Coś słodkiego i ożywiającego…

Grzaniec

Mówiąc coś słodkiego i ożywiającego, mam na myśli różne napoje alkoholowe, które przygotowałam dla moich gości na jutrzejszy sylwestrowy wieczór :) Jeśli chodzi o picie alkoholu, nie wiem, czy coś mądrego potrafię powiedzieć :) To szeroki temat i często drażliwy z różnych powodów i w różnych środowiskach. Dla mnie ostatnio oznacza małą lampkę dobrego czerwonego wina wypitą do kolacji lub obiadu, zazwyczaj z przyjaciółmi.  Niewielka ilość alkoholu jest stymulująca. Alkohol ma właściwości rozgrzewające ciało i sprawia, że energia idzie w górę, dlatego czujemy się ożywieni i jesteśmy bardziej radośni oraz kreatywni. Równocześnie jednak alkohol otwiera pory ciała, dlatego staram się nie pić alkoholu na zewnątrz, kiedy jest bardzo zimno, ponieważ chłód może wniknąć przez pory ciała i w najlepszym przypadku może skończyć się katarem, o czym warto pamiętać podczas jutrzejszego sylwestrowego szaleństwa :)

Napoje, które dziś przygotowałam – poncz, koktajl i grzaniec – wpływają na nas ożywiająco i wprawią nas od razu w dobry nastrój. Alkohol jest w nich prawie niewyczuwalny, podobnie jak jeden z sekretnych składników… :) Proponuję zacząć jutrzejszy wieczór od pysznego, lekkiego i orzeżwiającego ponczu z owocami granatu, a po północy wypić grzańca lub koktajl kokosowo-figowy, w skład których wchodzi wzmacniająca organizm…. kasza jaglana :) Nie uwierzycie, ale kasza jaglana cudownie odnajduje się w drinkach, nadając im ciekawą konsystencję i delikatny smak, zachęcam do wypróbowania!

 

 

PONCZ Z OWOCAMI GRANATU

Poncz miska

1 dojrzały owoc granatu

750 ml napoju musującego jabłko z borówką (IKEA)

lub półsłodkiego czerwonego szampana,

najlepiej bezalkoholowego

200 ml pomarańczowego curacao lub likieru cointreau

 

1. Owoc granatu kładziemy na blacie lub na stole, następnie przyciskamy go ręką i kilkakrotnie przetaczamy po blacie, aż poczujemy, że jest bardziej miękki. Dzięki temu łatwiej będzie nam wyjąć pestki ze środka.

2. Przekładamy granat do dużej szerokiej miski i kroimy go ostrożnie na pół, będzie miał sporo soku. Wyjmujemy pestki, a następnie je miażdżymy, żeby uzyskać jak najwięcej soku. Następnie wlewamy do miski napój oraz curacao. Mieszamy, wrzucamy kilka kostek lodu, żeby poncz ochłodzić. Nalewamy do szklanek wypełnionych częściowo lodem. Poncz powinien być lekko schłodzony, ale nie zimny. Dzięki temu, że poncz jest chłodny, alkohol nie będzie nas zbyt mocno rozgrzewał.

 

Poncz 2

 

 

JAGLANY GRZANIEC

Serwujemy na zimno, ponieważ zawiera przyprawy silnie rozgrzewające ciało. Nie polecam tego drinka osobom z nadciśnieniem czy też takim, które łatwo się emocjonują. Ma cudowny świąteczno-noworoczny smak i nikt nie zgadnie, że zawiera kaszę jaglaną :) Pijmy go powoli i delektujmy się smakiem…

Jaglany grzaniec

 

750 ml białego wina półwytrawnego lub półsłodkiego

2 anyże gwiazdkowate

1 laska cynamonu

3 – 4 łyżki ugotowanej i zmiksowanej kaszy jaglanej

4 – 5 lekko czubatych łyżek cukru trzcinowego

2 łyżki syropu z czarnego bzu (opcja)

plaster pomarańczy ze skórką

 

1. Wlewamy wino do garnka. Wrzucamy anyż i cynamon. Podgrzewamy do temperatury 70 C. Wino nie może się zagotować, ponieważ będzie bardzo kwaśne. Zdejmujemy z ognia, wyjmujemy anyż i cynamon, a następnie wlewamy do pojemnika blendera.

