Flower Power, czyli jaglany mus różany z chipsami z płatków róż

Flower Power 11

Na sztukę kulinarną współczesnego świata Zachodu wywarł duży wpływ pewien ognisty Hiszpan, Ferran Adrià i jego kuchnia molekularna. Osobiście jestem za tradycyjną kuchnią i dużymi porcjami jedzenia na talerzu, zwłaszcza na śniadanie :) ale interesuje mnie to, jak Adria myśli o jedzeniu. Pokazał on, że w kuchni można wykorzystać wiele tradycyjnych, często zapomnianych produktów, i pokazać je w nowy sposób. To właśnie w elBulli, restauracji Ferrana i słynnego miejsca jego eksperymentów kulinarnych, kwiaty stały się ważnym elementem potrawy. A jego uczniowie René Redzepi, z kopenhaskiej restauracji Noma, i Peter Gilmore z Quay rozwinęli do perfekcji temat używania kwiatów w potrawach. Kilka lat temu, kiedy byłam częstym gościem w Kopenhadze, pojawił się pomysł, żeby wybrać się do Nomy na kolację, jednak upadł równie szybko, jak się pojawił, kiedy zorientowaliśmy się w cenach. Od Lamy Ole nauczyliśmy się ważnej rzeczy, że warto przeznaczać swoje pieniądze na projekty, które mogą pomóc wielu ludziom i równocześnie wnieść w ich życie coś, co będzie miało bardziej ponadczasowy wymiar niż krótka chwila przyjemności.

Kopenhaga jest słodka i sielsko-anielska :) pełna zrelaksowanych i zadowolonych z życia ludzi. Kojarzy mi się ze spokojem i poczuciem bezpieczeństwa. Oczywiście, ostatnio z powodu imigrantów nie zawsze akceptujących nasz zachodni styl życia, nie jest tam już tak bezpiecznie, ale nadal płynie stamtąd dużo spokoju. Kopenhagę poznawałam w najlepszym towarzystwie – Lamy Ole, Maggy, a także Pedro Gomeza, bardzo serdecznego i równocześnie gościnnego właściciela jednej z lepszych kopenhaskich restauracji, w której serwuje się m.in. pizze wielkie jak młyńskie koła.  

Flower Power 13

Kwiaty w potrawach to także książka Joli Słomy i Mirka Trymbulaka „Nakarmić duszę”, którą wydałam w 2003 roku, a która była wielkim bestsellerem. To w tej książce znajdziecie m.in. „Sałatkę z fiołkami”, „Kwiaty czarnego bzu w cieście naleśnikowym”, „Letni napój ze świeżych ziół i kwiatów”, „Kwiaty w sosie truskawkowo-miętowym”, „Lawendowy sos jogurtowy” (ze świeżymi kwiatami lawendy, który póżniej zainspirował mnie do dodania kwiatów lawendy do mojego sernika z kaszy jaglanej na zimno), „Sok z czarnego bzu”, a także potrawy zawierające wiele ziół i chwastów, np. „Sałatkę z mlecza” czy przepisy z pokrzywą w roli głównej. Do dziś pamiętam smak tych potraw i kuchnię Joli pełną ludzi i różnych eksperymentów :) Mieliśmy naprawdę dużo „fanu”, pracując nad tą książką, było mnóstwo śmiechu i radości, nic zatem dziwnego, że książka przeniosła nasz dobry nastrój, który najwyrażniej udzielił się także innym :)

 

Dodam jeszcze, że książka w istotny sposób wpłynęła na rozwój weganizmu i wegetarianizmu w Polsce, a także na zainteresowanie kwiatami jadalnymi – wielu Czytelników pytało nas wówczas o przepisy zawierające kwiaty jadalne i chwasty.

 

Zapraszam na przepis :)

 

JAGLANY MUS RÓŻANY Z CHIPSAMI Z PŁATKÓW RÓŻ

 

Rodzaj posiłku: deser

Podajemy z:  bitą śmietanką kokosową, syropem różanym, wiśniami w syropie

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: działanie neutralne z tendencją do chłodzącego

Ilość porcji: 4

Składniki: kasza jaglana, syrop różany, woda różana, olej kokosowy extra virgin, śmietanka kokosowa, cukier trzcinowy jasny, kardamon, świeże płatki róż (rosa rugosa), wiśnie, cukier puder

Flower Power 14

Chipsy z płatków róż

 

dwie garście świeżo zerwanych płatków róż

(najlepiej róży tzw. pomarszczonej, rosa rugosa)

4 łyżki oleju kokosowego extra virgin i organic

4 łyżeczki cukru pudru

 

1. Do rondla wrzucamy 4 łyżki oleju kokosowego, dodajemy 4 łyżeczki cukru pudru, mieszamy, a następnie podgrzewamy, aż olej razem z cukrem się rozpuszczą, jeśli wciąż są grudki cukru, ogrzewamy masę dłużej. Zdejmujemy z ognia, odstawiamy na bok do ostudzenia.

