„Zaskakujący kokos” w Kuchniach Świata!

Kuchnie Świata

Specjalnie dla Czytelników bloga wspaniała promocja – udało mi się uzyskać dla Was rabat 10% na książkę i produkty kokosowe w Kuchniach Świata! :)

 

Książka „Zaskakujący kokos i jego uzdrawiające właściwości” jest już dostępna w sklepach

„Kuchnie Świata”, gdzie można też nabyć wspaniałe produkty kokosowe, w tym m.in. różne mleczka, oleje kokosowe, koncentrat kokosowy (creamed coconut) oraz przepyszną galaretkę kokosową z miąższu młodego kokosa. Osoby, które kupią książkę w jednym ze sklepów stacjonarnych „Kuchni Świata” lub w sklepie internetowym: www.kuchnieswiata.com.pl  i równocześnie zakupią któryś z produktów kokosowych lub jakikolwiek inny produkt/y z bogatej oferty „Kuchni Świata”, otrzymają rabat 10% od ceny detalicznej na wszystkie zamówione produkty (włącznie z książką). Warunek jest tylko jeden, trzeba przy kasie w sklepie lub podczas składania zamówienia w sklepie internetowym powołać się na tę promocję.  Zachęcam do korzystania, produkty mają bardzo dobrą jakość!

 

                                                              Love! 
                                                                          Mariola
…………………………………………………………………………………………..

Wegańskie crème brûlée Marioli

krem

Dziś jeden z moich ulubionych przepisów, który jest kontynuacją pomysłów z książki „Zaskakujący kokos i jego uzdrawiające właściwości. W przepisie tym wykorzystuję olej kokosowy organic, tłoczony na zimno. Olej ten jako esencja kokosa ma najwięcej właściwości leczniczych. Jeśli chcemy go stosować terapeutycznie, powinien pochodzić z kontrolowanych upraw biologicznych (organic) i być tłoczony w taki sposób, żeby jego temperatura w żadnym momencie nie przekroczyła 50°C. Musicie go koniecznie wypróbować, ma wyjątkowy smak i wzmacnia energię, a także krew.

Dzisiejsza potrawa to jeden z pomysłów, jak w prosty i smaczny sposób wprowadzić więcej oleju kokosowego do naszego życia. Nazwałam ją crème brûlée ze względu na warstwę czekolady pokrywającą krem, która kruszy się pod łyżeczką podobnie jak warstwa skarmelizowanego cukru, wydobywając puszyste, rozpływające się w ustach nadzienie. Dodatkowo wierzch posypałam rozdrobnionym zastygniętym karmelem, który ciekawie podkreśla smak czekolady. Mus jest mocno czekoladowy, przepyszny i ma zdrowotne właściwości!

A moja „kokosowa”  książka jest już dostępna w Kuchniach Świata, właśnie negocjujemy warunki ciekawej promocji, mam nadzieję, że już jutro będę mogła przekazać Wam więcej szczegółów na ten temat, a tymczasem zapraszam na przepis :)

 

WEGAŃSKIE CRÈME BRÛLÉE MARIOLI

Rodzaj posiłku: deser

Podajemy z: karmelem i/lub bitą śmietanką kokosową

Wegetariański: tak

Wegański: tak, jeśli użyjemy wegańskiej czekolady

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: wzmacnia energię, rozgrzewa

Ilość porcji: 2 – 4

Składniki: śmietanka sojowa, olej kokosowy, czekolada wegańska, cukier trzcinowy, esencja waniliowa

 Krem z góry

Przepis

200 ml śmietanki sojowej (Sojasun)

3 łyżki oleju kokosowego organic, tłoczonego na zimno i rozpuszczonego

1 łyżka cukru trzcinowego zmielonego na puder

100 g czekolady 60 – 70% wegańskiej (może być Wedel)

1 łyżeczka esencji waniliowej bez alkoholu

1 łyżka oleju kokosowego organic, tłoczonego na zimno i rozpuszczonego

 

