Bezglutenowe pumpernikle – gryczany i jaglany

 Pumpernikiel gryczany

(Pumpernikiel z kaszy gryczanej z melasą i karobem)

Dziś na blogu dwa wspaniałe chlebki przygotowane z kasz, ale uwaga, jeśli nie chcesz się uzależnić, nie czytaj dalej :)  

Chlebek z kaszy jaglanej (lawasz jaglany) znajdziecie w mojej książce „Zaskakująca kasza i ryż”, tak bardzo się spodobał, że pisał o nim nawet „Twój Styl”. Kasza jaglana jest wspaniałym antydepresantem, a to ze względu na dużą zawartość tryptofanu (najwięcej tryptofanu zawiera czerwone proso – ragi – oraz proso perłowe) i działa lepiej niż prozac, stąd pewnie jej popularność :) Dzisiejsze pomysły to kontynuacja tamtego przepisu. Chlebki są bezglutenowe, nie dodawałam do nich jajek, a do pumpernikla z kaszy gryczanej nie dodałam też tłuszczu. Oba smakują obłędnie, można je podawać z masłem, konfiturą, pastami, serami, serkami, a także wędliną, jeśli ktoś je mięso. Pasują też jako dodatek do zup. Pumpernikiel gryczany przygotowany na melasie z trzciny cukrowej ma smak i konsystencję świeżego pumpernikla, który można kupić w sklepie. Z kolei jaglany jest bardziej puszysty i ma cudowny lekko słodki smak – na bazie tego ciasta przygotuję wkrótce kilka rodzajów ciast i ciasteczek, tak bardzo mi pasuje :)

Cieszę się, że dzielicie się ze mną swoimi spostrzeżeniami odnośnie przepisów na blogu, Wasze pozytywne uwagi sprawiają, że jeszcze bardziej chcę się postarać i więcej z siebie dać :) Ostatnio bardzo mi się spodobał komentarz Pani Hanny, ponieważ trafia w samo sedno mojej pracy i pozwolę sobie zacytować jego fragment (dotyczy „Brownie z kaszy gryczanej”):

„Ciasto bardzo smaczne i ta świadomość, że się je coś odżywczego w postaci kaszy gryczanej, a nie jakieś puste kalorie, bardzo przemawia za tym, żeby je powtórzyć.”

Dziękuję za te słowa i niech będą one inspiracją dla nas wszystkich, żeby wprowadzać więcej kasz do naszego jadłospisu w postaci potraw, w których smak kasz jest niewyczuwalny, a jednak ich składniki odżywcze są w nich obecne. Zachęcam równocześnie do tworzenia własnych potraw z kasz :)

A teraz przepisy!

 

PUMPERNIKIEL JAGLANY Z KARMELEM MUSCOVADO I KAROBEM

Rodzaj posiłku: jako baza do kanapek i zup

Podajemy z: masłem, smalczykiem kokosowym (olejem), z konfiturą, serem, serkami, także roślinnymi, itp.

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: wzmacnia energię

Ilość porcji: kilka – kilkanaście

Składniki: kasza jaglana, mleko kokosowe, olej kokosowy, cukier muscovado, gożdziki, liść laurowy, cynamon, mak, karob, skrobia kukurydziana,  proszek do pieczenia, soda oczyszczona, ocet cydrowy jabłkowy

 

Pumpernikiel jaglany

(Pumpernikiel jaglany z pyszną pastą z brokułów)

200 g kaszy jaglanej

500 ml gorącej wody

2 łyżki karobu

80 g maku

3 lekko czubate łyżki skrobi kukurydzianej

1/2 łyżeczki cynamonu (opcja)

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

80 g cukru trzcinowego

125 ml mleka kokosowego

1 liść laurowy

4 gożdziki

1 mocno czubata łyżka oleju kokosowego

1 łyżka octu cydrowego jablkowego

 

1. Gotuję kaszę jaglaną, a następnie ją miksuję. W tym przepisie znajdziecie instrukcję, jak to zrobić: http://mariolabialolecka.com/?p=2000 Do gorącej zmiksowanej kaszy dodaję karob i ponownie miksuję, żeby karob dobrze połączył się z kaszą. Zostawiam w malakserze lub w misce.

