są powiązane z uszami i ze słuchem. Ucho zewnętrzne zarówno prawe jak i lewe stanowi początek kanału energetycznego Nerki, dlatego wszystkie niekorzystne zmiany w Nerkach natychmiast uwidaczniają się w kondycji naszego słuchu i w problemach z uszami. I odwrotnie, jeśli zimą nie nosimy ciepłej czapki ochraniającej uszy, osłabiamy w ten sposób swoje Nerki. Dlatego tak ważne jest ochraniać uszy nie tylko przed mrozem, ale również przed zbyt intensywnymi dźwiękami. Głośna nieharmonijna muzyka, hałas prac budowlanych lub dużych samochodów przejeżdżających pod oknami to nie tylko problem dźwięku, ale też tego, że osłabia to nasze Nerki. 

Przyjrzyjmy się teraz naszej Wigilii w tym kontekście. Wigilia i Święta Bożego Narodzenia to jedyne Święta, podczas których ważne są śpiew i dźwięk. Kolędy śpiewamy już podczas wieczerzy, a dawniej rozpoczynano wieczerzę Wigilijną od modlitwy i czytania fragmentów Pisma Świętego. W ten sposób mamy kolejną możliwość wzmacniania naszych Nerek.

Moja rodzina spędza Wigilię z poszanowaniem dla wielowiekowej tradycji i mądrości przodków :) Spotykamy się wszyscy u mojej matki, przywożąc ze sobą różne tradycyjne potrawy. Mama jest mistrzynią w przygotowywaniu barszczu z uszkami, kulebiaka z kapustą i grzybami, klusek z makiem czy różnych postnych pierogów. Ja zazwyczaj wnoszę bigos z tofu, czasami czerwoną kapustę z jabłkami i rodzynkami, pierogi z czarną soczewicą z dodatkiem alg (nie byłabym sobą :) , jajka faszerowane leśnymi grzybami (ostatnio do jajek dodaję też hemp) lub czerwoną kapustą, muffiny z makiem oraz kutię na pęczaku. Na wigilijnym stole są też ryby, ale nigdy nie zabijaliśmy sami karpia. Zresztą ryby stanowią niewielki dodatek i chociaż moja rodzina w większości je na co dzień mięso, przekonali się do smacznych potraw wegetariańskich, które im serwuję, i  zazwyczaj te właśnie potrawy znikają jako pierwsze z wigilijnego i świątecznego stołu :)

Wigilia w naszym domu to także kolędy – słuchamy i wspólnie śpiewamy, czasami czytanie poezji, krótkich opowieści, choinka, zimne ognie, świece, ogólnie dobra świąteczna, domowa atmosfera. Wyciszamy się i zbieramy siły do dalszych działań. Nie zawsze tak było, ale teraz robimy wszystko, żeby Święta należały do tych dobrych wspomnień i jakoś się udaje :) Jednym słowem – chcieć to móc :)

Dziś na blogu mój ulubiony przepis na bigos (można go też przygotować bez tofu). Przepis ten pochodzi z mojej książki „Zaskakujące tofu”. To smaczna i prosta w przygotowaniu potrawa, pomyślałam więc, że warto ją przypomnieć :)

Postaram się jeszcze dziś lub jutro zamieścić  trochę świątecznych przepisów, a na razie życzę wszystkim dużo siły do świątecznych przygotowań :)

 

BIGOS Z TOFU

 

Rodzaj posiłku: danie główne

Podajemy z: razowym chlebem, z ziemniakami

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak, jeśli użyjemy sosu sojowego tamari

Pięć Przemian: potrawa rozgrzewająca i wzmacniająca energię

Ilość porcji: kilka

Składniki: tofu, kiszona kapusta, oliwa z oliwek, pieczarki, suszone grzyby, suszone śliwki, suszone pomidory w oleju (opcja), melasa, sos sojowy, majeranek, ziele angielskie, jałowiec, liście laurowe, sól, ziarna zielonego pieprzu. 

 

Bigos

 

Przepis

 

1 kostka (180 gram) tofu wędzonego, odsączonego

½ kostki (90 gram) tofu białego, odsączonego

1 kg kiszonej kapusty, po odciśnięciu soku

125 ml oliwy z oliwek

250 g pieczarek pokrojonych w plasterki

25 g suszonych grzybów, najlepiej podgrzybków

100 g suszonych śliwek

1 mały słoiczek suszonych pomidorów w oliwie (opcja)

2 łyżki melasy lub miodu

3 łyżki ciemnego sosu sojowego

1 łyżka suszonego majeranku

kilka ziaren ziela angielskiego

kilka ziaren jałowca

ziarna zielonego pieprzu

2 – 3 liście laurowe

sól i pieprz do smaku

500 ml wody

 

 

Przygotowanie

 

1. Tofu kroimy w kostkę o boku około 1 cm.

 

2. Rozgrzewamy oliwę w garnku, w którym będziemy gotować bigos. Wrzucamy odsączone z wody, pokrojone tofu i smażymy, mieszając przez cały czas, dopóki na tofu nie utworzy się chrupiąca skórka. Smażymy jeszcze przez 2 minuty (tofu powinno być złoto-brązowe) i dodajemy pieczarki. Podsmażamy około minuty, wrzucamy kapustę i krótko smażymy, cały czas mieszając. Dodajemy majeranek, jałowiec, ziele angielskie, zielony pieprz, liście laurowe, sos sojowy, melasę, pomidory (opcja), suszone grzyby oraz śliwki. Wszystko dokładnie mieszamy i wlewamy wodę. Dusimy około 2 godzin na małym ogniu, co jakiś czas mieszając. Uważamy, żeby bigos się nie przypalił. Jeśli woda wygotuje się przed upływem tego czasu, można dolać więcej wody lub gotować dłużej, jeśli jest za dużo wody.

 

(Ważne! Dzięki skórce tofu nie rozpadnie się podczas gotowania na drobniejsze kawałki, tylko zachowa kształt)

 

………………………………………………………………………………………………………………………….

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia: Jacek Białołęcki

Aranżacja zdjęcia i potrawy: Mariola Białołęcka

Copyright © 2013 by Mariola Białołęcka & Jacek Białołęcki |All Rights Reserved