2. Dodajemy kaszę jaglaną, cukier trzcinowy oraz syrop (opcja). Miksujemy do uzyskania jednolitej, gładkiej konsystencji. Przecedzamy do ceramicznej (szklanej) miski przez sito, żeby nie było grudek kaszy, a następnie wrzucamy plaster pomarańczy oraz anyż i cynamon (wyjęte z wina). Zostawiamy na 2 – 3 godziny lub dłużej. Wyjmujemy przyprawy, podajemy schłodzone.

 

I ostatni przepis :)

 

KOKTAJL JAGLANO-KOKOSOWY

 

Koktajl

Jest tak pyszny, że przeniesie nas wprost do siódmego nieba :) )) Chyba będę go pić w wersji bezalkoholowej :) )) Brandy, sok pomarańczowy, figi oraz… kasza jaglana, ten zestaw naprawdę się udał!

6 dużych suszonych fig

300 ml wody

300 ml soku pomarańczowego, świeżo wyciśniętego

150 ml brandy

4 łyżki ugotowanej i zmiksowanej kaszy jaglanej

200 ml śmietanki kokosowej lub sojowej

1 czubata łyżka cukru pudru 

 

1. Do niedużego rondla wlewamy wodę i wrzucamy figi. Gotujemy pod przykryciem przez 20 minut od zagotowania. Zdejmujemy z ognia, odstawiamy na bok, żeby przestygło.

2. Do pojemnika blendera wrzucamy figi, kaszę jaglaną, wlewamy wodę z gotowania fig, sok pomarańczowy oraz brandy. Miksujemy, aż wszystko się dokładnie połączy. Na koniec przecieramy przez sito do ceramicznej miski i zostawiamy do ostudzenia.

3. Osobno ubijamy śmietankę kokosową z cukrem pudrem przez 4 minuty. Można też użyć sojowej lub krowiej. Osobiście najbardziej lubię właśnie z kokosową. (Śmietankę kokosową możemy też pozyskać z mleka kokosowego. W tym celu wkładamy mleko kokosowe w puszce lub w kartoniku do lodówki na kilka godzin. Na górze kartonika lub puszki utworzy się warstwa tłuszczu – ekstraktu – który można zebrać i ubić, tak jak śmietankę krowią. Jeśli ekstrakt jest zbyt gęsty, można dodać trochę mleka kokosowego.)

4. Wystudzony mus figowy nakładamy do kieliszków, na wierzch nakładając śmietankę kokosową. Po wierzchu posypujemy kakao lub kawą instant – naturalną lub inką. Pijemy bez słomki. Bardzo smaczne :)

P.S. Jeśli mus jest za gęsty, można dodać więcej soku pomarańczowego.

 

…………………………………………………………………………………………………………………….

Opracowanie przepisów – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Copyright © 2013 Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

Muffinki z tofu i makiem

Jeleń życzenia

Zwierzęta są piękne, na mojej kartce z życzeniami jeleń w całym swoim majestacie :) Jeleń jest także ssakiem, jak my. Do tej rodziny należą również renifer, łoś, daniel, sarna, a nawet pochodzące z dalekich krajów i równie piękne mazama ruda, mulak i mundżak :) Nie mówią ludzkim głosem, ale do mnie przemawiają swoją szlachetnością oraz niezależnością i wzbudzają we mnie potrzebę, by je chronić. Im częściej na naszych stołach będą gościć różne warzywa, zboża, fasole i zioła, tym większa szansa, że spotkamy na spacerze w lesie jelenia, sarnę lub łosia i doświadczymy dzięki temu czegoś pięknego i wzniosłego. Czego Wam (i sobie) życzę Drodzy Czytelnicy mojego bloga i dziękuję za ten wspólnie spędzony rok. Oby te Święta upłynęły w dobrej zrelaksowanej atmosferze, a przyszły rok przyniósł spełnienie w różnych sferach życia. 