2. Mak mielę w młynku do kawy na mąkę i przekładam do osobnej miski. Dodaję skrobię kukurydzianą, cynamon (opcja), proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną. Mieszam, żeby składniki się połączyły.

3. Rozgrzewam szeroki, płaski rondel na dużym ogniu i wrzucam cukier muscovado, kiedy tylko zacznie się rozpuszczać, od razu wlewam mleko kokosowe, mieszam, żeby cukier połączył się z mlekiem i dodaję liść laurowy oraz gożdziki. Gotuję minutę na dużym ogniu i wrzucam olej kokosowy. Zestawiam z ognia i mieszam, dopóki olej kokosowy całkowicie się nie rozpuści. Następnie karmel przepuszczam przez sitko, żeby usunąć liść i gożdziki.

4. Karmel od razu dodaję  do kaszy zmiksowanej z karobem, a następnie wrzucam mak połączony ze skrobią, proszkiem oraz sodą, wlewam ocet jabłkowy i miksuję wszystko, aż składniki się połączą.

5. Nagrzewam piekarnik do 180°C z termoobiegiem. Blachę do pieczenia wykładam papierem do pieczenia i wykładam na nią ciasto. Jest bardzo gęste, więc najpierw rozsmarowuję je trochę na papierze za pomocą szerokiego noża, a następnie przykrywam drugim kawałkiem papieru do pieczenia i rozwałkowuję za pomocą drewnianego wałka w taki sposób, żeby ciasto miało grubość ok. 5 – 7 mm. Zdejmuję papier, ciasto nakłuwam widelcem w kilku miejscach i wstawiam blaszkę do piekarnika. Chlebek piekę przez 30 minut. Po wyjęciu z piekarnika pozostawiam na blaszce przez kilkanaście minut, zanim zacznę kroić. Voilà!

Pumpernikiel jaglany 2

(Tu ponownie pumpernikiel z kaszy jaglanej, tym razem z pastą z marchewki) 

PUMPERNIKIEL GRYCZANY Z MELASĄ I KAROBEM

Rodzaj posiłku: jako baza do kanapek i zup

Podajemy z: masłem, smalczykiem kokosowym (olejem), z konfiturą, serem, serkami, także roślinnymi, itp.

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: wzmacnia energię

Ilość porcji: kilka – kilkanaście

Składniki: kasza gryczana, mleko kokosowe, melasa z trzciny cukrowej, cynamon (opcja), mak, karob, skrobia kukurydziana,  proszek do pieczenia, soda oczyszczona, ocet jabłkowy cydrowy

 

Pumpernikiel gryczany 2

200 g kaszy gryczanej

500 ml gorącej wody

3 łyżki karobu

80 g maku

3 lekko czubate łyżki skrobi kukurydzianej

1/2 łyżeczki cynamonu (opcja)

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

125 ml mleka kokosowego

3 łyżki melasy z trzciny cukrowej

1 łyżka octu cydrowego jabłkowego

 

1. Gotuję kaszę gryczaną, a następnie ją miksuję. W tym przepisie znajdziecie instrukcję, jak to zrobić: http://mariolabialolecka.com/?p=2598 Do gorącej zmiksowanej kaszy dodaję karob i ponownie miksuję, żeby karob dobrze połączył się z kaszą. Zostawiam w malakserze lub w misce.

2. Mak mielę w młynku do kawy na mąkę i przekładam do osobnej miski. Dodaję skrobię kukurydzianą, cynamon (opcja), proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną. Mieszam, żeby składniki się połączyły.

4. Do kaszy zmiksowanej z karobem wrzucam mak połączony ze skrobią, proszkiem oraz sodą, dodaję mleko kokosowe, melasę oraz ocet jabłkowy i miksuję wszystko, aż składniki się połączą.

