Rozgrzewająca zupa z piekarnika

Bez mięsa, bez śmietany, bez zbóż.

Rozgrzewa, odpręża, odżywia! Smakuje i pachnie obłędnie :)

 

Zupa z piekarnika

 

Odpoczęłam :) Po raz pierwszy od nie wiem kiedy podczas tych wszystkich cudownie wolnych dni prawie nic nie robiłam. Trochę czytałam, obejrzałam parę dobrych filmów (ale nie było to kino akcji, tylko np. mój ulubiony „Fortepian”), medytowałam,  trochę pisałam, itp. Jednym słowem zajmowałam się głównie sobą, ale nie mam poczucia winy ani też poczucia, że zmarnowałam czas. Wręcz przeciwnie, czuję się fantastycznie, wypoczęta, zrelaksowana, mój kortyzol przestał szaleć, a ja w pełni zregenerowana uśmiecham się do wszystkich :)

Odpoczynek zimą to podstawa, dzięki temu nasze ciało ma szansę odnowić swoje rezerwy, a nasz umysł może bardziej się zrównoważyć. Nie każdy o tym wie, ale zimą zapadamy w pewien rodzaj hibernacji, podobnie jak niedżwiedzie, nasza krew gęstnieje, a jej ruch się spowalnia. Co więcej, ochładza się powierzchnia naszego ciała, dzięki czemu łatwiej znosimy niskie temperatury na zewnątrz. To wszystko sprzyja wycofaniu się, odpoczynkowi, refleksji, nie jest to czas na zmiany ani na nadmierną aktywność. Chcąc wejść w rytm zimy, powinniśmy zwolnić, a także zmienić nasz sposób odżywiania się na mniej pobudzający, a za to bardziej rozgrzewający. Zimą unikamy potraw mocno przyprawionych chili, czosnkiem, suszonym imbirem, anyżem gwiazdkowatym, czy też wysokoprocentowym alkoholem. Staramy się rozgrzewać ciało inaczej, np. za pomocą długo gotowanych lub pieczonych potraw takich, jak dzisiejsza zupa pieczona długo w piekarniku :)

 

ROZGRZEWAJĄCA ZUPA Z PIEKARNIKA W/G PIĘCIU PRZEMIAN

 

Rodzaj posiłku: pasuje na śniadanie i obiad/lunch, także do lunch boxa

Podajemy: z pieczywem lub bez

Wegetariański: tak 

Wegański: tak, ale wówczas bez parmezanu

Bezglutenowy: tak 

Pięć Przemian: działanie rozgrzewające

Ilość porcji: 3

 

W 300 g białej średniej fasoli

lub wymieszanych różnych rodzajów fasoli

Z 2 łyżki oliwy z oliwek

M 1 średnia cebula, drobno pokrojona

M 1 łyżka posiekanego szczypiorku dymki

100 g pasternaku, pokrojonego w grubą kostkę

O ½  łyżeczki kurkumy

O ½  łyżeczki kozieradki

Z 750 ml mleka kokosowego

100 g marchewki, pokrojonej w grubą kostkę

50 g selera, drobno pokrojonego

Z 50 g korzenia pietruszki, pokrojonego w grubą kostkę

M 1 duży liść laurowy

M 8 – 10 ziaren zielonego pieprzu

M 1 łyżeczka zmielonej gorczycy

W 500 ml bulionu warzywnego

W kawałek wakame lub kombu

W ½ – 1 łyżeczka soli

D trochę otartej skórki z cytryny

O listki bazylii

Z oliwa z oliwek do polania zupy

M odrobinę zmielonego zielonego pieprzu

W płatki parmezanu (opcja)

 

Dodatkowo wrząca woda O i ewentualnie mleko kokosowe Z do uzupełnienia zupy.

  

  1. Rano wkładamy fasolę W do miski, wlewamy zimną wodę W, zostawiamy na 12 godzin do namoczenia. Wieczorem płuczemy fasolę na sicie pod zimną wodą, odstawiamy na bok.
  2. Do rozgrzanego rondla O wlewamy oliwę z oliwek Z, rozgrzewamy, a następnie wrzucamy szczypiorek M i cebulę M. Smażymy, mieszając, przez 1 minutę, odstawiamy na bok.
  3. Do naczynia do zapiekania wrzucamy pasternak O, dodajemy kurkumę O i kozieradkę O, mieszamy, wlewamy mleko kokosowe Z, wrzucamy marchewkę Z, seler Z i korzeń pietruszki Z, wsypujemy gorczycę M, wrzucamy cebulę podsmażoną razem z dymką M, liść laurowy M,   zielony pieprz M i sól W, dodajemy fasolę W, wlewamy bulion W, wrzucamy kawałek wakame W i trochę otartej skórki z cytryny D. Przykrywamy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200°C na 2 godziny. Wyłączamy ogień i zostawiamy zupę na noc pod przykryciem w piekarniku. Przed podaniem podgrzewamy i uzupełniamy wrzącą wodą O i ewentualnie przegotowanym gorącym mlekiem kokosowym Z w takiej ilości, żeby uzyskać odpowiednią dla nas konsystencję. Na koniec posypujemy listkami bazylii O, polewamy oliwą z oliwek Z, posypujemy świeżo zmielonym zielonym pieprzem M i płatkami parmezanu (opcja) W.  

