Waniliowy serek jaglany

serek z kaszy jaglanej

 

Dziś kolejna potrawa zawierająca dobroczynne bakterie probiotyczne. Ten serek kocha cała moja rodzina w większości bezglutenowa i bezmleczna :) Jest to pierwszy „twarożek”, który może jeść bez obaw moja matka od lat borykająca się z różnymi problemami z powodu nietolerancji laktozy. Przygotowanie serka jest bardzo proste, wystarczy trochę kaszy, mleko sojowe (może być woda), kultury bakterii oraz jogurtownica (lub garnek) i cała rodzina będzie rano delektować się pysznym serkiem jaglanym, który smakuje jak najprawdziwszy serek waniliowy homogenizowany. Jest kwaskowaty i pachnie twarożkiem. Trudno odgadnąć, że jest zrobiony… z kaszy.

Jogurty, kefiry, serki czy kiszonki przygotowywane w domu z naturalnych, nieprzetworzonych produktów, najlepiej ekologicznych ze znanego źródła, to kolejny krok do odzyskania zdrowia i własnego życia. Po pierwsze wiemy, co wchodzi w skład naszego jogurtu czy kefiru. Po drugie możemy kontrolować ilość i jakość składników w nim zawartych i co więcej, wiemy, kto przygotował nasze jedzenie i ile włożył w to serca. Nie mówiąc już o tym, że często takie domowe, dobrej jakości jedzenie jest po prostu tańsze. Jest jeszcze jeden ważny aspekt, możemy wpływać na smak jogurtu, kefiru, czy serka, kontrolując w domu cały proces produkcji. W ten sposób uzyskamy smak, jaki najbardziej nam odpowiada, mniej lub bardziej kwaśny, w zależności od czasu, w jakim nasz jogurt będzie dojrzewał.

Zachęcam do własnych eksperymentów :) i do wypróbowywania produktów roślinnych. Ma to duże znaczenie, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, w jaki sposób jest pozyskiwane mleko krowie, które możemy kupić w supermarkecie.

Zauważyłam, że poranna porcja jogurtu lub serka z kaszy z dobroczynnymi bakteriami sprawia, że mniej jem i mam mniejszą ochotę na słodycze :)  

 

WANILIOWY SEREK (JOGURT) JAGLANY

Rodzaj posiłku: śniadanie, brunch, jako podstawa sernika na zimno lub pieczonego

Podajemy z: owocami

Wegetariański: tak, jeśli użyjemy odpowiednich bakterii

Wegański: tak, jeśli użyjemy odpowiednich bakterii

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: działanie odżywcze

Ilość porcji: 4 – 6

Składniki: kasza jaglana, mleko sojowe naturalne, szczepy bakterii, ekstrakt waniliowy, owoce

 

serek jaglany zbliżenie

Przepis

 

320 g ugotowanej, gorącej kaszy jaglanej

625 ml mleka sojowego naturalnego

(powinno zawierać cukier)

bakterie jogurtowe w saszetce na 1 l jogurtu

lub probiotyk, np. LaciflorStrong, w ilości 6 – 8 kapsułek

1 łyżka ekstraktu waniliowego bez alkoholu

ksylitol, stevia lub cukier do posłodzenia (opcja)

owoce sezonowe

 