5. Nagrzewam piekarnik do 180°C z termoobiegiem. Blachę do pieczenia wykładam papierem do pieczenia i wykładam na nią ciasto. Jest bardzo gęste, więc najpierw rozsmarowuję je trochę na papierze za pomocą szerokiego noża, a następnie przykrywam drugim kawałkiem papieru do pieczenia i rozwałkowuję za pomocą drewnianego wałka w taki sposób, żeby ciasto miało grubość ok. 5 – 7 mm. Zdejmuję papier i wstawiam blaszkę do piekarnika. Chlebek piekę przez 30 minut. Po wyjęciu z piekarnika pozostawiam na blaszce przez kilkanaście minut, zanim zacznę kroić. Voilà!

 

                                                                                 LOVE,

                                                                                              Mariola

………………………………………………………………………………………………………………………………

Prawa autorskie! Jeśli chcesz umieścić mój przepis na swoim blogu – niekomercyjnym, czyli na takim, gdzie nie ma reklam i który nie służy pozyskiwaniu klientów np. na warsztaty, możesz to zrobić pod warunkiem, że na początku wpisu w widocznym miejscu znajdzie się informacja, skąd przepis pochodzi i link do mojej strony. 

Jeśli natomiast prowadzisz bloga w celach komercyjnych, czyli  pozyskujesz w ten sposób klientów do swojej działalności gospodarczej i osiągasz w ten sposób korzyści materialne, możesz zamieścić mój przepis na swoim blogu tylko po omówieniu ze mną warunków współpracy. Nie zgadzam się, żeby moje przepisy ktoś wykorzystywał np. podczas swoich warsztatów bez mojej zgody, a także żeby pojawiały się bez uzgodnienia ze mną w menu kawiarni czy restauracji. Nie odpowiadają mi też sytuacje, kiedy ktoś modyfikuje mój przepis, a następnie wykorzystuje na swoich warsztatach lub co gorsze umieszcza go na swoim blogu jako własny przepis, co niestety się zdarza. Zgodnie z prawem autorskim nie można modyfikować dzieła należącego do twórcy bez jego zgody.

………………………………………………………………………………………………….

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Copyright © 2014 by Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

Oczyszczamy organizm po zimie

Kicharee

(Ktoś mnie zapytał, czy dajemy tak dużo tłuszczu do kicharee? Nie, absolutnie nie :) Na zdjęciu kicharee jest polane rosołkiem wegetariańskim i odrobiną oleju. Jest to jeden ze sposobów podawania kicharee).

Zgodnie z Tradycyjną Medycyną Chińską wiosna w przyrodzie trwa już w najlepsze. To sam jej środek i najlepszy czas na oczyszczenie organizmu. Zimą spożywaliśmy dużo rozgrzewających i ciężkostrawnych potraw, żeby nie marznąć i nie chorować, ale za to niestety nasza wątroba raczej nie jest nam wdzięczna :) Teraz nadszedł czas, żeby odświeżyć wątrobę i cały organizm po zimowych żywieniowych ekscesach :) Pomysłów, jak to zrobić, jest naprawdę wiele. Niektórzy dietetycy zalecają nawet głodówki, jednak w TMC odradza się taką formę oczyszczania organizmu jako zbyt dla nas wyczerpującą.

Chciałabym  dziś podzielić  się z Wami przepisem, który już wcześniej opublikowałam w moim „Kalendarzu kulinarnym Pięć Przemian”. Mam tu na myśli przepis na kicharee, potrawę, która pomaga oczyścić organizm po zimie i jest zalecana zarówno przez lekarzy medycyny ajurwedyjskiej, jak i wielu terapeutów TCM. Kicharee to najlepszy post, jaki znam. Wielu moich znajomych przeprowadza go wiosną, ponieważ jest skuteczny i łatwy do zastosowania. Przez kilka dni jemy tylko kicharee (4 – 5 dni), dodając do potrawy ugotowane warzywa, np. marchewkę, jarmuż, szpinak. Można dodać jogurt (także roślinny) lub gotować na wywarze mięsnym, jeśli ktoś je mięso. Przepis ten jest przygotowany w cyklu Pięciu Przemian, co dodatkowo wzmacnia jego korzystny wpływ na nasz organizm. 