                                                  Z najlepszymi życzeniami,

                                                                                               Wasza Mariola

I jeszcze jeden z obiecanych przepisów :)

MUFFINKI Z TOFU I MAKIEM

Muffinki trzy

9 muffinek 

Składniki

 

Muffiny:

 

1 kostka (180 g) tofu naturalnego, rozdrobnionego

100 g maku

250 ml mleka sojowego waniliowego

125 ml syropu kukurydzianego lub miodu

1 łyżka płynnego miodu

3 – 4 łyżki cukru trzcinowego lub białego

150 g białej mąki lub 100 g mąki kokosowej

1 lekko czubata łyżeczka proszku do pieczenia

½ łyżeczki sody

1 łyżeczka cynamonu

trochę utartej gałki muszkatołowej

½ szklanki rodzynek namoczonych w soku jabłkowym

½ szklanki posiekanych orzechów włoskich

 

Polewa:

 

½ kostki (90 g) tofu naturalnego, rozdrobnionego

2 łyżki kremu z białych migdałów

1 łyżeczka miodu

½ łyżeczki cynamonu

 

 

Przygotowanie:

 

1. Do malaksera wlewamy mleko sojowe, dodajemy mak i miksujemy z przerwami około 2 minut. Dodajemy rozdrobnione tofu i dalej miksujemy aż do uzyskania jednolitej konsystencji. (Tofu nie rozpuści się pod wpływem temperatury, dlatego nie powinno mieć żadnych grudek, żeby nie były one widoczne w cieście). Wlewamy syrop kukurydziany oraz miód i miksujemy, żeby wszystkie składniki dokładnie się połączyły.

 

2. Mieszamy suche składniki, mąkę z proszkiem do pieczenia i sodą oraz cukrem, dodajemy cynamon i gałkę muszkatołową.

 

3. Przekładamy suche składniki do mieszanki w malakserze i dokładnie miksujemy. Na koniec dorzucamy rodzynki odsączone z soku oraz orzechy i mieszamy całość. Już nie miksujemy!

 

4. Ciasto przekładamy do muffinkowej formy do pieczenia, wysmarowanej olejem i lekko oprószonej bułką tartą. Nakładamy do ¾ wysokości foremki, ponieważ muffiny wysoko urosną. Pieczemy w temperaturze 190°C około 30 minut lub do momentu, kiedy patyczek włożony do środka muffina będzie suchy. Muffiny można wyjąć z foremek dopiero po 10 minutach od wyjęcia ich piekarnika.

 

5. Miksujemy składniki polewy, smarujemy ostudzone muffiny. (Można też podawać bez polewy.)

 Muffiny z makiem

 

Uwagi

 

Dzięki dodaniu syropu kukurydzianego muffiny szybciej się upieką i będą bardziej miękkie w środku.

                                                                           Wszystkiego dobrego!

 

…………………………………………………………………………………………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia: Jacek Białołęcki

Aranżacja zdjęcia i potrawy: Mariola Białołęcka

Copyright © 2013 by Mariola Białołęcka & Jacek Białołęcki |All Rights Reserved

 

Bigos z tofu na Wigilię

Bigos z gwiazdką

 

Wielu historyków dopatruje się genezy Świąt Bożego Narodzenia, a co za tym idzie również Wigilii, w obrzędach związanych z uroczystym obchodzeniem dnia przesilenia zimowego, które miały miejsce jeszcze w epoce kamienia łupanego. Inni uważają jednak, że największy wpływ miały tu Saturnalia, święto ku czci Saturna, które obchodzono w okolicy przesilenia zimowego, a które w czasach starożytnych wypadało właśnie 24 grudnia. Przesilenie zimowe było okazją do świętowania w wielu kulturach i oznaczało w naszej kulturze początek zimy. Dla Chińczyków jednak zima już trwa od pewnego czasu, a dokładnie od 15 listopada, kiedy to następuje przejście od Małego Jin Jesieni do Wielkiego Jin Zimy i rozpoczyna swoje panowanie Przemiana Wody z jej słonym smakiem oraz kolorami czarnym i ciemnoniebieskim. Należą do niej takie produkty, jak ryby, owoce morza, algi, leśne grzyby oraz strączkowe. Narządami przyporządkowanymi tej Przemianie są Nerki i Pęcherz moczowy, które są wzmacniane przez smak słony, a więc wymienione powyżej produkty. Jeśli z tej perspektywy przyjrzymy się tradycyjnemu wigilijnemu menu, będziemy mogli zobaczyć, jak bardzo uniwersalne są prawa Pięciu Przemian i jaką intuicję mieli nasi przodkowie :)