  1. Kaszę od razu po ugotowaniu – musi być gorąca, żebyśmy uzyskali odpowiednią dla bakterii temperaturę mieszanki – przekładamy do blendera. Wlewamy mleko sojowe i przez dwie minuty miksujemy na najwyższych obrotach do uzyskania gładkiej, jednolitej i puszystej konsystencji.
  2. Następnie przekładamy do pojemnika jogurtownicy lub słoika/garnka  z pokrywką. Sprawdzamy temperaturę, najlepiej termometrem spożywczym, powinna  wynosić 40 –45°C. Jeśli go nie mamy, sprawdzamy temperaturę, zanurzając ostrożnie palec w naszej mieszance, jeśli jesteśmy w stanie wytrzymać przez 10 sekund, temperatura jest właściwa. Jeśli mieszanka jest za zimna (powinna lekko parzyć), wcześniej ją podgrzewamy.
  3. Wrzucamy bakterie jogurtowe z saszetki (lub probiotyk z kapsułek – tylko zawartość kapsułek, kapsułki wyrzucamy). Dokładnie mieszamy drewnianą, ceramiczną lub plastikową łyżką. Szczelnie przykrywamy i zostawiamy na 10 – 14 godzin. Można nawet dłużej w zależności od tego, jak bardzo kwaśny ma być nasz serek (jeśli używamy kapsułek, czas powinien być krótszy 8 – 10 godzin)
  4. Jeśli używacie jogurtownicy, każda ma dokładną instrukcję, jak przygotować w niej jogurt (serek). Mogą się one trochę różnić. Ja używam jogurtownicy, która składa się z dwóch części. Do pierwszej nakładam kaszę z bakteriami i szczelnie ją przykrywam. Tę część wstawiam do większego pojemnika z gorącą wodą (ok. 80 °C) i ten pojemnik też przykrywam szczelnie dopasowaną pokrywką.
  5. Serek można też przygotować w szczelnie zamkniętym garnku, który wstawiamy do piekarnika nastawionego na ok. 45 °C i zostawiamy go na 8 – 14  godzin (patrz wyżej), takie rozwiązanie proponuje Agnieszka Kręglicka:  http://www.jogurt-domowy.pl/przepis-na-jogurt-domowy-agnieszka-kreglicka).
  6. Gotowy serek trzeba jeszcze wstawić do lodówki na kilka godzin, żeby zgęstniał i żeby bakterie przestały się namnażać. Można go przełożyć do innego naczynia (tylko nie metalowego) lub pozostawić w tym, w którym fermentował.
  7. Kiedy robimy serek  z kaszy, sami decydujemy, jaką będzie miał gęstość. Możemy dać więcej kaszy przy tej ilości mleka (nie może być jej jednak za dużo, ponieważ kasza musi się bardzo dokładnie zmiksować w blenderze, malakser nie zapewni takiej konsystencji) i wtedy nasz serek będzie jeszcze bardziej gęsty.
  8. Przed podaniem do serka dodajemy ekstrakt waniliowy lub ziarenka z ½ laski wanilii i dokładnie mieszamy. Słodzimy (opcja) i kładziemy na wierzchu owoce. 

  

                                  Jest bajeczny i taki zdrowy :)             

 

serek na łyżeczce

 P.S. Serek można posłodzić, ale nie jest to konieczne. Zarówno  kasza, jak i słodkie mleko sprawiają, że jest on wystarczająco, choć delikatnie słodki.

P.S.1 Jeśli dodacie więcej mleka, uzyskacie wspaniały jogurt z kaszy jaglanej.

P.S.2 Za kilka dni pyszny sernik na zimno z probiotycznego serka z kaszy jaglanej i leśnych owoców – w oparciu o mój przepis z książki „Zaskakująca kasza i ryż”.

                                                              Love, 

                                                                                                 Mariola

………………………………………………………………………………….…………………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Współpraca: Jacek Białołęcki

Copyright © 2013 Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

 

Powiązane wpisy:

17 thoughts on “Waniliowy serek jaglany

  1. oooo takie desery to dla mnie wręcz stworzone:D ja mam najpierw w planach taki jogurt z jaglanki i nerkowców ,ale jak się uda to zrobię i ten i ten jęczmienny

    • Kasza jaglana i nerkowce też brzmi dobrze :) Dla mnie może byłoby zbyt odżywcze, nie wiem, nie próbowałam, ale następnym razem postaram się przygotować w domu serek lub jogurt z takiego zestawu. Pracujemy aktualnie nad większym projektem probiotycznym, niektóre przepisy trafią do książki o kokosach i testowałam różne połączenia. Najprościej przygotowuje się z samego mleka roślinnego, ale bakterie nie namnażają się dobrze na takim mleku i jogurt/serek nie gęstnieje zbyt dobrze, ale nad tym pracuję i mam już kilka pomysłów, które się sprawdzają, ale są jeszcze na etapie testów. Cieszę się, że temat kasz tak się zaczął w Polsce rozwijać i ludzie mają coraz więcej fajnych pomysłów:)