 

Uwaga: Zamiast parmezanu można dać oliwki W lub kawałek śliwki umeboshi W. Ważne, żeby skończyć na Przemianie Wody, ponieważ wtedy wzmocnimy narządy tej Przemiany, czyli Nerki i Pęcherz Moczowy, najbardziej potrzebujące teraz naszej uwagi.

 

Kiedy mróz spada mocno poniżej zera, a śnieg zakrywa wszystko wokół, nie ma lepszego sposobu na rozgrzanie się i poprawę humoru niż zupa pieczona długo w piekarniku, zwłaszcza z fasoli i warzyw. Polecam ją szczególnie weganom i wegetarianom. Miska tej zupy stoi właśnie koło mnie – taki zapach, że chyba będę musiała przerwać pisanie :)

                                                         With love,

                                                                               Mariola

.…………………………………………………………………………………………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

ZdjęciaJacek Białołęcki; aranżacja potrawy i zdjęcia: Mariola Białołęcka

Copyright © 2012 by Jacek Białołęcki & Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

 

Lawenda i jaglane lody lawendowe :)

Lawenda

(Na zdjęciu lawenda z „Lawendowego Pola”)

Lawenda i ja to od lat dobry związek – to pierwsza herbatka z lawendy i lukrecji wypita w Wersalu pod Paryżem, w domu, który nazywał się Balzac, to dorodne lawendy przed naszym ośrodkiem w Kopenhadze, to L’Occitane i ich bukieciki, mydełka, kremy oraz balsamy lawendowe; to także mój „Sernik z kaszy jaglanej z lawendą” i wreszcie „Lawendowe Pole”. Lawenda jest urzekająca, za ten zapach i smak dałabym się chyba posiekać :) Kojarzy mi się z blaskiem księżyca, spokojem, chłodem, delikatną kobiecością i wreszcie z podróżą w głąb siebie. Lawenda nas odpręża i daje szansę na powrót do naszych źródeł, na ponowne odnalezienie siebie. 

Kilka lat temu dość regularnie jeździłam z Gdańska do Warszawy, za każdym razem odwiedzając przy okazji Galerię Mokotów i mój ulubiony sklep L’Occitane, pachnący Prowansją i dobrym, zrównoważonym życiem. Produkty L’Occitane nie należą do tanich, ale ich jakość to rekompensuje. Ze sklepu wychodziłam nie tylko z lawendowymi kremami czy balsamami, ale też często z małymi bukiecikami lawendy, czasami z lawendową wodą do żelazka lub do pościeli, marząc, że kiedyś pojadę do Prowansji, żeby spacerować wieczorami po niekończących się polach lawendy i że być może zostanę tam kiedyś na stałe. I chociaż wielokrotnie jeździłam do Francji, do Prowansji nie było mi jednak po drodze. A teraz okazało się, że nie muszę jej już tak daleko szukać. Prowansja jest tu, niemalże za rogiem, w Nowym Kawkowie, niedaleko Dobrego Miasta. Prowadzi do niej droga wijąca się pośród starych drzew, które wyglądają jakby były namalowane przez Marcina Szancera. Mamy wrażenie, że cofamy się w czasie, zostawiając za sobą stres i szybkie tempo życia w dużym mieście :)

Lawendowe pole

(Muzeum Żywe im Jacka Olędzkiego w Nowym Kawkowie, przy „Lawendowym Polu”)

Lawendowe pole 2

„Lawendowe Pole”, bo o nim tu mowa, odwiedziliśmy tydzień temu i chociaż pogoda nie dopisała, udało nam się zrobić parę zdjęć, kupić syrop lawendowy i kilka lawendowych bukiecików, a także wysłuchać ciekawych opowieści w nowo otwartym Muzeum Żywym – o lawendzie i wspaniałych projektach właścicielki Lawendowego Pola, Pani Joanny Posochy. (www.lawendowepole.pl)

Lawendowe Pole 3

(Na zdjęciach lawenda z „Lawendowego Pola”. W rzeczywistości tej lawendy jest dużo, dużo więcej, chciałam to pokazać, ale niektóre zdjęcia wyszły nam nieostre, padał ulewny deszcz i niewiele dało się zrobić. Polecam wejść na stronę „Lawendowego Pola”.)