Zaskakujące jest to, że większość potraw, które znajdziemy na naszym wigilijnym stole, przygotowywanych jest w oparciu o produkty przynależące do Przemiany Wody: ryby, leśne grzyby, mak (ciemnoniebieski, a nawet czarny po utarciu kolor) oraz rośliny strączkowe. Ich słony najczęściej smak, a także to, w jaki sposób są przygotowywane potrawy, ma niezwykle korzystny wpływ na narządy Przemiany Wody. Jednym słowem, niemal wszystko, co jemy podczas wieczerzy przygotowuje nas do Zimy i wzmacnia nasze Nerki. Tych powiązań jest znacznie więcej. Nasze Nerki są także wzmacniane poprzez kontakty z rodziną, ma to związek z tym, że to właśnie Nerki przechowują esencję pochodzącą od rodziców. Każdy kontakt z naszą rodziną, tą najbliższą, jak i w pośredni sposób z przodkami, świadomość naszych korzeni, pochodzenia wzmacnia organy Przemiany Wody, a w szczególności Nerki. I znów widzimy, jak bardzo to pasuje do Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia, które są najbardziej rodzinnymi świętami ze wszystkich. Podczas Wigilii musimy spotkać się z najbliższymi, pogodzić się z nimi, porozmawiać, nawet jeśli dawno tego nie robiliśmy. Jest w tym wielka mądrość, ponieważ te spotkania wzmacniają naszą energię oraz poczucie tożsamości, korzystnie wpływając tym samym na nasze Nerki, które są najważniejszym organem, jeśli chodzi o naszą witalność. Kiedy Nerki chorują, całe ciało ma problem, włącznie z mózgiem.  

Nie każdy o tym wie, ale Nerki są powiązane z uszami i ze słuchem. Ucho zewnętrzne zarówno prawe jak i lewe stanowi początek kanału energetycznego Nerki, dlatego wszystkie niekorzystne zmiany w Nerkach natychmiast uwidaczniają się w kondycji naszego słuchu i w problemach z uszami. I odwrotnie, jeśli zimą nie nosimy ciepłej czapki ochraniającej uszy, osłabiamy w ten sposób swoje Nerki. Dlatego tak ważne jest ochraniać uszy nie tylko przed mrozem, ale również przed zbyt intensywnymi dźwiękami. Głośna nieharmonijna muzyka, hałas prac budowlanych lub dużych samochodów przejeżdżających pod oknami to nie tylko problem dźwięku, ale też tego, że osłabia to nasze Nerki. 

Przyjrzyjmy się teraz naszej Wigilii w tym kontekście. Wigilia i Święta Bożego Narodzenia to jedyne Święta, podczas których ważne są śpiew i dźwięk. Kolędy śpiewamy już podczas wieczerzy, a dawniej rozpoczynano wieczerzę Wigilijną od modlitwy i czytania fragmentów Pisma Świętego. W ten sposób mamy kolejną możliwość wzmacniania naszych Nerek.

Moja rodzina spędza Wigilię z poszanowaniem dla wielowiekowej tradycji i mądrości przodków :) Spotykamy się wszyscy u mojej matki, przywożąc ze sobą różne tradycyjne potrawy. Mama jest mistrzynią w przygotowywaniu barszczu z uszkami, kulebiaka z kapustą i grzybami, klusek z makiem czy różnych postnych pierogów. Ja zazwyczaj wnoszę bigos z tofu, czasami czerwoną kapustę z jabłkami i rodzynkami, pierogi z czarną soczewicą z dodatkiem alg (nie byłabym sobą :) , jajka faszerowane leśnymi grzybami (ostatnio do jajek dodaję też hemp) lub czerwoną kapustą, muffiny z makiem oraz kutię na pęczaku. Na wigilijnym stole są też ryby, ale nigdy nie zabijaliśmy sami karpia. Zresztą ryby stanowią niewielki dodatek i chociaż moja rodzina w większości je na co dzień mięso, przekonali się do smacznych potraw wegetariańskich, które im serwuję, i  zazwyczaj te właśnie potrawy znikają jako pierwsze z wigilijnego i świątecznego stołu :)

Wigilia w naszym domu to także kolędy – słuchamy i wspólnie śpiewamy, czasami czytanie poezji, krótkich opowieści, choinka, zimne ognie, świece, ogólnie dobra świąteczna, domowa atmosfera. Wyciszamy się i zbieramy siły do dalszych działań. Nie zawsze tak było, ale teraz robimy wszystko, żeby Święta należały do tych dobrych wspomnień i jakoś się udaje :) Jednym słowem – chcieć to móc :)

Dziś na blogu mój ulubiony przepis na bigos (można go też przygotować bez tofu). Przepis ten pochodzi z mojej książki „Zaskakujące tofu”. To smaczna i prosta w przygotowaniu potrawa, pomyślałam więc, że warto ją przypomnieć :)