2. Osobno czyścimy płatki róż, usuwając te, które się nie nadają, a równocześnie wyrzucając mrówki lub małe pajączki (staramy się ich nie zabijać:) Płatki płuczemy ostrożnie w wodzie i osuszamy na ściereczce lub ręczniku papierowym, nie muszą być idealnie suche, olej i tak to zwiąże.

3. Kiedy olej z cukrem jest już chłodny, zanurzamy w nim po kolei płatki róż i odkładamy np. na talerz wyłożony papierem do pieczenia, który następnie wstawiamy do zamrażalnika na 10 minut. Płatki róż można wrzucić jednocześnie do rondla z olejem, ale będą wtedy słabiej pokryte olejem. Ale też będą miały konsystencje chipsów.

Chipsy te zawierają olej kokosowy extra virgin, który łatwo rozpuszcza się w temperaturze powyżej 20°C, dlatego kładziemy je na mus jaglany tuż przed podaniem deseru. Chipsy te mogą też stanowić samodzielną przekąskę do kawy lub popołudniowej herbaty, podajemy je również w ostatnim momencie. Chipsy można przechowywać w zamrażarce do dwóch dni.

 

Wiśnie w syropie

 

600 g wiśni

375 ml wody

100 – 150 g cukru trzcinowego

4 nasiona zielonego kardamonu

szczypta soli

 

1. Wiśnie myjemy i drylujemy w drylownicy. Odkładamy na bok.

2. Do szerokiego rondla z grubym dnem wlewamy wodę, wsypujemy cukier (100 g, chyba że wiśnie są bardzo kwaśne, to wówczas wrzucamy 150 g cukru) i wrzucamy kardamon oraz szczyptę soli. Gotujemy wodę z cukrem, nie mieszając, do momentu gdy na powierzchni syropu zaczną tworzyć się duże bąble, o średnicy ok. 2 cm. To zajmuje około 5 -7 minut od zagotowania się wody. Do tak przygotowanego syropu wrzucamy wiśnie i gotujemy przez 6 minut. Odstawiamy na bok do wystudzenia.

 

Jaglany mus różany

 

400 g kaszy jaglanej ugotowanej i zmiksowanej

100 ml syropu  różanego (u mnie był Kredens)

4 łyżki wody różanej

4 łyżki rozpuszczonego oleju kokosowego extra virgin

40 g cukru trzcinowego

połowa wiśni w syropie wcześniej przygotowanych (patrz wyżej)

400 ml mleka kokosowego (1 puszka), schłodzonego przez noc w lodówce

1 łyżka cukru pudru trzcinowego

chipsy z płatków róż

 

1. Do zmiksowanej na gładko, jeszcze ciepłej kaszy wlewamy syrop różany, wodę różaną i olej kokosowy. Miksujemy do uzyskania jednolitej gładkiej konsystencji. Dodajemy cukier oraz wiśnie w syropie, ponownie miksujemy, aż składniki się połączą. Odstawiamy na bok do wystudzenia.

2. Osobno ubijamy śmietankę kokosową. Do miski schłodzonej w zamrażarce wrzucamy gęstą część mleka kokosowego, które stało przez noc w lodówce. Wodę, która pozostała na dnie puszki, wylewamy. Do mleka/śmietanki dodajemy cukier puder. Ubijamy mikserem przez 4 minuty. 

3. Do ubitej śmietanki zaczynamy dodawać partiami ostudzoną kaszę jaglaną zmiksowaną z wiśniami, syropem i olejem, przez cały czas wszystko miksując. Na koniec wrzucamy trochę pozostałych wiśni w syropie i mieszamy krótko całość.

4. Mus nakładamy do salaterek. Jeśli masa jest zimna, część chipsów z płatków róży można włożyć do środka. Mus wstawiamy do lodówki na kilka godzin, żeby stężał. Tuż przed podaniem dekorujemy go chipsami z płatków róż i ubitą śmietanką kokosową (opcja) oraz pozostałymi wiśniami. Ma cudowny, różany smak, pasuje na romantyczną kolację we dwoje i wiele innych specjalnych okazji. Enjoy!

 Flower Power 15

 

                                                                                            Wasza,

                                                                                                         Mariola

 

P.S. Nie znalazłam nigdzie przepisu na „Chipsy z płatków róż”, wszystko wskazuje więc na to, że je wymyśliłam :)

P.S. 2. W najbliższym czasie moja blogowa aktywność mocno się zmniejszy, ponieważ przygotowuję nową książkę z przepisami kulinarnymi, a ponadto pracuję też nad ciekawą książką o związkach osobistych, która już wkrótce się ukaże. W tej sytuacji będę miała mniej czasu na blogowanie… 

………………………………………………………………………………………………….

