Jaglana czekolada z karobem – na gorąco

 Jaglana czekolada zdjęcie 1

Na Wybrzeżu mamy wczesną zimę. Od kilku dni temperatura w nocy spada poniżej zera. Czas więc na coś bardziej rozgrzewającego :) Czekolada jaglana na gorąco powstała w oparciu o mój przepis na champurrado (z książki „Zaskakująca kasza i ryż”). Tym razem jednak nie połączyłam kaszy z czekoladą, ale zastąpiłam czekoladę moim ulubionym karobem. W efekcie mamy pyszny!!! i rozgrzewający napój, który smakuje jak czekolada. Proso i kasza jaglana są dla mnie lekko rozgrzewające, ale zauważyłam, że w TMC ich klasyfikacja jest bardzo różna w zależności od autorów, co prawdopodobnie ma związek z różnymi gatunkami prosa. Najlepsza rzecz, jaką możemy zrobić, to przetestować na sobie, żeby być pewnym, jak dana potrawa działa na nasz organizm. Gdyby ktoś chciał jeszcze wzmocnić rozgrzewający charakter tego typu czekolady, może dać czerwoną quinoa zamiast kaszy jaglanej. W przepisie użyłam anyż gwiazdkowaty, który cudownie aromatyzuje naszą czekoladę, ale jest przyprawą bardzo silnie rozgrzewającą ciało i powinny go unikać osoby, którym ciągle jest gorąco, mają wysokie ciśnienie krwi i łatwo ulegają emocjom. W przepisie znajdziecie też zielony kardamon. Ta przyprawa z kolei jest kochana przez medycynę tybetańską, w której jest powszechnie stosowana jako główny składnik leków i leczniczych potraw zalecanych przez lekarzy tej medycyny. Zielony kardamon, czyli kardamon malabarski, wzmacnia nerki i leczy choroby, które powstały z wychłodzenia ciała. Jest też jedną z trzech najdroższych przypraw świata obok szafranu i wanilii. Trzeci wyjątkowy składnik naszej czekolady to cynamon, który także nas rozgrzeje i pomoże utrzymać stabilny poziom cukru we krwi. I jak tu nie cieszyć się życiem :)

Wyposażeni w taką czekoladę nie musimy się już obawiać zimna i zmian nastrojów. Zadowoleni i pełni energii chętnie zabierzemy się za to, co mamy do zrobienia. Poza tym jest ona tak pyszna, że będziemy wręcz pławić się w serotoninie :) ))))

 Jaglana czekolada z góry pół

Ale uwaga! Ta czekolada naprawdę uzależnia :) ), jednak ze względu na anyż gwiazdkowaty nie można jej pić codziennie przez dłuższy czas. Można jedynie przez kilka dni z rzędu lub okazjonalnie, kiedy wracamy do domu po dłuższym spacerze i jesteśmy mocno zmarznięci. Gdybyśmy chcieli ją pić częściej, przygotujmy ją bez anyżu, dodając w zamian trochę więcej zielonego kardamonu.

Z najlepszymi życzeniami łatwego adaptowania się do szybko zmieniających się warunków zewnętrznych,

                                                           Wasza Mariola

 P.S. Czekolada jaglana bardzo rozgrzewa ciało, dlatego osoby z nadciśnieniem, gorącymi stopami i dłońmi czy w dużym stresie powinny ją pić bez anyżu i cynamonu. Jeśli natomiast ktoś zaczyna swoją przygodę z karobem, niech zacznie od mniejszych ilości, np. od 1 łyżeczki na szklankę mleka, żeby organizm mógł się przyzwyczaić.