Jeszcze tylko jedną rzecz dodam, napisałam to już w komentarzach do tego wpisu, że post kicharee jest najlepiej przeprowadzić teraz, od dziś przez najbliższe dwa tygodnie, czyli do nowiu. Wczoraj była pełnia i księżyca zaczyna ubywać. Okres od pełni do nowiu to najlepszy czas na zabiegi oczyszczające ciało. 

Ponieważ dostałam sporo pytań o kicharee na maila, poniżej uzupełniam jeszcze informacje.

Dlaczego polecam kicharee?

 Kiedyś Barbara Temelie, moja nauczycielka i autorka wspaniałych książek, które wydałam, powiedziała, że nasz zachodni styl odżywiania sprawia, że mamy wychłodzony środek (śledzionę i żołądek), a nasz styl życia (stres) jest przyczyną wielu problemów z wątrobą. Co to tak naprawdę oznacza i jaki ma związek z kicharee? Wielu lekarzy medycyny naturalnej – ajurweda, medycyna tybetańska, medycyna chińska – zwraca uwagę, że naszym największym problemem na Zachodzie jest trawienie pokarmów. Co z tego, że kupimy najlepszą żywność ekologiczną, kiedy nasz system trawienny nie jest w stanie pobrać składników odżywczych z tego super jedzenia. Niestety, jemy za dużo pokarmów surowych, owoców, soków, sałatek, kanapek, a za mało gotujemy w domu. To osłabia nasz „ogień trawienny” i organizm nie jest w stanie strawić wielu pokarmów. Rozwiązaniem są gotowane potrawy, warto też pić gorącą wodę, zamiast zimnych napojów prosto z lodówki. Post kicharee jest wspaniałym rozwiązaniem dla ludzi z Zachodu, ponieważ pomaga pozbyć się z ciała toksyn, nie osłabiając naszego ognia trawiennego, tak jak to się dzieje, kiedy stosujemy post na bazie owoców i soków. Jedząc kicharee z dodatkiem warzyw czy odrobiną jogurtu roślinnego, nie tylko ogrzejemy nasz środek i wesprzemy nasz system trawienny, ale też zapewnimy sobie wszystkie składniki odżywcze, których potrzebujemy – ten rodzaj postu z pewnością nas nie osłabi… Spróbujcie i podzielcie się ze mną spostrzeżeniami :)

KICHAREE

3 – 4 porcje 

W 100 g fasolki mung

W 300 ml wody

M 200 g brązowego ryżu

M 1 -1½  łyżeczki przyprawy aromatycznej* (przepis poniżej)

W 1000 ml wody

O 1 łyżka oleju z prażonych nasion sezamu

Z 1 łyżka oliwy z oliwek

M 2 łyżki posiekanego szczypiorku

W trochę soli

D 4 czubate łyżki kiełków lucerny lub brokuła

D 2 – 3 łyżki soku z cytryny

O ½ łyżeczki kurkumy

O 2 łyżki świeżej bazylii, posiekanej

Z olej sezamowy lub oliwa z oliwek do polania po wierzchu

 