Postaram się jeszcze dziś lub jutro zamieścić  trochę świątecznych przepisów, a na razie życzę wszystkim dużo siły do świątecznych przygotowań :)

 

BIGOS Z TOFU

 

Rodzaj posiłku: danie główne

Podajemy z: razowym chlebem, z ziemniakami

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak, jeśli użyjemy sosu sojowego tamari

Pięć Przemian: potrawa rozgrzewająca i wzmacniająca energię

Ilość porcji: kilka

Składniki: tofu, kiszona kapusta, oliwa z oliwek, pieczarki, suszone grzyby, suszone śliwki, suszone pomidory w oleju (opcja), melasa, sos sojowy, majeranek, ziele angielskie, jałowiec, liście laurowe, sól, ziarna zielonego pieprzu. 

 

Bigos

 

Przepis

 

1 kostka (180 gram) tofu wędzonego, odsączonego

½ kostki (90 gram) tofu białego, odsączonego

1 kg kiszonej kapusty, po odciśnięciu soku

125 ml oliwy z oliwek

250 g pieczarek pokrojonych w plasterki

25 g suszonych grzybów, najlepiej podgrzybków

100 g suszonych śliwek

1 mały słoiczek suszonych pomidorów w oliwie (opcja)

2 łyżki melasy lub miodu

3 łyżki ciemnego sosu sojowego

1 łyżka suszonego majeranku

kilka ziaren ziela angielskiego

kilka ziaren jałowca

ziarna zielonego pieprzu

2 – 3 liście laurowe

sól i pieprz do smaku

500 ml wody

 

 

Przygotowanie

 

1. Tofu kroimy w kostkę o boku około 1 cm.

 

2. Rozgrzewamy oliwę w garnku, w którym będziemy gotować bigos. Wrzucamy odsączone z wody, pokrojone tofu i smażymy, mieszając przez cały czas, dopóki na tofu nie utworzy się chrupiąca skórka. Smażymy jeszcze przez 2 minuty (tofu powinno być złoto-brązowe) i dodajemy pieczarki. Podsmażamy około minuty, wrzucamy kapustę i krótko smażymy, cały czas mieszając. Dodajemy majeranek, jałowiec, ziele angielskie, zielony pieprz, liście laurowe, sos sojowy, melasę, pomidory (opcja), suszone grzyby oraz śliwki. Wszystko dokładnie mieszamy i wlewamy wodę. Dusimy około 2 godzin na małym ogniu, co jakiś czas mieszając. Uważamy, żeby bigos się nie przypalił. Jeśli woda wygotuje się przed upływem tego czasu, można dolać więcej wody lub gotować dłużej, jeśli jest za dużo wody.

 

(Ważne! Dzięki skórce tofu nie rozpadnie się podczas gotowania na drobniejsze kawałki, tylko zachowa kształt)

 

………………………………………………………………………………………………………………………….

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia: Jacek Białołęcki

Aranżacja zdjęcia i potrawy: Mariola Białołęcka

Copyright © 2013 by Mariola Białołęcka & Jacek Białołęcki |All Rights Reserved

Brownie z kaszy gryczanej

Brownie z kaszy gryczanej

Trochę Was ostatnio zaniedbałam, ale grudzień to zawsze szalony miesiąc kończenia i planowania, planowania i kończenia i tak bez końca :) Lubię moją pracę i nie wyobrażam sobie innej, dlatego nie będę już za dużo narzekać, ale trochę musiałam :)

W dzisiejszym wpisie chciałabym przypomnieć Wam jeden z moich lepszych przepisów, który przekonał do kasz nawet największych ich przeciwników :)  Mam tu na myśli „Brownie z kaszy gryczanej”, które z powodzeniem może znależć się na świątecznym stole i zaskoczyć gości. Przepis ten, jak większość przepisów z mojej książki „Zaskakująca kasza i ryż”, poszedł w świat i można go spotkać w różnych postaciach na polskich blogach, także z innej kaszy. Swoją drogą to nie spodziewałam się, że przepisy z tej książki będą miały taką siłę oddziaływania i zainspirują tak wiele osób do tworzenia własnych wersji tych przepisów :) Brownie z kaszy gryczanej przygotowane według mojego przepisu można nawet zjeść w jednej z kawiarni w Gdańsku na Starym Mieście…