 

JAGLANA CZEKOLADA Z KAROBEM

Rodzaj posiłku: deser

Podajemy z: ubitą śmietanką kokosową i cynamonem

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: działanie odżywcze, wzmacnia energię, mocno rozgrzewa

Ilość porcji: 3 – 4

Składniki: kasza jaglana, mleko kokosowe, anyż gwiazdkowaty, zielony kardamon, cynamon, karob, cukier trzcinowy, esencja waniliowa z ziarenkami wanilii

 Jaglana czekolada z góry

 Przepis

60 g kaszy jaglanej

1 l mleka kokosowego

(lub 500 ml mleka kokosowego

+ 500 ml mleka sojowego)

1 gwiazdka anyżu

2 nasiona zielonego kardamonu

1 laska cynamonu

4 – 5 łyżek karobu

2 łyżki cukru trzcinowego

1 łyżeczka esencji waniliowej

 

  1. Kaszę wrzucamy do garnka. Wlewamy mleko, wrzucamy anyż, kardmon i cynamon. Mieszamy, przykrywamy i na dużym ogniu doprowadzamy do wrzenia, uważając, żeby mleko nie wykipiało. Dodajemy karob, mieszamy, żeby nie było grudek karobu, przykrywamy i gotujemy przez 20 minut na małym ogniu.
  2. Wyjmujemy anyż, kardamon oraz cynamon i przekładamy kaszę do blendera. Wrzucamy cukier, esencję waniliową i miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji (przynajmniej 1 minutę na wysokich obrotach). Nalewamy do filiżanek lub szklanek, można dodać ubitą śmietankę kokosową, sojową lub zwykłą. Posypujemy zmielonym cynamonem.

Smakuje obłędnie, tak pyszna, że nie można się oderwać. Można ją pić także na zimno, jest wówczas aksamitna i bardzo gęsta. Enjoy!

Jaglana czekolada do picia na zimno

…………………………………………………………………………………………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Copyright © 2013 Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

Jaglana tarta – mega czekoladowa

Jaglana tarta czekoladowa

W Gdańsku dziś pada. Czasami spomiędzy chmur wyłania się słońce i wtedy pojawiają się tęcze, pojedyncze lub podwójne, wyraźne lub tylko lekko zarysowane. Cieszymy się nimi jak dzieci, biegając od okna do okna, żeby je dobrze zobaczyć. Ale ogólnie jest nostalgicznie. Dlatego zdjęcia mojej urodzinowej tarty jaglanej też są utrzymane w tonie jesiennej aury :)

Wymyślona przeze mnie tarta jest prosta w przygotowaniu i mocno czekoladowa dzięki temu, że użyłam tu gorzką, wyrazistą w smaku czekoladę, która dodatkowo sprawia, że kasza, będąca bazą tej tarty, jest w niej w ogóle niewyczuwalna. Tarta ta podbiła serca i podniebienia moich gości podczas urodzinowego party i każdy bez wyjątku był zaskoczony, kiedy dowiedział się, z czego jest zrobiona. Wszyscy byli przekonani, że jedzą krem czekoladowy na bazie masła i jajek. Tarta ta może być wegańska, jeśli użyjemy wegańskich ciastek i czekolady. Ja dałam wedlowską gorzką czekoladę, która jest wegańska, ponieważ nie zawiera mleka, co było dla mnie dużym pozytywnym zaskoczeniem. Wiem, że jest napis na opakowaniu, że może zawierać śladowe ilości mleka, ale sądzę, że jest to mało prawdopodobne. Ale oczywiście możecie użyć każdej innej wegańskiej (lub nie) gorzkiej czekolady.

Tarta ta jest mega smaczna i będziemy ją często przyrządzać. Co więcej, przepisem musiałam podzielić się z gośćmi. Jest naprawdę wyśmienita i łatwa w przygotowaniu.