Lawenda rośnie tu na zboczu niewielkiej górki, jej zapach jest oszałamiający, trudno wyobrazić sobie lepszą aromaterapię. Siedziałam przez dłuższą chwilę na małej drewnianej ławeczce, stojącej pośrodku pola, delektując się bogactwem zapachów lawendy i jej obłędnymi kolorami, które mieniły się wszystkimi odcieniami błękitu, granatu i fioletu. Było pięknie! Jeśli jeszcze tam nie byliście, na co czekacie? Lawenda Was odmieni :)

Lawenda 

Złoty trzmiel

wśród kwiatów lawendy

fioletowy zapach spija

też tak chcę

                         (Mariola Białołęcka)

 Pobyt w Lawendowym Polu, a także bukieciki lawendy, które ze sobą przywiozłam, zainspirowały mnie nie tylko do napisania wiersza, ale też do stworzenia kilku nowych przepisów, dziś zapraszam na  „Jaglane lody lawendowe” :)

 

JAGLANE LODY LAWENDOWE

Rodzaj posiłku: deser

Podajemy z:  likierem, winem, yogi tea, kawą naturalną lub zbożową z przyprawami korzennymi

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: działanie chłodzące

Ilość porcji: ok. 700 ml lodów, 5 – 7 porcji

Składniki: kasza jaglana, mleko kokosowe, tłoczony na zimno olej słonecznikowy, śmietanka kokosowa, cukier trzcinowy jasny, słoiczek jagód w syropie firmy Rolnik, syrop lawendowy, esencja waniliowa, świeżo otarta skórka z cytryny, kardamon, wódka (opcja), suszony kwiat lawendy

 Lody lawendowe B

Przepis

250 ml mleka kokosowego

1 łyżeczka suszonych kwiatów lawendy

200 g ugotowanej i zmiksowanej kaszy jaglanej

80 g jasnego cukru trzcinowego

1 łyżeczka świeżo otartej skórki z cytryny

60 ml oleju słonecznikowego tłoczonego na zimno

lub rozpuszczonego oleju kokosowego

60 ml syropu lawendowego z „Lawendowego Pola”

lub innego syropu/likieru lawendowego

słoiczek jagód w syropie firmy Rolnik

1/2 łyżeczki zmielonego zielonego kardamonu

1 łyżka wódki lub innego pasującego alkoholu (opcja)

1 łyżka esencji waniliowej

400 ml śmietanki kokosowej

1 łyżka trzcinowego cukru pudru

 

maszyna do robienia lodów z pojemnikiem o pojemności 1,6 l                                         (ja używam pięknej, amarantowej maszyny marki FAGOR)

 

  1. Mleko kokosowe wlewamy do niedużego rondla i dodajemy lawendę. Mleko zagotowujemy i odstawiamy na bok na 15 minut, żeby przeszło smakiem i zapachem lawendy. Po 15 minutach mleko przecedzamy przez sito, żeby oddzielić lawendę. Odstawiamy na bok. 
  2. Zmiksowaną kaszę, jeszcze ciepłą, miksujemy ponownie, tym razem z lawendowym mlekiem kokosowym, cukrem, skórką z cytryny i olejem słonecznikowym. 
  3. Dodajemy  syrop lawendowy i jagody ze słoiczka razem z syropem, kardamon, wódkę (opcja), esencję waniliową, ponownie dokładnie wszystko miksujemy, aż składniki dobrze się połączą. Zostawiamy na 15 minut, żeby masa trochę przestygła.
  4. Osobno ubijamy śmietankę kokosową z 1 łyżką cukru pudru przez 4 minuty. Kiedy jest gotowa, wrzucamy do niej partiami ostudzoną kaszę, przez cały czas ubijając masę, a następnie wstawiamy do lodówki na pół godziny, żeby się schłodziła.
  5. Wyjmujemy z zamrażarki pojemnik do lodów i przygotowujemy do pracy maszynę do lodów. Maszynę włączamy, a następnie partiami wrzucamy do niej masę z kaszy. Nastawiamy na 20 – 25 minut i wyjmujemy przepyszne lody jaglane. Nakładamy na wafelki lub foremki do lodów, posypujemy kwiatami jadalnej lawendy i/lub innymi jadalnymi kwiatami. Lody można przełożyć do zamrażarki na 30 minut, jeśli chcemy, żeby miały bardziej zwartą konsystencję. Jeśli po 30 minutach, konsystencja lodów nas nie zadowala, trzeba je dokładnie wymieszać i ponownie zostawić na 30 do 60  minut, przed nałożeniem znów wymieszać. Lodów nie powinniśmy głęboko zamrażać, ponieważ po rozmrożeniu nie będą smaczne.

 Lawendowe lody 89

Uwagi

  1. Jeśli lody są przeznaczone dla dzieci, nie dodajemy alkoholu.
  2. Zamiast syropu/likieru lawendowego można dać syrop jagodowy, a wtedy do mleka kokosowego dać 1 łyżkę suszonych kwiatów lawendy zamiast jednej łyżeczki.
  3. Masę z kaszy wrzucamy do maszyny partiami, nie można wrzucić w całości, ponieważ maszyna się zatka i lodów nie uda nam się zrobić.
  4. Jeśli chcemy mieć intensywniejszy smak lawendowy, można dodać więcej syropu lawendowego, ale nie więcej niż dodatkowe 60 ml.