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Copyright © 2014 by Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

Wegańskie borrito

Boćwina

(Ta piękność na zdjęciu to boćwina z Cedrów Wielkich – prosto z pola)

 

Boćwina, botwina czy botwinka?

Wybornie umiał wędzić gęsi skrzydło

I po tatarsku zawijać kołduny -
Król perski, który płacił złota minę
Za każdą nową rzecz, to za boćwinę

Dałby dwie. – O boćwino!

                 Juliusz Słowacki, Beniowski

 

Boćwina choć obecnie mało popularna w Polsce, dawniej była bardzo ceniona i często pojawiała się na polskich stołach. Boćwina to inaczej „burak liściowy”, czyli najstarsza odmiana buraka, która była uprawiana już ok. 2000 lat p.n.e. Moja pochodzi prosto z ekologicznego gospodarstwa Pana Barczaka w Cedrach Wielkich. Pan Barczak regularnie przywozi do Trójmiasta wspaniałe, świeżo zerwane i certyfikowane produkty ekologiczne, warto zapoznać się z jego ofertą :)

Z boćwiną po raz pierwszy zetknęłam się, kiedy pracowaliśmy nad angielską wersją książki Joli Słomy i Mirka Trymbulaka „Nakarmić duszę” (To feed the soul) – z powodu … błędu w tłumaczeniu :) Książkę tłumaczyła na angielski bardzo dobra polska tłumaczka, która najwyraźniej z powodu pośpiechu użyła w jednym z przepisów, zawartych w tej książce („Buraczki z awokado i pistacjami”) słowo ‘beet greens’ zamiast słowa ‘beetroot’, co od razu zostało wychwycone przez redaktorkę z Londynu, rodowitą Brytyjkę, a ja dowiedziałam się przy okazji, jaka jest różnica pomiędzy burakiem liściastym a ćwikłowym :)

Boćwina, czyli burak liściasty, ma wielkie pomarszczone liście, przypominające mózg, i mięsiste, często szerokie łodygi (patrz zdjęcie powyżej), a jej korzeń jest niejadalny. Natomiast botwina to młode liście i korzenie buraka ćwikłowego. Te liście są gładkie i nieduże, a korzenie jadalne. To z botwiny – z liści i korzenia – przygotowujemy wiosną zupę botwinkę lub chłodnik latem. 

 

Liście boćwiny zawierają dużo łatwo przyswajalnego białka, potasu, żelaza, wapnia, prowitaminy A, witaminy B1, B2, C, kwasu foliowego i błonnika. Boćwinę zaleca się diabetykom, ponieważ zawiera ona węglowodany złożone, a także osobom w stresie, kobietom w ciąży i osobom odchudzającym się. A ponieważ jej liście przypominają ludzki mózg, korzystnie wpływa ona także na nasz mózg i procesy myślowe, dlatego warto ją jeść w sytuacjach wzmożonego wysiłku intelektualnego. Polecam zwłaszcza studentom :)

Piękna boćwina od Pana Barczaka zainspirowała mnie do stworzenia kilku przepisów. Kiedy zobaczyłam te olbrzymie (niektóre mają nawet 40 cm długości!), malarskie liście, od razu pomyślałam o liściach bananowca i potrawach, do których się ich używa. W liście boćwiny, podobnie jak w liście bananowca, można zawinąć różne warzywa, tofu, ugotowane strączkowe lub kasze z dodatkiem np. sera, a następnie gotować je na parze lub podpiekać na grillu. Liście te mogą także zastąpić pszenną tortillę, np. w burrito, czy też kapustę w gołąbkach.  

Borrito, czyli burrito z boćwiny, powinno zwłaszcza zainteresować osoby, które wybierają się na piknik, w dłuższą podróż samochodem lub szukają czegoś smacznego i świeżego, co mogą łatwo przygotować i wrzucić do lunch boxa. Świeże, soczyste liście boćwiny stanowią naturalną ochronę dla żywności w środku, która dzięki temu dłużej pozostaje świeża i smaczna. Moje borrito przygotowuje się szybko, jest pyszne dzięki lekko ostrym w smaku liściom boćwiny, majonezowi kokosowemu i tofu smażonym w panierce kokosowej. Enjoy :)

 Boćwina 2

 

SKŁADNIKI MOJEGO BORRITO :)

Na dwie porcje

1. Tofu smażone w kokosowej panierce

kostka tofu

kilka łyżek mąki kokosowej

kilka łyżek wiórków kokosowych

1 łyżka mąki ziemniaczanej

lub jajko

3 – 4 łyżki zimnej wody

olej kokosowy do smażenia

 

  1. Tofu kroimy wzdłuż na cztery części. Powstałe w ten sposób paluszki lekko ścieramy na tarce, żeby ich powierzchnia była chropowata.
  2. Do miski wrzucamy mąkę ziemniaczaną, wlewamy wodę, mieszamy. Powinniśmy uzyskać dość rzadką, płynną konsystencję. Do osobnych misek wrzucamy mąkę kokosową i wiórki kokosowe.
  3. Tofu obtaczamy w mące kokosowej, następnie w mące ziemniaczanej rozpuszczonej w wodzie i na koniec w wiórkach kokosowych. Smażymy na rozgrzanym oleju kokosowym po 2 minuty z każdej strony.