 

JAGLANA TARTA MEGA CZEKOLADOWA

Rodzaj posiłku: deser

Podajemy z: ubitą śmietanką, prażonymi orzechami włoskimi, liśćmi mięty

Wegetariański: tak

Wegański: tak, jeśli użyjemy odpowiedniej czekolady i ciastek

Bezglutenowy: tak, jeśli ciastka i czekolada będą bezglutenowe

Pięć Przemian: działanie odżywcze, wzmacnia energię

Ilość porcji: 8

Składniki: kasza jaglana, cukier trzcinowy, olej kokosowy, esencja waniliowa z ziarenkami wanilii, mleko kokosowe, czekolada, ciastka oreo, ziarna słonecznika

 

Jaglana tarta czekoladowa kawałek

 Przepis

Nadzienie do tarty

200 g kaszy jaglanej

500 ml gorącej wody

3 łyżki cukru trzcinowego

375 ml mleka kokosowego

1 łyżka esencji waniliowej z ziarenkami wanilii 

3 łyżki oleju kokosowego

100 g gorzkiej czekolady Wedel

 

Spód do tarty

100 g ziaren słonecznika

200 g ciastek oreo lub innych czekoladowych

(wegańskich lub bezglutenowych)

50 g oleju kokosowego

olej kokosowy do wysmarowania formy

tortownica 20 – 22 cm

Kokosowe ganache

100 g gorzkiej czekolady Wedel

1 łyżka oleju kokosowego

 

  1. Kaszę jaglaną wrzucamy do garnka i wlewamy wodę. Garnek przykrywamy i na dużym ogniu doprowadzamy kaszę do wrzenia. Kiedy zaczyna się gotować, zdejmujemy pokrywkę i pozwalamy, żeby kasza gotowała się intensywnie przez 20 sekund. Garnek ponownie przykrywamy i gotujemy przez 20 minut na bardzo małym ogniu. Zestawiamy z ognia, odkrywamy i studzimy przez 5 minut.
  2. Kaszę przekładamy do pojemnika malaksera i dokładnie miksujemy. Kiedy masa jest gładka, wlewamy mleko,  esencję waniliową, wsypujemy cukier i ponownie miksujemy, a następnie przekładamy do miski.
  3. Do rondla wrzucamy olej kokosowy (3 łyżki), rozpuszczamy na małym ogniu i wrzucamy 100 g gorzkiej czekolady, połamanej na mniejsze cząstki. Cały czas mieszając, rozpuszczamy czekoladę, uważając, żeby się nie przypaliła. Zdejmujemy z ognia, krótko studzimy i powoli wlewamy do kaszy, równocześnie ubijając całość mikserem, żeby dobrze napowietrzyć nasze nadzienie do tarty. Dzięki temu będzie ono bardziej puszyste. Odstawiamy na bok do ostudzenia.
  4. Osobno wrzucamy do pojemnika malaksera ziarna słonecznika i je rozdrabniamy. Dodajemy ciastka oreo i ponownie wszystko rozdrabniamy, do momentu, aż uzyskamy konsystencję bułki tartej. W osobnym rondlu rozpuszczamy olej kokosowy (50 g), studzimy i dodajemy do ciastek i słonecznika. Miksujemy, aż składniki się połączą. Powstałą w ten sposób masą wykładamy dno tortownicy wysmarowanej wcześniej olejem kokosowym. Wstawiamy do lodówki na 30 minut.
  5. Kiedy spód oreo stężeje, wykładamy na niego ostudzoną masę z kaszy, wyrównujemy i wstawiamy do lodówki na kilka godzin, żeby tarta stężała. 
  6. Kiedy tarta jest już gotowa, rozpuszczamy w osobnym rondlu 1 łyżkę oleju kokosowego i dodajemy kolejną tabliczkę czekolady, połamaną na kawałki. Postępujemy jak wyżej. Tartę wyjmujemy z tortownicy i polewamy lekko przestudzonym kokosowym ganache. Wstawiamy ponownie do lodówki, żeby czekolada zastygła. Podajemy z bitą śmietaną i/lub posypane prażonymi orzechami włoskimi.

 Uwagi

1. Tarta schłodzona w lodówce przez kilka godzin ma zwartą konsystencję i wygląda tak, jak na zdjęciu drugim od góry. Na zdjęciu pierwszym, tytułowym, widać tartę jeszcze dobrze nie schłodzoną. Enjoy!!! 