      • czy ja dobrze zrozumiałam ,że ta kokosowa książka to jedno, ale będzie tez coś o roślinnych jogurtach , serkach osobno?
        A tak tak , świetne ,że kasze robią się coraz modniejsze jakby, ,jeszcze niedawno czułam się trochę jak odmieniec , który codziennie je kaszę to takie dziwne jak jaglankę ,a teraz nawet wypada ja jeść:D

        • Tak, planuję następną książkę, ale na razie nie mogę zdradzić więcej szczegółów :) Powiem tylko tyle, że ostatni rok pokazał mi wartość enzymów i bakterii i chciałabym tym się zająć w kolejności.

          Co do kaszy jaglanej, to też moja ulubiona i najbardziej jestem zadowolona właśnie z moich przepisów jaglanych z „Zaskakującej kaszy” :) Zresztą to właśnie te przepisy spotkały się z bardzo dobrym przyjęciem, np. Twój Styl napisał bardzo pozytywnie o moim lawaszu jaglanym itd…

          • To ja czekam najpierw na kokosową ,a potem jeśli się uda na tą o enzymach i bakteriach.
            Ja bardzo lubię wegańskie jogurty(robiłam kiedyś takie sojowe całkiem fajne i dość geste), kefir( na grzybku tybetańskim), ,,serki” z dodatkiem soku z ogórków kiszonych czy wody z fermentowanej pszenicy(orkiszu) oraz z miso, raz nawet zrobiłam tempeh :D

    • Tak, można użyć każdego mleka roślinnego. Ważne tylko, żeby to mleko zawierało cukier. Może być trzcinowy lub biały, nie może być stevia i ksylitol, bo bakterie nie będą się namnażać. Jeśli mamy mleko bez cukru, trzeba dodać 1 – 2 łyżki cukru na 1 litr mleka. Ważne też, żeby to mleko nie było odtłuszczone.

        • Może tak być, ponieważ w sytuacji, kiedy używamy mleka ryżowego, nie potrzeba dodawać cukru, żeby poprawić fermentację – jest to jedyny taki przypadek, ale nie jestem pewna, nie używałam. Generalnie, nie trzeba bać się cukru w przypadku jogurtów roślinnych, bo on będzie pożywką dla bakterii i zostanie przez nie przetworzony :)

  2. Margot, usunęłam ten wpis, ponieważ nie będę na moim blogu reklamować tamtego bloga. Jego autorka wykorzystuje na swoim blogu moje przepisy z książki „Zaskakująca kasza” bez mojej zgody i wiedzy, np. lawasz jaglany. Poza tym na blogu pełno jest innych przepisów, które powstały w oparciu o moje przepisy, pomysły i techniki, które opracowałam do „Zaskakującej kaszy”, a nie ma tam żadnej informacji na ten temat. I cała sprawa prawdopodobnie będzie miała dalszy ciąg…

  3. Margot, a jakie bakterie i mleko do jogurtów roślinnych używasz? Mój sojowy też się zagęszcza w oparciu o Laciflor, ale skrzep jest delikatny, a w przypadku saszetki Vital bardziej przypomina kefir. Generalnie jest tak, że bakterie jogurtowe potrzebują laktozy, dlatego na innym cukrze (sacharoza, fruktoza) są bardziej leniwe :) Ważne też jest, żeby było jak najmniej sztucznych dodatków w mleku, a zwłaszcza stabilizatorów. Temat jest fascynujący, a najlepsze jest to, że można być bardziej niezależnym :)