Te lody są genialne, mają wspaniały smak i typową konsystencję lodów z jajek i śmietany, ale polecam robić je w maszynie do lodów, niektóre są naprawdę tanie. Dzięki maszynie i ubitej śmietance lody są puszyste.

 

                                                                            Enjoy!

                                                                                        Wasza Mariola :)

 

………………………………………………………………………………………………….

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Copyright © 2014 by Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

Sernik na zimno z kaszy jaglanej

Sernik jaglany

(Na zdjęciu wymyślony przeze mnie sernik jaglany! Teraz ten przepis stał się dość popularny na blogach, ale pamiętajcie, że po raz pierwszy sernik ten pojawił się w mojej książce „Zaskakująca kasza i ryż” – nikt przede mną takich serników nie robił, a przynajmniej nigdzie tego nie udostępniał )

„Sernik na zimno z kaszy jaglanej z lawendą” otworzył mi wiele drzwi, kiedy zaczęłam pracować nad książką „Zaskakująca kasza & ryż”. Jest bardzo smaczny i leciutki, a kasza jest w nim w ogóle niewyczuwalna, nie zdarzyło mi się, żeby ktokolwiek kiedykolwiek powiedział, że czuje w nim kaszę. Przepis, który znajdziecie poniżej, to przepis-matka. Od niego zaczęła się historia serników na zimno z kaszy jaglanej :) Kiedy zaczęłam pracę nad książką (w 2010 r.) i wrzucałam w wyszukiwarkę takie hasła, jak „Sernik jaglany”, „Sernik z kaszy jaglanej”, „Sernik z kaszą jaglaną” itp, nie znalazłam takiej potrawy!!! :)  W książce znajdziecie też wymyślony przeze mnie pieczony „Sernik z kaszy jaglanej”, który podbił serca wielu Czytelników :)  

Mam też dobrą wiadomość dla osób, które pytają mnie o dodruk książki „Zaskakująca kasza i ryż”. Książka powinna być ponownie w sprzedaży koniec maja/początek czerwca. Ostatnio ktoś mi powiedział, że moja książka jest polecana przez wykładowców (w tym profesorów) Wydziału Dietetyki Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego :)

Zapraszam na przepis! Koniecznie musicie go wypróbować, poniżej też wersja wegańska tego sernika, czyli z agarem zamiast żelatyny. 

 

SERNIK NA ZIMNO Z KASZY JAGLANEJ Z LAWENDĄ

Kiedy po raz pierwszy dałam ten sernik do spróbowania moim gościom, stwierdzili

jednogłośnie, że mogą się od niego uzależnić. Kasza jaglana w połączeniu z lawendą działa podwójnie odprężająco, a ten sernik jest jak balsam dla naszej duszy… Gorąco polecam!

 

500 ml mleka sojowego

waniliowego lub mleka krowiego

1 łyżka suszonych kwiatów

lawendy

 

200 g kaszy jaglanej

500 ml wody

3 nasiona zielonego kardamonu

2 łyżeczki esencji waniliowej

lub 2 łyżki, jeśli używamy mleka krowiego

80 g białego cukru trzcinowego

lub białego cukru

2 słoiczki kompotu z jagód

firmy Rolnik, (640 g jagód)

3 łyżki żelatyny

100 ml gorącej wody

250 ml śmietanki 30%

250 ml śmietanki 36%

lub 500 ml śmietanki sojowej/kokosowej/owsianej

1 łyżka cukru

 

Galaretka z kokosa

110 g zmiksowanych na mąkę wiórków kokosowych

125 ml mleka kokosowego

250 ml mleka sojowego lub innego

1 łyżeczka esencji waniliowej

1 łyżka żelatyny

60 ml gorącej wody

 

 

  1. Wlewamy mleko do garnka i wsypujemy suszone kwiaty lawendy. Doprowadzamy mleko do wrzenia, zdejmujemy z ognia i odstawiamy na 15 minut, a następnie odcedzamy.
  2. Gotujemy kaszę według przepisu podstawowego (klik), dodając 3 nasiona zielonego kardamonu. Po ugotowaniu wyjmujemy kardamon, kaszę studzimy przez 5 minut i przekładamy do pojemnika malaksera. Miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji, a następnie wlewamy mleko lawendowe oraz esencję waniliową  i miksujemy, aż składniki się połączą. Dodajemy cukier, dokładnie, długo miksujemy do uzyskania gładkiej kremowej emulsji. Dodajemy jagody razem z sokiem z 1 słoiczka, ponownie miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji. Przekładamy do większej miski.
  3. Żelatynę rozpuszczamy w 100 ml gorącej wody, studzimy.
  4. Ubijamy na sztywno śmietankę (obie razem) z cukrem i łączymy ją z masą z kaszy. Dodajemy jagody bez soku z drugiego słoiczka, mieszamy, a następnie wlewamy żelatynę, cały czas mieszając. Przelewamy masę do tortownicy o średnicy 20 – 24 cm, wcześniej wysmarowanej lekko tłuszczem. Wstawiamy do lodówki na minimum 4 godziny, a najlepiej na noc.
  5. Kiedy sernik zastygnie, zalewamy go galaretką z kokosa i wstawiamy na minimum 2 godziny do lodówki.