2. Jeszcze parę słów o ciasteczkach oreo. Oreo original użyte przeze mnie w przepisie jest wegańskie, wynika to jednoznacznie z rodzaju składników użytych do produkcji ciastek (informacja na opakowaniu). Jednak zauważyłam, że wiele osób ma wątpliwości, czy ciastka oreo są wegańskie. Skład kupionych przeze mnie ciastek jednoznacznie o tym świadczy, że są, ale najlepiej byłoby sprawdzić w sklepie skład przed zakupem, ponieważ prawdopodobnie są różne wersje ciastek oreo. 

Jaglana tarta mega czekoladowa2

                                                                              Love,

                                                                                                  Mariola

…………………………………………………………………………………………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Copyright © 2013 Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

 

Jogurt z… fasoli :)

 Jogurt z fasoli główny

Zagęszczanie jogurtów roślinnych to ciekawy i niełatwy temat, który jak się okazuje, wyzwala mnóstwo kreatywności:) Problem w tym, że mleko roślinne nie zagęszcza się dobrze pod wpływem bakterii jogurtowych. Koagulacja białek roślinnych przebiega słabiej niż w przypadku mleka zwierzęcego. Jeśli chcemy więc mieć gęsty jogurt roślinny, musimy poszukać rozwiązania. Na blogu już wcześniej pokazałam, jak zrobić jogurt z mleka kokosowego i kaszy jęczmiennej. Pokazałam też twarożki z kasz, zawierające dobroczynne bakterie. Z twarożków tych można przygotować pyszne serniki na zimno lub pieczone, pamiętając jednak, że bakterie giną w temperaturze wyższej niż 45°C. W przypadku potraw pieczonych, zawierających nasze super bakterie, będziemy się więc cieszyć jedynie ciekawym smakiem, ale potrawa ta nie będzie już tak dużym wsparciem dla naszego organizmu.

Dziś jogurt z ugotowaną zmiksowaną fasolą na bazie mleka kokosowego, kremowy w smaku i konsystencji, a do tego bardzo prosty w wykonaniu. Dodam, że różne warianty tego przepisu znajdziecie w mojej książce: „Zaskakujący kokos i jego uzdrawiające właściwości”. 

 Jogurt z fasoli 3

Żeby przygotować smaczny jogurt z fasoli, musimy użyć odpowiedniej fasoli. Różne próby pokazały, że najlepiej tutaj sprawdza się drobna biała fasolka zwana perłową. Przygotowując ten jogurt, musimy pamiętać o dobrym zmiksowaniu fasoli, jeśli po zmiksowaniu fasola nadal ma grudki, można ją przetrzeć przez sito. Dodam, że w przypadku fasolki perełki konsystencja jogurtu jest dla mnie idealna. Dużo tutaj też zależy od jakości fasoli, którą będziemy gotować. Nie kupujemy fasoli, która jest mocno pomarszczona i żółtawa lub szarawa w odcieniu. Prawdopodobnie ciężko będzie ją ugotować.

Warto wiedzieć, że codzienne spożywanie fasoli pomaga obniżyć poziom cukru we krwi, zmniejsza ryzyko zawału i pomaga obniżyć wysokie ciśnienie krwi. Do tego fasola odchudza! Czyż trzeba więcej argumentów, żeby wprowadzić ten jogurt do naszej codziennej diety? Dodam tylko, że na razie jest to numer jeden na naszej rodzinnej liście jogurtów i twarożków przygotowywanych na bazie jogurtu roślinnego.

Enjoy and be well!!!