  1. Wstawiamy śmietankę sojową do lodówki przynajmniej na 1 godzinę, a do zamrażarki wstawiamy na 15 minut miskę, w której będziemy ubijać śmietankę.
  2. Wlewamy śmietankę do schłodzonej miski, dodajemy 1 łyżkę cukru pudru trzcinowego i ubijamy przez 4 minuty. Zaczynamy od wolnych obrotów, sukcesywnie je zwiększając.
  3. Kiedy śmietanka jest gotowa, do rondla wrzucamy olej kokosowy i rozpuszczamy go, lekko podgrzewając rondel. Kiedy się rozpuści, sprawdzamy, czy mamy 3 łyżki oleju kokosowego. Zazwyczaj 3 płaskie łyżki zbitego oleju kokosowego dają 3 łyżki rozpuszczonego oleju. Olej podgrzewamy bardzo krótko, żeby nie podgrzał się powyżej50°C. Najlepiej sprawdzić temperaturę za pomocą termometru, np. do herbaty.
  4. Do rozpuszczonego ciepłego oleju wrzucamy ¾ tabliczki czekolady (70 g), połamanej na mniejsze kawałki, i rozpuszczamy ją w oleju, a następnie studzimy olej z czekoladą do momentu, kiedy będzie już tylko lekko ciepły i dodajemy esencję waniliową.
  5. Wlewamy powoli olej z czekoladą do ubitej śmietanki kokosowej, równocześnie ubijając całość. Staramy się nie ubijać za długo, żeby masa nie „siadła”. Kiedy już śmietanka nabierze czekoladowego koloru, przestajemy ubijać i przekładamy do miseczek do crème brûlée.
  6. Wstawiamy do lodówki na co najmniej dwie godziny, żeby mus stężał, a następnie rozpuszczamy w rondlu 1 łyżkę oleju kokosowego i 15 g czekolady. Studzimy i polewamy jak najcieńszą warstwą zastygnięty mus. Jeśli masa jest za gęsta, dodajemy więcej oleju kokosowego (1 – 2 łyżeczki).
  7. Podajemy z ubitą śmietanką kokosową lub z rozdrobnionym karmelem z cukru trzcinowego, ewentualnie dekorując drobno posiekaną pozostałą czekoladą (15 g).

 

KARMEL 

2 łyżki cukru trzcinowego

2 łyżki gorącej wody

 

  1. Wrzucamy cukier na patelnię (małą), wlewamy wodę. Gotujemy do momentu, aż na powierzchni wody z cukrem zaczną tworzyć się dość duże bąble i masa zacznie gęstnieć (ok. 1 – 2 minuty).
  2. Wylewamy syrop na papier do pieczenia i czekamy, aż zastygnie. Kiedy to nastąpi, odrywamy od papieru i drobno siekamy nożem. Taki karmelowy cukier może też być podstawą do granity.

Wspaniałe czekoladowe crème brûlée, aż trudno uwierzyć, że nie ma w nim śmietany kremówki ani jajek. Enjoy!

………………………………………………………………………………………………….

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Copyright © 2014 by Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

 

Aromatyczny pasztecik gryczano-kokosowy

Pasztecik

Moja książka „Zaskakujący kokos i jego uzdrawiające właściwości” jest już dostępna!!! Ma przyjazny format, jest lekka, chodzę z nią po domu i nie mogę się nacieszyć :) Na razie przez cały czas realizujemy zamówienia (temat się spodobał :) i jestem w związku z tym w Gdańsku, ale już wkrótce wybiorę się w parę miejsc, żeby ją promować. Będę Was na bieżąco informować, co, gdzie i kiedy się wydarzy :) Kokos jest cudowny! Chciałabym kiedyś odwiedzić tzw. „zagłębie kokosowe”, czyli Melanezję, Indonezję i Filipiny, a przynajmniej jedną z tych wyspiarskich krain. Nie wiem, czy wiecie, ale Archipelag Filipiński składa się z ponad 7000 wysp :) Nie da się więc zobaczyć ich wszystkich, ale chciałabym przynajmniej odwiedzić ich stolicę – Manilę, położoną na największej wyspie w Archipelagu, czyli Luzon. Zachęcam do zapoznania się z książką, kokos jest wartościowym produktem, a przepisy są domowe, a nie egzotyczne. Dla Czytelników bloga przygotujemy w przyszłym tygodniu ciekawą promocję i konkursy, zapraszam :)

A dziś jeden z przepisów, który nie wszedł do książki, ponieważ już nie zdążyłam go dopracować –  „Pasztecik gryczano-kokosowy”. W jego skład wchodzi między innymi cebulka duszona z dodatkiem octu balsamicznego. Musicie tego spróbować! Ten lekko kwaśny, przyjemny smak długo jeszcze z nami zostaje. Cebulkę można wykorzystać jako dodatek do wielu potraw, jest smakowita i razem z kolendrą nadaje charakter temu pasztecikowi. Enjoy!

