Pasta kukurbita z kaszy kukurydzianej i dyni zwyczajnej…

Pewnie zauważyliście ostatnio, że coraz więcej produktów spożywczych w sklepach posiada etykietki: eko, organic, ekologiczny? Można by nawet przypuszczać, iż większość produktów w supermarketach pochodzi obecnie z upraw ekologicznych! Co one jednak zawierają, czy rzeczywiście  zdrowe? Podejrzewam, że czujecie to samo co ja, mnóstwo wątpliwości, i pytacie sami siebie, co zrobić, żeby mieć pewność – gdzie kupić dobrej jakości ekologiczną żywność? Moim zdaniem, trzeba kupować jedzenie w takich miejscach, które się dobrze zna, sprawdzonych przez nas lub przez znajomych. Ja zazwyczaj kupuję warzywa u zaprzyjaźnionego ekorolnika, który ma swoje gospodarstwo niedaleko Gdańska, na żyznych Żuławach. Ostatnio mi powiedział, że ziemia w jego okolicy zawiera mniej ołowiu niż ziemia na Alasce! – to od niego pochodzi ta piękna cucurbita pepo, czyli dynia zwyczajna, z której przygotowałam dzisiejszą pastę do chleba. Przepisów na pasty, zupy, zapiekanki z dyni i różnych kasz jest całe mnóstwo, ja najbardziej lubię połączenie dyni z kaszą kukurydzianą, ponieważ dzięki temu potrawa ma wyrazisty smak. W oparciu o poniższy przepis w łatwy sposób będziecie mogli przygotować tartę lub zupę po odpowiedniej modyfikacji składników. Dodam jeszcze, że potrawa ta jest wskazana zimą, ponieważ zawiera składniki, które pomagają naszemu ciału dostosować się do panującego na zewnątrz zimna, brr! :)

 pasta kukurbita

Przepis

180 g drobnej kaszki kukurydzianej

500 ml gorącej wody

1 – 2 łyżki masła

1 łyżeczka zmielonego kminu rzymskiego

1 łyżeczka zmielonej kolendry

1 łyżka oleju carotino lub  innego

2 lekko czubate łyżki posiekanego szczypiorku dymki

świeżo upieczona dynia

(powinno być objętościowo tyle samo

dyni, co kaszy po ugotowaniu, czyli 1:1)

1 łyżeczka miodu spadziowego lub innego

1 łyżeczka musztardy

świeżo zmielony zielony pieprz do smaku

¼ łyżeczki soli (lub do smaku)

2 – 3 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny

3 łyżki posiekanej rukoli

olej z prażonych nasion sezamu

(lub inny olej o intensywnym smaku)

 

  1. Wodę w garnku doprowadzamy do wrzenia na dużym ogniu, a następnie powoli wsypujemy kaszę, przez cały czas mieszając energicznie trzepaczką do momentu, aż kasza zacznie gęstnieć. Zmniejszamy ogień i gotujemy pod przykryciem przez 10 minut.
  2. W międzyczasie rozgrzewamy jedną łyżkę oleju carotino na małej patelni, wrzucamy szczypiorek i krótko podsmażamy (około minuty), uważając, żeby się nie spalił.
  3. Garnek z kaszą zestawiamy z ognia i od razu wrzucamy masło, kmin, kolendrę oraz szczypiorek razem z olejem, w którym się smażył, i mieszamy do rozpuszczenia się masła. Przekładamy do pojemnika malaksera lub miski, jeśli używamy blendera ręcznego. Dodajemy upieczoną wcześniej dynię. Miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji, a następnie wrzucamy miód, musztardę, pieprz oraz sól, wlewamy sok z cytryny i dodajemy rukolę oraz olej z prażonych nasion sezamu. Miksujemy i ewentualnie doprawiamy do smaku. Pamiętajmy jednak, że pasta musi się „przegryźć”, trzeba więc dać jej trochę czasu, żeby pokazała swój ostateczny smak :)
  4. Pastę studzimy, a następnie nakładamy do słoiczków i wstawiamy do lodówki na kilka godzin. Dzięki temu masa stężeje, a smaki dobrze się wymieszają. Jeśli pasta jest za rzadka, można ją zagęścić zmielonymi ziarnami sezamu lub zmielonymi płatkami migdałowymi. 