JOGURT Z FASOLI

Rodzaj posiłku: śniadanie, brunch, dodatek do potraw, składnik potraw

Podajemy z: melasą, słodem, miodem, wiśniami

Wegetariański: tak, pod warunkiem użycia odpowiednich bakterii

Wegański: tak, pod warunkiem użycia odpowiednich bakterii

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: ochładza gorąco, wzmacnia organizm

Ilość porcji: 3 – 4 

Składniki: mleko kokosowe, fasola, cukier, kultury bakterii, wiśnie deserowe 

  

jogurt z fasoli 4

Przepis

500 ml mleka kokosowego bez dodatków

3 szklanki (o pojemności 250 ml) ugotowanej drobnej fasoli, tzw. perełki

1 saszetka bakterii jogurtowych na 1 litr jogurtu

1 łyżeczka cukru nierafinowanego 

 

  1. Do pojemnika blendera wrzucamy jedną szklankę fasoli i wlewamy mleko kokosowe. Miksujemy do uzyskania gładkiej, jednolitej konsystencji i dodajemy resztę fasoli. Ponownie miksujemy, aż składniki dobrze się połączą, ok. 2 minut. Masę przekładamy do niedużego rondla i podgrzewamy do temperatury 45°C. Kiedy temperatura jest już odpowiednia,  wrzucamy masę do pojemnika/ów jogurtownicy, a następnie dodajemy bakterie jogurtowe z saszetki. Zanim wrzucimy bakterie, ponownie sprawdzamy temperaturę, nie może być ona niższa niż 40°C. Dokładnie mieszamy drewnianą, ceramiczną lub plastikową łyżką. Szczelnie przykrywamy.
  2. Jeśli używacie jogurtownicy, każda ma dokładną instrukcję, jak przygotować w niej jogurt. Mogą się one trochę różnić. Moja jogurtownica składa się z dwóch części. Do pierwszej wkładam masę fasolową i szczelnie ją przykrywam. Tę część wstawiam do większego pojemnika z gorącą wodą (ok. 80 °C) i ten pojemnik też przykrywam szczelnie dopasowaną pokrywką.  Zazwyczaj jogurt nastawiam na noc, na ok. 10 godzin. Dzięki temu możemy rano delektować się świeżym i pysznym jogurtem własnej produkcji.
  3. Gotowy jogurt trzeba jeszcze wstawić do lodówki na kilka godzin, żeby zgęstniał. Można go przełożyć do innego naczynia (tylko nie metalowego) lub pozostawić w tym, w którym fermentował. U mnie w domu duża część jogurtu jest zazwyczaj od razu zjadana  Nikt nie chce czekać.
  4. Kiedy robimy jogurt z fasoli, sami decydujemy, jaką będzie miał gęstość. Możemy dać więcej fasoli i wtedy uzyskamy jogurt o konsystencji jogurtu greckiego. 
  5. Jogurt podajemy z owocami z kompotu lub świeżymi. Można polać go słodem, melasą, miodem, syropem klonowym i posypać orzechami. Ja najbardziej lubię dodać do niego wiśnie deserowe lub z kompotu.
Jogurt z fasoli i mleka kokosowego ma cudowny smak, a ja bardzo jestem ciekawa Waszych opinii. Przygotujcie go i dajcie znać :) Cieszę się, że coraz więcej osób tu zagląda, jest to dla mnie miłe zaskoczenie, ale chętnie poznam też Wasze opinie, komentujcie, piszcie, czekam na to z wielką niecierpliwością…

                                                                     Wasza,

                                                                                                  Mariola

…………………………………………………………………………………………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Copyright © 2013 Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

 

 

Mój jogurt z kaszy jęczmiennej jeszcze bardziej zaskakujący :)