Uwagi!

  1. Mąkę ziemniaczaną trzeba za każdym razem zamieszać przed włożeniem tofu obtoczonego w mące kokosowej, powinna mieć płynną konsystencję, ale nie może być za rzadka, to kwestia wyczucia :) Jeśli za gęsta, trzeba dolać znów trochę wody.
  2. Jeśli kupujecie produkty sojowe, dotyczy to też miso, tamari i shoyu, starajcie się wybierać te z certyfikatem, organic, oznaczone jako Non Gmo. Niestety większość soi na świecie jest modyfikowana genetycznie.
  3. Zamiast mąki ziemniaczanej można użyć rozbełtanego jajka do panierowania tofu.

 

 2. Majonez kokosowy

Smaczny,  gęsty majonez, który nie zawiera nawet odrobiny jajek. Pasuje do pieczonych warzyw i sałatek. Polecam!

 

200 ml śmietanki sojowej

70 g koncentratu kokosowego,

rozdrobnionego

60 ml oleju kokosowego (e.v.),

rozpuszczonego i ostudzonego

80 ml oleju słonecznikowego,

tłoczonego na zimno

50 ml soku z cytryny

¼ łyżeczki soli

¼ łyżeczki pieprzu

 

 

  1. Śmietankę sojową wlewamy do pojemnika blendera. Dodajemy koncentrat kokosowy oraz sok z cytryny, miksujemy na średnich obrotach, aż składniki się połączą.

  2. Łączymy olej słonecznikowy z olejem kokosowym i zaczynamy wlewać je cienką stróżką do blendera, przez cały czas miksując masę na średnich obrotach –  aż do wyczerpania ilości. Jeśli blender się blokuje, trzeba go wyłączyć, zamieszać masę i dalej miksować. Na koniec doprawiamy majonez do smaku pieprzem oraz solą i przekładamy do słoiczka z nakrętką. Wstawiamy do lodówki na 1 – 2 godziny, żeby smaki się wymieszały i żeby majonez zgęstniał. 

 

Warianty

 

  1. Masę można zmiksować z jedną łyżeczką świeżo utartego korzenia imbiru.

  2. Do miksowania dodajemy 1 zmiażdżony ząbek czosnku lub 1 łyżkę posiekanego szczypiorku dymki lub świeże zioła.

 Uwaga! Przepis na majonez kokosowy pochodzi z mojej książki „Zaskakujący kokos i jego uzdrawiające właściwości”. Tu więcej informacji o książce :)

 

 

BORRITO – łączymy składniki

Dwa duże liście boćwiny

 

  1. Duży liść boćwiny płuczemy i osuszamy (Liść można też wrzucić na kilka sekund do wrzątku, ale ja wolę go jeść na surowo, ma ciekawszy smak. Jednak, jeśli chcemy przygotowywać tę potrawę regularnie, powinniśmy liść boćwiny sparzyć, ponieważ zawiera ona,  podobnie jak szpinak, kwas szczawiowy. Nie zaleca się jedzenia na surowo dużej ilości produktów zawierających kwas szczawiowy). Obcinamy łodygę i wycinamy/ścinamy najgrubszą część nerwu. Łodygę kroimy wzdłuż na mniejsze kawałki i wrzucamy na dwie minuty do wrzątku, można też użyć surowej.

  2. Na liść nakładamy ugotowaną łodygę, kawałki warzyw, surowych lub ugotowanych, zioła, przyprawy – ja dodaję ogórek, posiekany szczypiorek, świeżą cebulkę, bazylię, sól i pieprz. Na to wrzucamy majonez i kawałki tofu. Zawijamy liść wokół nadzienia, podobnie jakbyśmy przygotowywali gołąbki, a następnie spinamy drewnianą wykałaczką, jeśli jest to potrzebne, i nasze borrito jest gotowe! Podobnie postępujemy z każdym kolejnym liściem. Prawdziwe pyszności na ulubioną wycieczkę lub do ulubionej pracy :)

 Boćwina 3

 

Boćwina 5

(Czyż nie wygląda interesująco?)

Boćwina 4

(Mniam!)

 LOVE,

                            Mariola

………………………………………………………………………………………………….

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Copyright © 2014 by Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

P.S. Materiał o boćwinie między innymi na podstawie strony: www.naturaity.pl