Publikacja książki kulinarnej

 

Okładka kasza

 

Kochani! Chciałabym jeszcze opowiedzieć Wam trochę o tym, jak powstaje książka. Materiał ten miał się znależć w zakładce Moje książki i pewnie tam wkrótce trafi, ale dziś pokazuję go w szerszym kontekście. Napisanie i wydanie książki kulinarnej, zwłaszcza w twardej oprawie to olbrzymi koszt, który w zależności od nakładu i formatu może być nawet porównywalny z kosztem zakupu małego mieszkania. Gdyby więc taka inwestycja nie była w żaden sposób prawnie chroniona, wydanie książki kulinarnej wiązałoby się z tak dużym ryzykiem, że nikt by takich książek nie wydawał.

 książki

 

Przygotowanie książki do publikacji to zazwyczaj olbrzymi wysiłek wielu osób. Najpierw pracuje autor, miejmy nadzieję, że ma środki finansowe na stworzenie przepisów, których w książce jest wiele. Ja pracowałam nad przepisami do książki „Zaskakująca kasza & ryż” prawie dwa lata. Teraz tworzenie przepisów z kasz zajmuje mi mniej czasu, ponieważ mam już opracowane wzorce przepisów, jednak wtedy poruszałam się po omacku. Większość potraw z książki powstawała po raz pierwszy. Kiedy miałam jakiś pomysł na potrawę, sprawdzałam w internecie i w książkach kulinarnych, czy ktoś robił już coś podobnego. I powiem Wam, kto chce niech wierzy, kto nie chce niech nie wierzy, ale nie było takich potraw, jak na przykład „Sernik z kaszy jaglanej” – wrzucałam w wyszukiwarkę różne hasła: „Jaglany sernik”, „Sernik jaglany”, itp., nie było ciasta o takiej nazwie, dlatego uważam, że stworzyłam ten sernik. Być może ktoś coś takiego robił już wcześniej, nie wiem, jednak nie opublikował przepisu na to ciasto, ja w każdym razie nie znalazłam w ogólnodostępnych źródłach takiej informacji, stąd moje przekonanie, że to ja jestem pomysłodawcą i autorem tej potrawy, a także jeszcze paru innych z książki, w tym  „Brownie z kaszy gryczanej”, „Babeczek gryczanych”, „Jogurtu z kaszy”, itp.  

 testujemy

(Tu kolejna wizyta w Paprotni, w siedzibie Kupca. Testujemy mój „Quiche z kaszy jaglanej”, „Babeczki z kaszy gryczanej” – nowa wersja, w głębi „Sernik z kaszy jaglanej na zimno”, w słoiczku „Hummus z kaszy jęczmiennej” i w głębi „Krakersy z kaszy gryczanej”)

Napisanie książki kulinarnej to nie tylko opracowanie wielu przepisów, najpierw trzeba popracować koncepcyjnie i stworzyć książkę, jej początek, środek i koniec, rozdziały, ich układ. Trzeba ogólnie się zastanowić, co chcemy przekazać. Jest tutaj wiele aspektów. Potem trzeba to wszystko  napisać, włącznie z przepisami, znaleźć kogoś, kto zrobi redakcję i korekty. Następnie taką książkę biorą w swoje ręce grafik i fotograf – często dzieje się to równolegle z tworzeniem przepisów. Kiedy materiał do książki jest już gotowy i jest już opracowana koncepcja graficzna, do akcji wkracza kolejna osoba, czyli ktoś, kto nada temu materiałowi określoną formę. Grafik-składacz opracowuje też często zdjęcia do druku, ma mnóstwo pracy, żebyśmy mieli ciekawy produkt finalny. Gotowy materiał, z którego powstanie książka, trafia do drukarni, która musi przygotować ten materiał do druku i przygotowuje z niego tzw. wydruki impozycyjne (dawniej ozalidy), to ostatni moment, żeby sprawdzić, czy w książce nie ma żadnych błędów. Zaakceptowane przez wydawcę ozalidy to sygnał, żeby rozpocząć druk. Ja (jako wydawca) zazwyczaj jestem przy druku książek, w których są zdjęcia, ponieważ ostatecznie jakość wydruku zależy od drukarza, a nie głównie od tego jak przygotowaliśmy materiały, to kwestia pewnych niuansów. Wydrukowane arkusze zostawia się do wysuszenia. Kiedy wyschną, trafiają do introligatorni, gdzie nadaje im się formę książki. Następnie książki pakuje się w kartony i następnego dnia trafiają one do dystrybucji. Oczywiście, to co tu napisałam to pewien skrót, ale już tutaj widać, jak dużo czynności trzeba wykonać, żebyśmy mogli się cieszyć książką.

 W drukarni

(Tu jestem już w drukarni, robimy pierwsze uzgodnienia)

Ustawiamy kolory

(Ustawiamy kolory, to często długi i żmudny proces – zauważcie, jaka piękna maszyna, drukowała moją książkę – 9000 arkuszy na godzinę :) )

Po druku

(Środek już wydrukowany, to była chyba 2 w nocy, byliśmy naprawdę dzielni :) )

Koniec

(Koniec wieńczy dzieło, arkusze okładki też wydrukowane)

Porównajcie to teraz do przygotowywania wpisu na blogu kulinarnym. Prezentacja pojedynczego przepisu na blogu ma niewiele wspólnego z tworzeniem książki, jest dużo mniej czasochłonna i nie wiąże się też z ponoszeniem tak wysokich kosztów. Skład takiego wpisu każdy może zrobić sam, ponieważ różne platformy to umożliwiają. Natomiast, żeby powstała książka jest potrzebny duży zbiorowy wysiłek, równocześnie wydanie takiej książki daje pracę i zarobek wielu ludziom, w porównaniu z tym praca nad prezentacją przepisu na blogu to często jest wysiłek tylko jednej osoby – jeśli osoba tworząca bloga sama wymyśla potrawy, robi zdjęcia i umie ciekawie pisać. Dlatego trudno mi sobie to wyobrazić,  że tak duży wysiłek tak wielu ludzi mógłby zostać zmarnowany tylko dlatego, że ktoś nie rozumie dobrze prawa autorskiego. 

Tym wpisem chciałabym już zakończyć temat praw autorskich na blogu, myślę, że już wszystko powiedziałam na ten temat i wyjaśniłam swoje stanowisko. 

 

                                                      Pozdrawiam,

                                                                       Mariola

Powiązane wpisy:

2 thoughts on “Publikacja książki kulinarnej

  1. Piękny wpis o tym jak powstawała książka „Zaskakująca kasza”. Nigdy nie byłam w drukarni i bardzo mnie zaciekawiło. Fajnie, że Pani jest :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


9 − pięć =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>