 Jogurt 2 x dwa jogurty pion

Dziś przepis z mojej najnowszej książki „Zaskakujący olej kokosowy” (tytuł roboczy). Osoby, które mają książkę „Zaskakująca kasza i ryż”, pewnie trochę się zdziwią, bo to właśnie tam opublikowałam już wcześniej przepis na jogurt z kaszy jęczmiennej. W założeniu miał on zawierać bakterie jogurtowe i mimo że pierwsze próby wytworzenia tego jogurtu zakończyły się pomyślnie, to jednak w książce opublikowaliśmy prostszą wersję tego przepisu. Bakterie jogurtowe były wtedy trudno dostępne, a te, które można było czasami kupić w sklepach ze zdrową żywnością, niekoniecznie dobrej jakości. Wyglądało na to, że produkcja jogurtu domowym sposobem nie jest prosta, potrzebna też była jogurtownica (tak nam się wtedy wydawało), i przepis w związku z tym nie mieścił się w konwencji prostych przepisów z łatwo dostępnych składników, jakich życzyli sobie sponsorzy. Ja jednak nie porzuciłam tego pomysłu i eksperymentowałam dalej, szukając prostszych rozwiązań. W sumie zrobił się z tego duży projekt, którego szczegóły właśnie dopracowujemy i już wkrótce będziecie mogli się z nimi zapoznać, a pierwsze przepisy na najprawdziwszy jogurt kokosowy i kokosowo-jęczmienny, zawierające dobroczynne bakterie, wchodzą do mojej najnowszej książki :)

 Jogurt w słoiku pion

Przy produkcji jogurtu największym problemem jest tak naprawdę łatwy dostęp do odpowiednich bakterii. Nasze prace nad jogurtem z kasz nabrały przyspieszenia w zeszłym roku, kiedy Agnieszka Kręglicka opublikowała w Wysokich Obcasach informacje o saszetkach  z bakteriami  jogurtowymi firmy Danisco. To było rozwiązanie, jednak też nie takie proste, jak się w pierwszej chwili wydawało. Na bakterie trzeba czekać dość długo w normalnym trybie, a często ich zapas się wyczerpuje, więc czeka się jeszcze dłużej, co niekoniecznie pasuje komuś tak niecierpliwemu jak ja. Wierzyłam jednak, że kiedy naprawdę czegoś chcemy, pojawia się rozwiązanie. I tak też się stało. Lekarz zalecił mojemu bratu probiotyki. Brat niechętnie przyjął wiadomość o kolejnych tabletkach do łykania. Więc ten lekarz powiedział mu, że może wlać do szklanki mleko, wsypać zawartość kapsułki, zostawić na noc, a  rano wypić coś w rodzaju jogurtu. To było objawienie!!! Probiotyki można przecież kupić w każdej aptece. Zaczęłam sprawdzać, czy rzeczywiście zawierają szczepy, z których powstaje jogurt i powiem Wam, że w aptekach jest mnóstwo probiotyków, z których możecie wyprodukować jogurt, jaki chcecie, na mleku krowim, sojowym, owsianym, as you wish :) . Wiele z nich zawiera takie szczepy, jak: Lactobacillus bulgaricus, Lactobacillus acidophilus, bifidobacterium lactis, bifidobacterium bifidum,  lactobacillus casei, Streptococcus termophilus. Wystarczy, że będą zawierały dwa lub trzy szczepy i najlepiej, żeby był wśród nich bulgaricus i streptococcus termophilus (wprowadziłam małą poprawkę:).

Najlepszy jest probiotyk o nazwie LaciflorStrong. Polecam też Probiotyk LGO, Multilac, Lacio Intestino. Podobny korzystny zestaw jest w Trilac, ale niestety zawiera on glutaminian sodu. Oczywiście, szczepy bakterii bez dodatków, takie jak firmy Danisco, są dużo korzystniejsze dla naszego zdrowia i bardziej przejrzyste dla wegetarian i wegan, niemniej możemy też posiłkować się gotowymi probiotykami. Kiedy czytacie skład probiotyku, często pojawia się informacja, że probiotyk zawiera żelatynę i dwutlenek tytanu – zazwyczaj chodzi tu o skład kapsułki, zawartość kapsułki raczej nie zawiera żelatyny – zapytałam o to kilku farmaceutów. W Aptece Św. Heleny z Gdyni, z którą współpracujemy, dowiedziałam się, że dla wegetarian najbardziej odpowiedni jest probiotyk o nazwie: „Jelitowa flora bakteryjna” firmy Solgar, zawiera on tylko roślinne składniki, nie znajdziecie w nim glutenu, soi i składników mlecznych.