 

Galaretka z kokosa

Miksujemy razem mleko kokosowe, mleko sojowe, wiórki kokosowe oraz esencję waniliową. Żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie i dodajemy do zmiksowanych składników. Powinno być ok. 500 ml płynu. Galaretkę wylewamy na zastygniętą kaszę.

Mniam! Nie macie pojęcia, jaki jest pyszny!! :)

 

SERNIK NA ZIMNO Z KASZY JAGLANEJ Z LAWENDĄ

wersja wegańska

 

 

200 g kaszy jaglanej

500 ml wody

3 nasiona zielonego kardamonu

 

500 ml mleka sojowego waniliowego

2 łyżeczki esencji waniliowej

½ -1 łyżka suszonych kwiatów lawendy

80 g białego cukru trzcinowego lub białego cukru

2 słoiczki kompotu z jagód firmy Rolnik, (200 g jagód)

200 ml śmietanki sojowej lub kokosowej

1 łyżka cukru

6 łyżeczek agaru

(można dać 7 łyżeczek, jeśli chcemy mieć bardziej zwartą konsystencję)

 

 

  1. Wlewamy mleko do garnka i wsypujemy suszone kwiaty lawendy. Doprowadzamy do wrzenia, zdejmujemy z ognia i odstawiamy na 15 minut. Odcedzamy.

  2. Gotujemy kaszę według przepisu podstawowego (klik), dodając 3 nasiona zielonego kardamonu. Po ugotowaniu wyjmujemy kardamon, kaszę studzimy przez 5 minut i przekładamy do pojemnika malaksera. Miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji, a następnie wlewamy mleko lawendowe oraz esencję waniliową i ponownie miksujemy, aż składniki dobrze się połączą. Na koniec dodajemy cukier i dokładnie, długo miksujemy do uzyskania gładkiej, kremowej emulsji.

  3. Jagody z obu słoiczków odsączamy z soku, a następnie 100 g odsączonych jagód dodajemy do zmiksowanej kaszy i ponownie miksujemy do uzyskania jednolitej  konsystencji.

  4. Następnie wlewamy do miski odsączony sok z jagód (350 ml) i wsypujemy agar. Mieszamy, aż agar rozpuści się w soku, i zostawiamy na 7 minut do namoczenia.  

  5. W międzyczasie wlewamy śmietankę sojową do dużej miski, dodajemy cukier (1 łyżka)  i ubijamy przez 4 – 5 minut, aż śmietanka zwiększy swoją objętość. 

  6. Następnie agar razem z sokiem wlewamy do niedużego rondla, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy przez 5 minut na małym ogniu, mieszając od czasu do czasu, żeby agar nie przywarł do dna. Przelewamy do miski i mieszając studzimy przez 1 minutę.

  7. Ponownie uruchamiamy malakser i wlewamy powoli przestudzony agar do kaszy, przez cały czas ją miksując. Kiedy składniki dobrze się połączą,  przekładamy masę do miski z ubitą śmietanką i szybko łączymy składniki. Przelewamy masę do tortownicy o średnicy ok. 20 – 24 cm, wcześniej wysmarowanej lekko tłuszczem roślinnym.  Zostawiamy na 3 godziny w chłodnym miejscu, żeby sernik zastygł, a następnie zalewamy go galaretką z kokosa i ponownie wstawiamy do lodówki na 1 – 2 godziny.

 

 

Galaretka z kokosa

 

110 g zmielonych na mąkę wiórków kokosowych

100 ml mleka kokosowego

125 ml wody

250 ml mleka sojowego

1 łyżeczka esencji waniliowej

(bez alkoholu)

2 łyżeczki agaru

 

 

  1. Do blendera wlewamy mleko sojowe oraz esencję waniliową, a następnie wrzucamy wiórki kokosowe i dokładnie miksujemy. Po zmiksowaniu zostawiamy w blenderze.

  2. Do niedużego rondelka wlewamy mleko kokosowe oraz wodę i wrzucamy agar. Mieszamy, żeby agar się rozpuścił, a następnie doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy przez 5 minut, mieszając co jakiś czas, żeby na powierzchni nie utworzył się kożuch. Następnie przelewamy do niedużej miski i cały czas mieszając, studzimy przez 1 minutę.

  3. Ponownie uruchamiamy blender i powoli wlewamy przestudzony agar do mleka zmiksowanego z wiórkami kokosowymi. Miksujemy przez chwilę, żeby składniki się połączyły i od razu wylewamy na sernik. Musimy działać bardzo szybko, gdyż masa z agarem łatwo się ścina.