 

PASZTECIK GRYCZANO-KOKOSOWY

Rodzaj posiłku: jako dodatek do pieczywa, nadzienie do naleśników, pierogów

Podajemy z: chrzanem, musztardą

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: wzmacnia energię, działanie neutralne

Ilość porcji: kilka

Składniki: olej do smażenia, żółta cebula, cukier trzcinowy, liść laurowy, ocet balsamiczny, sos sojowy, chrzan, pieprz, sól, sok z cytryny, kasza gryczana,

 

Pasztecik 2

500 g żółtej cebuli

2 – 3 łyżki oleju do smażenia (może być z kokosa)

2 łyżki octu balsamicznego z Modeny

1 łyżeczka cukru trzcinowego lub melasy

1 duży liść laurowy 

sól i pieprz do smaku

1 łyżeczka zmielonych nasion kolendry lub kminku

4 łyżki oleju kokosowego ekstra virgin, rozpuszczonego

1 łyżeczka chrzanu

1 łyżeczka ciemnego sosu sojowego

1 – 2 łyżeczki soku z cytryny

1 łyżeczka octu balsamicznego

 

200 g kaszy gryczanej

500 ml wody

 

  1. Cebule obieramy, kroimy na pół, a następnie w plasterki. Rozgrzewamy olej w rondlu z grubym dnem. Wrzucamy cebulę, smażymy przez dwie minuty na dużym ogniu, przez cały czas mieszając. Dodajemy cukier, pieprz, liść laurowy, sól i ocet balsamiczny. Mieszamy, przykrywamy rondel, zmniejszamy ogień i dusimy pod przykryciem na małym ogniu przez 40 minut. Zdejmujemy z ognia, przekładamy do miski i odstawiamy na bok.
  2. W międzyczasie gotujemy kaszę gryczaną i miksujemy zgodnie z instrukcją, która znajduje się poniżej.
  3. Do przestudzonej kaszy, wrzucamy 1/3 uduszonej cebuli, kolendrę, dodajemy olej kokosowy, chrzan, sos sojowy, sok z cytryny, ocet balsamiczny       (1 łyżeczka), miksujemy, aż składniki się połączą. Przekładamy do miski.
  4. Wrzucamy resztę cebuli, zostawiając 2 – 3 łyżki do ozdobienia paszteciku, mieszamy i ewentualnie doprawiamy do smaku pieprzemsolą, i sokiem z cytryny.
  5. Przekładamy do zamykanego słoiczka, kładąc na wierzch resztę cebuli i wstawiamy do lodówki, żeby pasztecik stężał. Dodatkowo można polać po wierzchu 1 łyżką rozpuszczonego oleju kokosowego.
  6. Podajemy do chleba, polecam tu zwłaszcza płaskie chlebki, typu lawasz czy tortilla, a także możemy użyć jako nadzienia do cienkich naleśników typu crepes oraz pierogów, itp.

 

Kanapka z pasztecikiem 2

 Gotowanie i miksowanie kaszy gryczanej

  1. Kaszę gryczaną wrzucamy do garnka i wlewamy gorącą wodę. Zagotowujemy  pod przykryciem na dużym ogniu. Kiedy woda zaczyna wrzeć, odkrywamy garnek i gotujemy przez 20 sekund na dużym ogniu, żeby część wody wyparowała. Następnie zmniejszamy ogień, garnek ponownie przykrywamy i gotujemy przez  20 minut.
  2. Po ugotowaniu kaszę studzimy przez 5 minut i przekładamy do pojemnika malaksera. Miksujemy, aż masa będzie jednolita i zacznie zbijać się w kulę. Rozdrabniamy ją ponownie i jeszcze przez chwilę miksujemy, następnie przekładamy do miski, studzimy i dodajemy do potraw w zależności od przepisu. 

Uwagi

Oleju kokosowego ekstra virgin najlepiej nie podgrzewać powyżej 50°C, gdyż wtedy traci on część swoich wartości, w tym enzymów (ale oczywiście poziom kwasu laurynowego i kaprylowego nie zmniejsza się pod wpływem wysokiej temperatury, dlatego można też używać ten olej do gotowania potraw). Na szczęście rozpuszcza się on już w temperaturze trochę powyżej 25°C, dlatego latem w upały najłatwiej można rozpoznać, czy kupiliśmy olej dobry gatunkowo – zostawiony w kuchni będzie miał płynną formę. Podgrzewamy więc olej ostrożnie w rondlu, nie dopuszczając do jego przegrzania (wystarczy podgrzać przez chwilę, kiedy widzimy, że zaczyna się topić, zestawiamy rondel z ognia, a reszta sama się rozpuści), studzimy trochę, a następnie wlewamy do potrawy.

                                                                  MUCH LOVE!!!

                                                                                    Mariola

………………………………………………………………………………………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Copyright © 2014 by Mariola Białołęcka | All Rights Reserved