Więcej informacji i przepisów znajdziecie w mojej książce „Zaskakujący kokos i jego uzdrawiające właściwości”.  

Zapraszam też na nowego bloga www.grainkitchen.pl, gdzie między innymi ciekawe pomysły na mleko z kaszy. 

 Jogurt z góry bez malin

Poniżej prosty sposób na przygotowanie jogurtu z kaszy, nie zawierającego ani grama mleka. Gdybyście chcieli uzyskać jogurt bezglutenowy, użyjcie kaszy jaglanej zamiast jęczmiennej, jeśli jednak to nie ma dla Was znaczenia, w przypadku kaszy jęczmiennej uzyskacie ciekawszą konsystencję i smak – pyszny kremowy jogurt o kokosowym, lekko słodkim smaku.

 Leśne maliny w misce

Do mojego jogurtu z kaszy jęczmiennej dodałam tym razem słodkie, aromatyczne leśne maliny, które własnoręcznie zbierałam i to całkiem niedaleko domu. Poparzona trochę przez pokrzywy i pogryziona przez komary, ale w pełni szczęśliwa wróciłam z koszykiem pełnym malin do domu. Jeśli mieszkacie w Trójmieście, to zdradzę Wam pewien sekret, podczas spaceru wzdłuż morza na odcinku między Jelitkowem a Brzeźnem, wejdźcie do lasu. W lesie biegnie równolegle z promenadą szeroka droga wzdłuż której rośnie mnóstwo krzewów z malinami. Tych malin nikt nie zbiera. Ludzie spacerują, biegają lub jeżdżą na rowerach, a dojrzałe cudowne maliny są tuż obok. Słodkie maleństwa. Są naprawdę drobne, może dlatego nikt wcześniej o nich nie pomyślał. Choć małe, kryją w sobie wielki potencjał. Las ma specyficzną mikroflorę, np. naukowcy cały czas próbują wyhodować grzyby leśne i nie udaje im się to, nawet w lesie nie są w stanie tego zrobić. Las, jak widać, ma swoje tajemnice. Dzikie rośliny dostarczają naszemu ciału najwięcej energii, dlatego warto chociaż raz na jakiś czas samemu pozbierać trochę jagód, malin, poziomek, borówek czy grzybów w lesie.

 

JOGURT Z KASZY JĘCZMIENNEJ Z LEŚNYMI MALINAMI

Rodzaj posiłku: śniadanie, brunch

Podajemy z: owocami

Wegetariański: tak, jeśli użyjemy odpowiednich bakterii

Wegański: tak, jeśli użyjemy odpowiednich bakterii

Bezglutenowy: nie, ale może być, jeśli kaszę jęczmienną zastąpimy kaszą jaglaną

Pięć Przemian: działanie odżywcze

Ilość porcji: 4

Składniki: kasza jęczmienna, mleko kokosowe, ksylitol (lub stevia), woda, szczepy bakterii, maliny, szczypta zmielonego zielonego kardamonu

 

 Jogurt z malinami w pionie jeden

Przepis

 

90 g drobnej kaszy jęczmiennej

500 ml wody

500 ml mleka kokosowego,

najlepiej bez dodatków, tylko woda i kokos

bakterie jogurtowe w saszetce na 1 l jogurtu

lub probiotyk, np. LaciflorStrong, w ilości 8 kapsułek

ewent. ksylitol, stevia lub cukier do posłodzenia

zmielony, zielony kardamon

maliny leśne

 