                                       

                                                  Enjoy! 

                                                            Wasza Mariola

…………………………………………………………………………………………………………………….

Piękne zdjęcie z książki: Jacek Białołęcki

Aranżacja zdjęć i potraw: Mariola Białołęcka

Copyright © 2011 by Mariola Białołęcka & Jacek Białołęcki |All Rights Reserved

Zaskakujący kokos

Kokos okładka

Mam wielką przyjemność poinformować Was, że moja książka „Zaskakujący kokos i jego uzdrawiające właściwości” powinna dotrzeć do nas z drukarni pod koniec przyszłego tygodnia :) Praca nad książką i regularne spożywanie oleju kokosowego, a także innych produktów pochodzących z kokosa, zdecydowanie odmieniły moje życie :) Więcej na ten temat piszę w książce, ale w skrócie powiem Wam, że bardzo szybko pozbyłam się anemii i mój organizm zaczął wracać do równowagi. Na początku nie wierzyłam w cudowne właściwości kokosa, wydawało mi się to wszystko mocno naciągane. A to dlatego, że tak jak większości z nas w tym  kręgu kulturowym, kokos kojarzył mi się głównie z wiórkami kokosowymi.

Jednak to się zmieniło, kiedy zaczęłam chorować, a ilość moich czerwonych ciałek zaczęła szybko spadać w dół. Nie pozostało mi nic innego, jak równie szybko znależć jakieś dobre rozwiązanie :) Przypomniałam sobie wówczas z kursów Pięciu Przemian, że jednym z produktów wzmacniających krew jest kokos. Chciałam dowiedzieć się więcej i zaczęłam przeglądać internet. W ten sposób trafiłam na informacje o oleju kokosowym. Wiele osób w sieci wychwala kokos pod niebiosa! :) Obawiałam się jednak, że to może być tylko sprytny chwyt reklamowy. Jak wiecie, specjaliści od marketingu często przedstawiają informacje w sposób przesadzony, żeby osiągnąć określone cele, dlatego zazwyczaj podchodzę do nowych tematów z dużą ostrożnością. Biorąc jednak pod uwagę Pięć Przemian, postanowiłam zaryzykować i nie pomyliłam się. Badanie krwi już po miesiącu pokazało mi, że było warto. Anemia należała do przeszłości, a ponadto zmniejszyła się ilość białych ciałek krwi, czyli zmniejszył się stan zapalny w organizmie – klasyczny przykład, jak kokos oddziałuje na nasze ciało.

Na naszych oczach tworzy się nowy styl życia, a kokos jest jego istotnym elementem :) Osobiście nie wyobrażam już sobie inaczej, olej kokosowy, mąka kokosowa i mleko kokosowe to produkty, który muszę mieć w domu zawsze! :) Olej kokosowy dodaję praktycznie do wszystkiego, nadaje on potrawom ciekawy smak i uszlachetnia ich konsystencję. Mąka kokosowa to wspaniały składnik ciast, ciastek i deserów i chociaż nie należy do produktów tanich, nie stanowi to aż tak dużego problemu, ponieważ dodaje się ją do potraw w niedużej ilości. Poza tym nie da się zjeść zbyt dużo takich słodkości ze względu na sporą zawartość błonnika w mące (40%), który sprawia, że szybko stajemy się nasyceni. Wiórkami kokosowymi (raw – więcej w książce) posypuję kanapki, sałatki, zupy (dodając równocześnie hemp), a z mleka kokosowego przyrządzam jogurty (przepisy w książce). Kokos to wspaniały owoc, na którym nie można się zawieść!

Olej kokosowy sprawił, że wróciła moja energia i chęć do życia. Klarowniej mi się myśli, czuję się lepiej ugruntowana, a moje ciało jest silniejsze i bardziej wytrzymałe. Nie ciągnie mnie do słodyczy!!! :) , a ponadto nie przeziębiam się (tak samo moja rodzina), mamy wyraźnie zwiększoną odporność. W książce wyjaśniam, dlaczego tak się dzieje, skąd biorą się wszystkie właściwości oleju kokosowego i dlaczego warto regularnie go używać. Omawiam też różne produkty pochodzące z kokosa, pokazując, jak wybrać te najbardziej wartościowe, w tym ciekawe informacje o mleku kokosowym i oleju kokosowym.

 Murzynek kokosowy

W książce znajdziecie ponad 50 przepisów, opartych na różnych produktach, pochodzących z kokosa, czyli oleju kokosowym, mące kokosowej, mleku kokosowym, koncentracie kokosowym (creamed coconut), wiórkach i innych. Przepisy są wegetariańsko-wegańskie, bezmleczne (poza jednym, gdzie dodaję serek mascarpone, ale można też przygotować tę potrawę bez mascarpone) i bezglutenowe. Potrawy są smaczne, domowe – nie są to dania egzotyczne! – zawierają produkty powszechnie dostępne, zależało mi na tym, żeby każdy mógł w domu je przygotować.

