Zapomniany szafran i obiecany przepis na „Szafranowe babeczki”

Szafran jest niezwykle cenną przyprawą, chociaż ostatnio trochę zapomnianą.

Te delikatne, ciemnoczerwone niteczki mają mnóstwo ciekawych właściwości. Szafran jest przede wszystkim skutecznym antydepresantem, ma on podobne działanie jak prozak – po jego spożyciu, nawet niedużych ilości, do naszego mózgu dociera większa ilość serotoniny. Poza tym szafran wzmacnia nerki, pobudza krążenie krwi, ogrzewa ciało oraz ducha i rozbudza w nas wyższe uczucia. Jest też znanym afrodyzjakiem. Ostatnie badania wykazały także, że szafran może pomóc osobom chorym na raka i astmę. Ja nazywam go „przyprawą menedżerów”, ponieważ skutecznie pomaga zmniejszyć stres.

Nie jest łatwo kupić dobrej jakości szafran, ale ten wysiłek się opłaca. Pierwsza zasada jest taka, że szukamy szafranu w nitkach, a nie w proszku, poza tym powinien on pochodzić ze sprawdzonego źródła – jest bardzo drogą przyprawą i na rynku pojawia się dużo podróbek. A tylko crocus sativa, czyli szafran uprawny, pochodzący z krokusów kwitnących jesienią, posiada te wszystkie wyżej wymienione właściwości.

Przygotowując „Szafranowe babeczki” myślałam o Świętach i o tych wszystkich chwilach, kiedy potrzebujemy odwagi, hartu ducha i silnej woli, zwłaszcza zimą :)

 

babeczka

Zdjęcia: Jacek Białołęcki, aranżacja potrawy: Mariola Białołęcka

 

Przepis

(w oparciu o przepis na „Ciastka marchewkowe” z mojej książki „Zaskakująca kasza i ryż”)

 

Wychodzi 12 babeczek

100 g marchewki obranej i utartej na tarce o średnich oczkach

200 g ugotowanej, gorącej kaszy jaglanej

100 g mąki migdałowej (pełnoziarnistej)

lub zmielonych drobno migdałów razem ze skórką

50 g mąki tortowej

¼ łyżeczki proszku do pieczenia (opcja)

90 g jasnego cukru trzcinowego

1 łyżka esencji waniliowej

0,12 g szafranu w nitkach

60 g masła

2 jajka

50 g białej czekolady, drobno posiekanej

 

Lukier

80 g cukru pudru

1 – 2 łyżki gorącej wody

trochę świeżo otartej skórki pomarańczowej

(zazwyczaj daję 1/3 łyżeczki)

 

Gorącą kaszę jaglaną wrzucamy do pojemnika malaksera. Miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji, dodajemy cukier, esencję waniliową oraz masło i dalej miksujemy, aż składniki dobrze się połączą. Odstawiamy na bok do przestudzenia.

Mąkę migdałową łączymy w misce z mąką pszenną i proszkiem do pieczenia (opcja).

Rozgrzewamy lekko mały płaski rondel lub niedużą patelnię, wrzucamy szafran i przez chwilę go podprażamy. Dzięki temu szafran będzie miał intensywniejszy aromat i smak. Robimy to bardzo krótko, do momentu, aż szafran zmieni kolor. Uważamy, żeby się nie spalił. Przesypujemy do miski lub moździerza, ucieramy, a następnie dodajemy 1 – 2 łyżki wody i przelewamy do osobnej dużej miski. Dodajemy dwa jajka i ubijamy je razem z szafranem przez 1 minutę. Ubite jajka będą miały piękny szafranowy kolor. Następnie do jajek wrzucamy partiami  masę z kaszy, cały czas ubijając, i dodajemy mąkę, mieszając, aż składniki dobrze się połączą. Na koniec wrzucamy marchew oraz czekoladę i ponownie mieszamy.

Foremki do puddingu (zakupiłam małe, ciekawe formy w IKEA na 12 babeczek) smarujemy tłuszczem i ostrożnie przekładamy masę, napełniając foremki po brzegi. (Jeśli dodamy proszek do pieczenia, babeczki po upieczeniu będą trochę wystawać ponad formę. Dla mnie nie stanowi to problemu, jeśli jednak wolicie bardziej płaskie na spodzie babeczki, nie dodawajcie proszku.) Następnie wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180°C i pieczemy przez 30 minut. Upieczone wyjmujemy z formy dopiero, gdy wystygną. Wystudzone polewamy pomarańczowym lukrem.

 

Lukier

Do miski wrzucamy cukier puder i zagotowujemy wodę. Wrzącą wlewamy na łyżkę i od razu wlewamy do cukru pudru. Mieszamy, aż cukier stanie się płynny i gładki. Następnie wrzucamy skórkę pomarańczową i mieszamy. Jeśli lukier jest za rzadki, dodajemy więcej cukru, a jeśli za gęsty, więcej wody – patrzymy, jaka konsystencja nam odpowiada. Polewamy lukrem babeczki, tak jak lubimy. Ja lubię, jak na babeczkach jest dużo lukru, zwłaszcza że zawarta w nim skórka pomarańczowa ma tak obłędny smak i zapach, że często zjadam też sam lukier, o ile coś zostanie :)

 

Dla mnie szafranowe babeczki mają niezwykły smak i konsystencję, długo pozostają wilgotne dzięki kaszy jaglanej, a drobno zmielona mąka migdałowa sprawia, że wręcz rozpływają się w ustach.

 

Ciekawa jestem, co o nich sądzicie? Podzielcie się ze mną wrażeniami, będę czekać na Wasze komentarze. Następnym razem spróbuję zmniejszyć ilość masła, ponieważ migdały są dość tłuste.

 

                                                                      Wasza Mariola

Szafranowe babeczki i wykłady o naturze umysłu…

W ten weekend miała być głównie praca nad blogiem i szafranowe babeczki, a były ciekawe wykłady (o tym, jak działa nasz umysł),  medytacje i spotkania
z przyjaciółmi. Wszystko to dzięki przyjazdowi do Gdańska nauczyciela Diamentowej Drogi, Wojtka Tracewskiego, bliskiego ucznia Lamy Ole. Więcej informacji na temat medytacji znajdziecie na tych stronach: www.buddyzm.pl www.diamondway-buddhism.org

Babeczki pozostawały trochę w tle tych wszystkich ciekawych zdarzeń, ale udało mi się je dla Was przygotować. Są oparte na moim przepisie na „Ciastka marchewkowe” z książki „Zaskakująca kasza i ryż”. Przygotowane z kaszy jaglanej i mąki migdałowej, zanurzone w pomarańczowym lukrze smakują świątecznie. Na razie wrzucam zdjęcia babeczek, w tygodniu będzie przepis.

szafranowe babeczki 1Zdjęcia: Jacek Białołęcki, aranżacja potrawy: Mariola Białołęcka

„Szafranowe babeczki z kaszy jaglanej” przed nałożeniem lukru…

szafranowe babeczki 3

I polukrowane… Szkoda, że nie możecie poczuć, jak pięknie pachną skórką pomarańczową i migdałami…

szafranowe babeczki 4

Zdjęcia: Jacek Białołęcki, aranżacja potrawy: Mariola Białołęcka

Do zobaczenia za kilka dni, będzie przepis i kilka ciekawych cytatów z wykładów…