  1. Do garnka wlewamy 500 ml wody, wrzucamy kaszę jęczmienną i gotujemy pod przykryciem na małym ogniu przez 20 minut od momentu zagotowania. Zdejmujemy z ognia, odkrywamy, a następnie studzimy przez 8 – 10 minut.
  2. Przekładamy do blendera i wlewamy mleko kokosowe. Miksujemy do uzyskania gładkiej, jednolitej konsystencji i przekładamy do pojemnika jogurtownicy lub słoika z pokrywką. Następnie studzimy do temperatury 40 –45°C i wrzucamy bakterie jogurtowe z saszetki (lub probiotyk z kapsułek – tylko zawartość kapsułek, kapsułki wyrzucamy). Dokładnie mieszamy drewnianą, ceramiczną lub plastikową łyżką. Szczelnie przykrywamy.
  3. Jeśli używacie jogurtownicy, każda ma dokładną instrukcję, jak przygotować w niej jogurt. Mogą się one trochę różnić. Ja używam jogurtownicy, która składa się z dwóch części. Do pierwszej nakładam kaszę z bakteriami (lub wlewam mleko w innej wersji jogurtu) i szczelnie ją przykrywam. Tę część wstawiam do większego pojemnika z gorącą wodą (ok. 80 °C) i ten pojemnik też przykrywam szczelnie dopasowaną pokrywką. Woda w dużym pojemniku będzie ciepła jeszcze po 10 godzinach :) Zazwyczaj jogurt nastawiam na noc, na ok. 10 godzin. Dzięki temu możemy rano delektować się świeżym i pysznym jogurtem własnej produkcji.
  4. Jogurt można też przygotować w szczelnie zamkniętym garnku, który wstawiamy do piekarnika nastawionego na ok. 45 °Ci zostawiamy go na 6 – 8 godzin lub na noc (takie rozwiązanie proponuje Agnieszka Kręglicka:  http://www.jogurt-domowy.pl/przepis-na-jogurt-domowy-agnieszka-kreglicka). W moim piekarniku nie można niestety ustawić tak niskiej temperatury, pozostaje mi tylko zawinąć słoik w koc i pozostawić w jakimś ciepłym miejscu… Ale chwileczkę, przecież mam jogurtownicę :) Mówiąc poważnie, rozwiązanie ze słoikiem też jest OK, ale trzeba przemyśleć kwestię ciepła, można użyć torby izotermicznej, jak proponuje dystrybutor Danisco. Zimą sytuacja jest prostsza, ale latem wygląda to trochę gorzej…
  5. Gotowy jogurt trzeba jeszcze wstawić do lodówki na kilka godzin, żeby zgęstniał. Można go przełożyć do innego naczynia (tylko nie metalowego) lub pozostawić w tym, w którym fermentował. U mnie w domu duża część jogurtu jest zazwyczaj od razu zjadana :) Nikt nie chce czekać.
  6. Kiedy robimy jogurt z kaszy, sami decydujemy, jaką będzie miał gęstość. Możemy dać więcej kaszy i wtedy uzyskamy jogurt o konsystencji jogurtu greckiego.
  7. Przed podaniem  jogurt słodzimy (opcja), dodajemy kardamon oraz pozostałe składniki, np. owoce. Ja uwielbiam go jeść z leśnymi malinami, ciepłymi jeszcze od słońca, aromatycznymi i obłędnie słodkimi.

                                                                       Boskie!

Powiem Wam w sekrecie, że zdążyłam się już uzależnić od mojej porannej porcji jogurtu z kaszy :) Nie zawiera on mleka i nie wychładza organizmu, a dostarcza nam korzystnych dla zdrowia bakterii. Co więcej, nie ma w nim konserwantów i żadnych sztucznych dodatków. Jego skład jest zależny tylko od nas :)

Czyż nie wygląda pięknie z malinami?

 Maliny w jogurcie z góry

 

………………………………………………………………………………………………………………………………..

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia: Jacek Białołęcki

Aranżacja zdjęcia i potrawy: Mariola Białołęcka

Copyright © 2013 by Mariola Białołęcka & Jacek Białołęcki |All Rights Reserved