To brownie rozpływa się w ustach, dzięki czekoladzie i zmiksowanej kaszy, która stanowi oś tego przepisu. W moim przepisie jest mąka pszenna, ale można ją zastąpić mąką kukurydzianą lub nawet gryczaną, nie będzie to miało zbyt dużego wpływu na konsystencję ciasta, ponieważ dodajemy do niego sporo czekolady, która sprawia, że jemy po prostu brownie. To ciasto zawsze będzie mi się kojarzyć z moją wycieczką do USA i niesamowitymi miejscami nad oceanem, gdzie można było zjeść pyszne brownie i wypić dobrą, choć mało intensywną w smaku kawę :) Niezwykły kraj, w którym mogłabym zamieszkać i to nie tylko z powodu brownie :)

 

GRYCZANE BROWNIE

Rodzaj posiłku: ciasto, deser

Podajemy z: bitą śmietaną, sosem owocowym

Wegetariański: tak

Wegański: nie

Bezglutenowy: może być,  jeśli dodamy mąkę kukurydzianą zamiast pszennej

Pięć Przemian: wzmacnia energię, lekko ochładza

Ilość porcji: kilka

Składniki:  kasza gryczana, cukier muscovado, masło, jajka, czekolada, orzechy włoskie, mąka tortowa, sól, esencja waniliowa, kawa naturalna

 

Przepis

200 g kaszy gryczanej palonej

500 ml gorącej wody

 

150 g muscovado, ciemnego

cukru trzcinowego lub białego cukru

150 g masła

100 g gorzkiej czekolady (55 – 65 % kakao)

4 jajka

¼ łyżeczki soli

1 łyżka esencji waniliowej

100 g mąki tortowej

1 lekko czubata łyżka zmielonej kawy (opcja)

100 g mlecznej czekolady, 

najlepiej deser czekoladowy milka

½ szklanki grubo posiekanych orzechów włoskich

50 g gorzkiej czekolady (55 – 65 % kakao)

 

tortownica ø 20 –24 cm

1.  Kaszę gryczaną wrzucamy do osobnego garnka i wlewamy wodę. Gotujemy na dużym ogniu pod przykryciem. Kiedy woda się zagotuje, odkrywamy na 29 sekund, a następnie zmniejszamy ogień, garnek ponownie przykrywamy i gotujemy przez  20 minut. Zdejmujemy z ognia, schładzamy przez 5 minut, a następnie przekładamy do pojemnika malaksera. Miksujemy do momentu, kiedy kasza zacznie zbijać się w kulę. Otwieramy pokrywę malaksera, rozdrabniamy kaszę i wsypujemy cukier. Ponownie miksujemy, aż składniki dobrze się połączą (staramy się, żeby kasza stanowiła jednolitą masę i żeby nie było w niej grudek). Odstawiamy na bok, żeby kasza przestygła.

2.  Zagotowujemy niewielką ilość wody w garnku, na garnku stawiamy miskę, wrzucamy 100 g grubo pokrojonej gorzkiej czekolady i 150 g masła. Mieszamy do całkowitego rozpuszczenia się masła i czekolady. Odstawiamy na bok, żeby masa przestygła.

3.  W dużej misce ubijamy jajka przez 1 minutę, dodajemy sól, masę czekoladową (powinna być schłodzona) i esencję waniliową. Ubijamy do uzyskania jednolitej konsystencji, a następnie dodajemy partiami mąkę, cały czas ubijając. Na koniec wkładamy kaszę z cukrem i mieszamy lub ubijamy tak, żeby nie pozostały żadne grudki. Na koniec wrzucamy kawę (opcja) oraz pokrojoną mleczną czekoladę i mieszamy jeszcze raz całość. Przekładamy do tortownicy wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą, wierzch ciasta posypujemy orzechami włoskimi i grubo pokrojoną gorzką czekoladą (50 g).

4.  Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180˚C. Pieczemy przez 40 minut lub do momentu, kiedy włożona w środek ciasta wykałaczka będzie sucha. Po wyjęciu z piekarnika schładzamy przynajmniej 10 minut przed pokrojeniem.

Uwagi

Kaszę można też przepuścić przez maszynkę do mięsa, a następnie utrzeć z cukrem.

 

……………………………………………………………………………………………………….

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia: Jacek Białołęcki

Aranżacja zdjęcia i potrawy: Mariola Białołęcka

Copyright © 2013 by Mariola Białołęcka & Jacek Białołęcki |All Rights Reserved