  1. Fasolkę mung [W] zalewamy wodą [W] (300 ml), zostawiamy do namoczenia na 12 godzin. Następnie odcedzamy i płuczemy pod zimną wodą.
  2. Do garnka wrzucamy ryż [M], namoczoną fasolkę mung [W], przyprawę aromatyczną [M], wlewamy wodę [W] (1000 ml), zagotowujemy, zmniejszamy ogień i gotujemy przez 40 minut. Zdejmujemy z ognia. Odstawiamy na bok.
  3. Osobno rozgrzewamy w rondlu olej sezamowy [O], dodajemy oliwę z oliwek [Z], podgrzewamy i wrzucamy szczypior [M], sól [W], kiełki [D]. Smażymy mieszając przez 2 minuty, a następnie wrzucamy ryż z fasolką [W] i dokładnie mieszamy.
  4. Przekładamy do malaksera, dodajemy sok z cytryny [D], kurkumę [O] oraz bazylię [O] i miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji. Podajemy polane po wierzchu odrobiną oleju sezamowego [Z]. Można też dodać rosołek warzywny lub mięsny, lub posypać świeżymi kiełkami i/lub dodać różne warzywa, szpinak, kawałki marchewki, itp.
                                                                                           
                                                                       Love, 

                                                                                                 Mariola

 

*Przyprawa aromatyczna

1 łyżka zmielonej kolendry

1 łyżka zmielonego kminu rzymskiego

1 łyżeczka zmielonej żółtej gorczycy

1 łyżeczka zmielonych nasion kopru włoskiego

1 łyżeczka zmielonego kminku

1 łyżka kurkumy

 

Składniki łączymy ze sobą, przekładamy do szczelnie zamykanego pojemnika. Można przechowywać do miesiąca.

……………………………………………………………………………………………………………….

Zdjęcia: Jacek Białołęcki

Aranżacja zdjęcia i potrawy: Mariola Białołęcka

Copyright © 2014 by Mariola Białołęcka & Jacek Białołęcki |All Rights Reserved

Pyszny zimowy kompot z lukrecją

Zimowy kompot z lukrecją

Zafascynowani stevią i ksylitolem zapomnieliśmy, że tuż obok, w sklepach zielarskich, leży sobie spokojnie ziółko 50 razy słodsze od cukru trzcinowego, chętnie wykorzystywane przez przemysł spożywczy do słodzenia potraw. Lukrecję, bo o niej tu mowa, znajdziemy na przykład w popularnych żelkach Haribo. Lukrecja jest najbardziej popularna w krajach skandynawskich i często używana tam do słodzenia potraw przygotowywanych w domu.  Ma nie tylko walory smakowe, ale przede wszystkim właściwości lecznicze i odmładzające. Leczy kaszel, choroby gardła, ma właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne. Przez terapeutów medycyny chińskiej jest chętnie wykorzystywana do leczenia astmy i zalecana w przypadku stresu. Uważa się, że usuwa gorąco z ciała i toksyny. 

Dodam jeszcze, że lukrecja została wybrana na roślinę roku 2012 – przez zespół naukowców z Uniwersytetu w Würzburgu, w Niemczech i przedstawicieli WWF.

Dzisiejszy przepis powstał w oparciu o przepis Kille Enny z książki „Nasze jedzenie”. Z pracami tej autorki zetknęłam się już kilka lat temu w Kopenhadze. Niestety pisze w języku duńskim i bardzo żałowałam wtedy, że nie znam duńskiego. Teraz można zapoznać się z jej unikalną, a jednak prostą kuchnią, ponieważ pojawiła się polska wersja jej książki. Kille jest nagradzanym mistrzem kuchni, mieszka na wsi, w niewielkim domu z dużym ogrodem, który jest zródłem jej inspiracji. Cenię takie osoby, które robiąc karierę w świecie kulinariów, korzystają przede wszystkim z własnych pomysłów. Jestem przekonana, że każdy ma własną drogę i powinien ją odnależć, a wtedy naprawdę wniesie coś ważnego w życie innych ludzi.

W dzisiejszym przepisie oprócz lukrecji odkryjecie jeszcze jeden interesujący składnik – cynamon cejloński, czyli cinnamomum cassia, ma wspaniały, elegancki aromat, wygląda jak zwykły cynamon, ale nie do końca, bardziej przypomina zwinięte cygaro – ma w środku wiele warstw. To właśnie cassia, cynamon cejloński, jest wykorzystywana przez medycynę chińską do leczenia pacjentów, a nie cynamon, który jest powszechnie przez nas używany jako przyprawa, np. do jabłecznika.