Polecam zwłaszcza różne smalczyki, masełka, twarożki, majonezy z dodatkiem oleju kokosowego, są rewelacyjne!!! A także jogurty na mleku kokosowym, różne słodkości bez pieczenia, szybkie w przygotowaniu, np. kremy, ciasta, itp.  Na szczególną uwagę zasługują też pieczone ciasta i ciastka zawierające mąkę kokosową, znalazłam tu parę rozwiązań, jak sprawić, żeby były bezglutenowe, puszyste i żeby nie były suche :)  

                                                       Zachęcam :) ))

……………………………………………………………………………………………………………………

Zdjęcia: Jacek Białołęcki

Aranżacja zdjęcia i potrawy: Mariola Białołęcka

Copyright © 2013 by Mariola Białołęcka & Jacek Białołęcki |All Rights Reserved

Tort gryczany… z patelni

Tort gryczany pion

Panie i Panowie :) dzisiejszy tort jest przygotowany tylko z kaszy! Ciasto, krem, masa ganache, to tylko kasza z dodatkami. Nie zawiera jajek, produktów mlecznych i glutenu. Jest odpowiedni dla wegetarian i wegan. Polecam! :)

Kasza gryczana traci ostatnio punkty na rzecz kaszy jaglanej, ale nie zapominajcie o tym wspaniałym, bezglutenowym produkcie o lekko orzechowym smaku, który od lat jest naszą polską super żywością – tradycyjnym zdrowym produktem, który jest bliskim kuzynem truskawki i ma zbliżone właściwości do kaszy jaglanej, amarantusa oraz quinoa:)

Zapraszam na przepis!

TORT GRYCZANY

Rodzaj posiłku: deser

Podajemy z: bitą śmietaną, owocami sezonowymi

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: działanie odżywcze, lekko chłodzące

Ilość porcji: 3 – 4 

Składniki:  kasza gryczana, karob, mleko sojowe, mleko kokosowe, olej kokosowy, koncentrant kokosowy, sok pomarańczowy, skórka pomarańczowa, cukier trzcinowy, brandy, cynamon, gałka muszkatołowa, esencja waniliowa, skrobia kukurydziana, ksylitol

 

tort gryczany poziom

Ciasto – wersja bez dodatku jajek

300 g ugotowanej i zmiksowanej* kaszy gryczanej

3 łyżki karobu lub kakao

4 łyżki skrobi kukurydzianej

(lub mąki ziemniaczanej)

2 łyżeczki proszku do pieczenia

6  łyżek cukru ksylitolu

(lub 4 łyżki jasnego cukru trzcinowego)

1  łyżeczka cynamonu

1/2 łyżeczki utartej gałki muszkatołowej

1 łyżka świeżo otartej skórki pomarańczowej

400 ml mleka sojowego (lub innego) waniliowego

1 łyżka esencji waniliowej,

najlepiej bez alkoholu

3 łyżki rodzynek (najlepiej wcześniej namoczonych)

olej do smażenia, po 1 łyżce na placek

patelnia 20-24 cm

 

1.  Do pojemnika malaksera (lub miski, jeśli używamy ręcznego blendera) wrzucamy  kaszę gryczaną, osobno zmiksowaną, karob, skrobię, cukier, cynamon, gałkę muszkatołową oraz skórkę pomarańczową. Wlewamy mleko oraz esencję waniliową. Miksujemy wszystko do uzyskania gładkiej jednolitej konsystencji. Na koniec wrzucamy rodzynki, już nie miksujemy.

2.  Powstałą w ten sposób gęstą masę dzielimy na 3 części. Rozgrzewamy olej na patelni (najlepiej mieć trzy takie same patelnie), wlewamy zmiksowaną kaszę, rozprowadzając równomiernie masę, przykrywamy patelnię i smażymy przez 5 minut na średnim ogniu. Odkrywamy i zsuwamy placek na talerz, a następnie przykrywamy talerz patelnią, odwracamy i przekładamy ponownie placek na patelnię w taki sposób, żebyśmy mogli smażyć drugą stronę . Przykrywamy, smażymy przez kolejne 5 minut. 

3.   Placki wykładamy na talerze i studzimy.

*Miksowanie kaszy gryczanej

 Kaszę gryczaną studzimy po ugotowaniu przez 5 minut, a następnie przekładamy do pojemnika malaksera. Miksujemy bez żadnych dodatków do momentu, aż kasza zacznie zbijać się w kulę. Sprawdzamy, czy ma gładką konsystencję i ewentualnie rozdrabniamy i ponownie przez chwilę miksujemy. Taką kaszę możemy użyć jako bazy do różnych potraw, także na słodko.