Najlepiej smakuje na chrupkich tostach lub chrupiącej i lekko trzaskającej pod zębami grillowanej bułce. Lubię takie kontrastowe zestawienie różnych konsystencji – miękka pasta, chrupkie pieczywo. Przed podaniem można polać odrobiną oleju sezamowego i posypać rukolą oraz posiekanymi orzechami włoskimi i/lub ziarnem sezamu. Pasty tej można też użyć jako nadzienia do naleśników i pierogów. Wychodzi jej dość dużo, ale znika szybko :)

Do tej pasty możemy też użyć innych ziół. Pasują do niej, zamiast rukoli, bazylia lub tymianek. Jeśli damy tymianek, nie używajmy już kminu i kolendry – można za to dodać czosnek.

 

 

kukurbita sloik

Love,

                       Mariola

………………………………………………………………………………………………………………………………..

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Współpraca: Jacek Białołęcki

Copyright © 2013 Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

Powiązane wpisy:

8 thoughts on “Pasta kukurbita z kaszy kukurydzianej i dyni zwyczajnej…

  1. Na ciepło pyszna , moja z tymiankiem i czosnkiem,a bez oleju sezamowego bo wyszedł:)))
    zrobiłam pół porcji ,ale chyba to był jedyny błąd jaki popełniłam robiąc tą pastę , będą powtórki , jak uda mi się kupić dynie

  2. To bardzo się cieszę, bo też tę pastę lubię, to jeden z pomysłów, który nie wszedł do książki. Zamieszczę na blogu więcej przepisów z kaszy kukurydzianej, bo szybko i łatwo się ją przyrządza, a w tygodniu mamy mało czasu na przygotowywanie jedzenia, ja też :) Jeśli chodzi o olej sezamowy, nie jest konieczny, jak dajemy czosnek. Dla mnie ten olej to typowy podkręcacz smaku, ale nie używam też za często. Jeszcze tylko dodam, że kiedy jemy czosnek zimą nie powinniśmy wychodzić od razu po jedzeniu na zewnątrz, bo otwiera pory ciała i zimno łatwo może wniknąć w ciało, ale oczywiście, robimy, co możemy, najważniejsze i tak, żebyśmy byli zadowoleni :) Dziękuję jeszcze raz, Margot. :)

  3. A z tym czosnkiem to nie wiedziałam ,a surowy czy gotowany w zupie tez tak działa?
    O tak chętnie poznam inne pomysły z kaszą tą ,ale nie tylko
    pozdrawiam

  4. Czosnek dość mocno rozgrzewa organizm, ale to też zależy, ile go zjemy i czy nasz organizm jest przegrzany, czy też nie. Jeśli mamy np. nadciśnienie nawet najmniejsza ilość czosnku może nam zaszkodzić. Generalnie tzw. gorący metal, czyli suszony imbir, chili, anyż gwiaździsty, wódka to turbodoładowanie dla naszego ciała. Przyspieszają metabolizm i krążenie, a jeśli za dużo, to ciało się przegrzewa i wtedy próbuje się ochłodzić – wyrzucić to gorąco na zewnątrz- poprzez otwarcie porów. Przez praktyków TMC są one uważane za ekstremum i za często nie zalecane :) Ale ja też lubię czosnek i wrzucam czasami do barszczu lub dodaję do pasty do chleba, jednak za dużo nie mogę, staram się też patrzeć, jak to na mnie działa. I jeśli jest mi gorąco, staram się odczekać przed spacerem, zwłaszcza jeśli na dworze jest zimno… :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


5 − cztery =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>