Zapraszam na przepis!

ZIMOWY KOMPOT Z LUKRECJĄ

Rodzaj posiłku: kompot

Podajemy z: skórką pomarańczową

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: rozgrzewa ciało, usuwa zimno z kanałów

Ilość porcji: kilkanaście

Składniki: jabłka, gruszki, cynamon, kardamon, gożdziki, lukrecja, suszona pigwa, skórka pomarańczowa

Kompot z lukrecją 2

Przepis

 

1 kg słodkich gruszek

1 i 1/2 kg słodkich jabłek

skórka z 1/2 pomarańczy

1/2 łyżeczki suszonego, rozdrobnionego korzenia lukrecji

ok. 3 cm laski cynamonu cejlońskiego (cassia)

3 ziarna zielonego kardamonu

3 – 4 gożdziki

500 ml wody

1 łyżeczka suszonej pigwy (opcja)

 

1. Jabłka i gruszki myjemy, usuwamy gniazda nasienne, kroimy w cząstki, a następnie przepuszczamy przez sokowirówkę, żeby uzyskać sok. 

2. Osobno usuwamy albedo ze skórki pomarańczowej i kroimy ją w paski.

3. Sok przelewamy do garnka, wrzucamy skórkę pomarańczową, lukrecję, cynamon, kardamon, gożdziki, wodę, a następnie suszoną pigwę (opcja). Gotujemy przez 20 minut od momentu zagotowania. Zestawiamy z ognia i pozostawiamy jeszcze na 10 minut, żeby kompot naciągnął. Odcedzamy. Podajemy na zimno lub na gorąco. Do szklaneczek można wrzucić przed podaniem umytą skórkę pomarańczową z kompotu, podkreśli ona kolor kompotu.

Kompot ten ma wyjątkowy smak i zapach, głównie dzięki cynamonowi cejlońskiemu,

to jest coś z gatunku: must have! Musicie to kupić i spróbować, od tego momentu nic już nie będzie takie samo :)  

 

Kompot z lukrecją przygotowywałam też w oparciu o owoce, a nie o sok z owoców i różnica jest naprawdę duża, jeśli kompot to tylko z soku, ewentualnie z suszonych owoców.

I oczywiście lukrecja, królowa dzisiejszego wpisu, która sprawia, że kompot jest słodki, chociaż nie ma w nim ani grama cukru, stevii czy ksylitolu :) )) Co więcej, nie wydamy na nią majątku – za opakowanie lukrecji w sklepie zielarskim zapłaciłam ok. 4 zł., a jest przecież bardzo wydajna. 

Przestawiając się na lukrecję, pamiętajmy, że jest ona ziołem, więc nie możemy jej jeść w dużych ilościach – jedna lub dwie łyżeczki dziennie, to moim zdaniem dawka, która nikomu nie zaszkodzi. Dodam jeszcze, że taka ilość lukrecji posłodzi nam ciasto, kompot i  herbatę dla całej rodziny.

Kille proponuje używać całego korzenia lukrecji, zamiast rozdrobnionego, który ja tutaj zastosowałam, gdyż wtedy aromat i smak potrawy jest jeszcze szlachetniejszy, ale korzeń w całości jest trudniej dostępny i jest droższy. Zakupiłam go na allegro, 25 g kosztuje ok. 9 zł, maleńka paczuszka, przyszedł wczoraj, więc już nie miałam możliwości go przetestować, ale jeszcze na pewno coś przygotuję w oparciu o niego.

I jeszcze jedna informacja, cynamon cejloński kupiłam w sklepie Marks & Spencer w Gdyni.

                          Enjoy i na zdrowie :) ))

                                                                   Wasza

                                                                                        Mariola

Kompot 3

………………………………………………………………………………………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Copyright © 2014 by Mariola Białołęcka | All Rights Reserved