Tort gryczany 3

Ciasto – wersja bardziej puszysta, z dodatkiem jajek

Postępujemy tak samo jak powyżej tylko dajemy 2 łyżki skrobi, zamiast 4 łyżek skrobi i 3 jajka, które dodajemy razem z pozostałymi składnikami i miksujemy. Można też zmiksować tylko żółtka z resztą składników, a białka ubić i wmieszać pianę do masy na sam koniec. Różnica też polega na tym, że zamiast 400 ml mleka sojowego dajemy 180 ml mleka sojowego.

Krem gryczany do tortu I

200 g kaszy gryczanej

500 ml wody

250 ml mleka kokosowego

3 łyżki karobu lub kakao

2 łyżki drobno zmielonej kawy (opcja)

6 łyżek cukru trzcinowego

(może być 6 łyżek ksylitolu)

70 g koncentratu kokosowego (creamed coconut)

lub drobno zmielonych wiórków kokosowych

3 łyżki rozpuszczonego oleju kokosowego

100 ml soku pomarańczowego

2 łyżki brandy (opcja)

1 łyżka esencji waniliowej

1 łyżeczka cynamonu

 

1. Kaszę gotujemy zgodnie z tym (klik)  przepisem. Ugotowaną miksujemy (patrz powyżej: miksowanie kaszy gryczanej) i odstawiamy na bok.

2. Osobno zagotowujemy mleko kokosowe w rondlu, na wrzątek wrzucamy karob. Gotujemy przez 2 minuty. Dodajemy do zmiksowanej kaszy., a następnie wrzucamy kawę (opcja), cukier trzcinowy, koncentrat kokosowy, wlewamy olej kokosowy, sok pomarańczowy, brandy (opcja), esencję waniliową i na koniec wrzucamy cynamon. Wszystko dokładnie miksujemy do uzyskania gładkiej, jednolitej konsystencji.

3. Odstawiamy do lodówki na 2 – 3 godziny, żeby masa stężała. Jeśli masa jest za gęsta i nie można jej rozsmarować, dodajemy jeszcze ok. 60 ml mleka kokosowego i miksujemy, najlepiej ręcznym blenderem. Jeśli masa jest za rzadka dodajemy jeszcze 1 – 2 łyżki oleju kokosowego, miksujemy i ponownie wstawiamy do lodówki, żeby masa stężała.

Krem gryczany do tortu II

Przygotowujemy ten krem tak samo, jak krem I. Tylko zamiast karobu dajemy 1 tabliczkę (100 g) rozpuszczonej gorzkiej czekolady, najlepiej  wedlowskiej, ponieważ jest wegańska, i nie dajemy soku pomarańczowego. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i dodajemy do kaszy razem z mlekiem kokosowym (250 ml), nie musi być gotowane.

 

Gryczane ganache

Koniec wieńczy dzieło, a ganache to wspaniałe wykończenie naszego tortu. Jest tak smaczne, że można je też używać zamiast masła na kanapki.

100 g ugotowanej zmiksowanej kaszy gryczanej

2 łyżki cukru pudru trzcinowego (wystarczy zmielić w młynku)

100 ml mleka kokosowego

2 łyżki karobu

70 g oleju kokosowego w formie stałej

 

1. Do pojemnika malaksera wrzucamy kaszę, cukier, wlewamy mleko kokosowe. Krótko miksujemy.

2. Osobno rozgrzewamy olej w małym rondlu. Kiedy się zagotuje, wrzucamy karob i gotujemy przez 1 minutę. Odstawiamy na bok do przestudzenia na ok. 10 minut.

3. Olej z karobem dodajemy do kaszy i ponownie całość miksujemy. Jeśli masa się warzy, wystarczy wstawić do zamrażarki na 1 godzinę, a następnie zmiksować. 

4. Zmiksowane ganache wstawiamy do lodówki, żeby stężało.

 Tort kawałek

I przyszedł moment na połączenie wszystkich warst. Teraz wszystko pójdzie już gładko.

Na dwa pierwsze placki nakładamy krem, zostawiając część kremu do posmarowania boków. Przykrywamy trzecim plackiem i rozsmarowujemy krem po bokach, tak jak widać na zdjęciach. Natomiast na ostatni placek nakładamy masę ganache, też ją rozsmarowując. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin, żeby tort stężał. Przed podaniem ozdabiamy ubitą śmietanką kokosową.

Jest przepyszny! Ciasto ma lekko piernikową nutę, a razem z kawową masą tworzy ciekawe zestawienie smakowe. Enjoy!

Szybko znikał z talerzyków :) Taki zdrowy…

Szybko znika

Biszkopt jaglany, który obiecałam, jest rewelacyjny, to przełom w cukiernictwie :) , ale będzie dopiero następnym razem z b. ciekawą polewą kokosowo-jaglaną. To moje pomysły z książki „Zaskakujący kokos”, która na razie utknęła w drukarni, ale już wkrótce będzie dostępna.  

Love, love and love :) Mariola

…………………………………………………………………………….…………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Copyright © 2013 Mariola Białołęcka | All Rights Reserved