    • Dziękuję za ten przepis, jak widać użycie probiotyków zamiast saszetek jest już niektórym znane :) Ja to zawdzięczam lekarzowi mojego brata. Ale w Twoim przepisie też trzeba użyć zagęszczacza, żeby jogurt roślinny miał odpowiednią konsystencję, na samym mleku roślinnym nie da się wyhodować jogurtu. Ja proponuję w książce o kokosach też zagęszczanie albo agarem, albo mąką (skrobią) z tapioki (skrobia kukurydziana i mąka ziemniaczana się nie sprawdzają), albo dodanie kaszy. W moim przepisie proces zagęszczania trochę inaczej przebiega, na razie go tu nie podam, ponieważ jest w książce, która za chwilę ukaże się na rynku, ale tylko tyle powiem, że jest prostszy i nie potrzeba mikrofali. Chciałabym tu jeszcze jedną ważną rzecz dodać – nie używałabym mikrofali, informacje na temat wpływu mikrofalówek na nas podaje Barbara Temelie w książce „Odżywianie według Pięciu Przemian” i ona naprawdę się do tego stosuje. Kiedy była w Polsce, chodziłyśmy po restauracjach, gdzie zawsze padało pytanie, czy używali mikrofali, bo ona ma alergię i dostanie zapaści. Zawsze uzyskiwałyśmy prawdziwą informację i często okazywało się, że dużo dań jest odgrzewanych w mikrofali. Ja ten patent też stosuję i mikrofala jest w powszechnym użyciu, ale to jest szkodliwe. Bardzo jestem do tego przekonana i zawsze staramy się te informacje przekazywać innym.
      Ale to super, że wiele tego typu pomysłów na jogurt rośliny jest już w użyciu. Ja swój pierwszy jogurt sojowy kupiłam w Paryżu w 1994 roku! I to był chyba sojasun, ale w Polsce można było wtedy o nich tylko pomarzyć. Jogurty sojowe w Polsce to chyba kwestia 5 – 6 lat?
      Ja mniej więcej od roku regularnie jem żywność zawierającą kultury bakterii i czuję się zupełnie inaczej, żałuję, że ten temat trochę mi umknął przez moje duże zawodowe zaangażowanie i że dopiero od niedawna jest to dla mnie oczywiste. A przecież kiedyś ludzie żyjący na wsiach jedli różne kiszonki, twarożki i jogurty przez cały rok i byli dużo zdrowsi od tych z miasta.

      • Mariola , o tak ja dawno tego jogurtu nie robiłam już trochę nie pamiętałam że tam była ta tapioka i agar
        A ja normalnie gotowałam , bo ja nie mam mikrofali , nie mam, nie miałam i nie będę miała , mam okropne zdanie o mikrofali, gorsze niż o mrożonkach , bo domowe lody raz na jakiś czas robię i raz na ruski rok kupię i bób i szpinak czy żurawinę
        Mikrofala powoduje u mnie( raz na ruski rok ktoś mię uraczy daniem pogrzanym w tym badziewiu), że jedzenie to leży mi chyba trzy dni na żołądku , taka pełność,a ja normalnie trawię wszystko i natychmiast

        • Można też dać żelatynę, jeśli ktoś używa, lecytynę, a nawet zmielone siemię lniane , ja takie warianty też podaję w książce.
          A to dobrze z mikrofalą, mogłam się domyślić, że nie używasz, angażujesz się przecież w wiele projektów zdrowotnych i znasz książki Barbary. Ja też mam problemy po jedzeniu z mikrofali, u mnie to się przekłada na problemy z oddychaniem, podobnie jak po jedzeniu, w którym jest glutaminian.

    • Dzień dobry :)

      Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam, ale wyjeżdżałam i dopiero dziś jestem z powrotem. Tak, ta ilość dotyczy kaszy po ugotowaniu. Z 200 g surowej kaszy i 500 ml wody uzyskamy ok. 500 g ugotowanej kaszy.

      Pozdrawiam, Mariola.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


8 + pięć =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>