Jaglanka to go :)

Bezglutenowe jaglanki z owocami i jogurtem ratowały nam życie w naszej wakacyjno-zawodowej podróży w Alpy – do serca Europy :)

trzy jaglanki to go

Dzięki sponsorom naszej książki podróżniczo-kulinarnej, a także szalonym pomysłom, jak przejechać Europę za przysłowiowy jeden grosz (więcej o tym w książce, która już wkrótce się ukaże), po raz kolejny wybraliśmy się w jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie – do Allgäu, w niemieckie Alpy. To w tej okolicy łączą się ze sobą trzy kraje: Niemcy, Austria i Szwajcaria. Nazywam to miejsce Trójkątem Alpejskim i chociaż nie znikają tu ludzie ani statki, to jednak w tej magicznej krainie można zapomnieć o całym świecie :) Tym razem tropikalne gorąco dało nam się mocno we znaki, temperatury były cały czas w granicach 40°C w cieniu!, ale rozległe widoki z alpejskich przełęczy, szmaragdowe jeziora i obrazy kąpiących się w nich szczęśliwych ludzi zdecydowanie to rekompensowały :) To właśnie tu znajduje się słynne Jezioro Bodeńskie o powierzchni około 500 km²  – widziane  z góry wygląda prawie jak Bałtyk. Nie dziwię się, że o tym urzekającym miejscu tyle piszą poeci, zobaczcie, jak było pięknie :)

Bodensee

(Jezioro Bodeńskie widziane od strony Lindau)

Jezioro Bodeńskie 10

(Jezioro Bodeńskie widziane od strony Bregencji – widok z góry Pfänder)

Alpy przy Bodensee

(Alpy w pobliżu Jeziora Bodeńskiego - widziane również z góry Pfänder)

Szmaragdowe Bodensee

(Szmaragdowe Bodensee)

Wysokie Alpy

(Wysokie Alpy)

Krajobrazy przepiękne, tyle pozytywnych wrażeń, że można naładować baterie na cały rok :) Jednak sposób odżywiania się ludzi zamieszkujących ten niezwykły kawałek świata pozostawia sporo do życzenia. W wielu gasthausach słyszeliśmy wciąż: „nur wurst” (tylko kiełbasa) – najwyrażniej żyje tu tylko „wurst generation” :) Jeden z tych gasthausów szczególnie zapamiętałam. Mnóstwo elementów w formie… prosiaczka: szyld, serwetki, cukiernice, obrazy na ścianach – z każdej strony otaczały nas prosiaczki, a w menu jedynie: „nur Schweinefleisch”! Tak więc osoby odżywiające się wegetariańsko i/lub bezglutenowo nie będą miały łatwo w tamtych okolicach. Chyba że zdecydują się zjeść posiłek w sieci McDonalds. Przyznam, że było to dla mnie największe zaskoczenie: wegetariańskie hamburgery w McDonalds! – w ich skład wchodziła quinoa!, papryka, kukurydza i różne inne warzywa. Takiego wegetariańskiego hamburgera można było zamówić także w sałatce typu Cezar. Szkoda tylko, że hamburger oparty na quinoa zawierał gluten. Natomiast jeden z McDonalds’ów w Austrii, w Tyrolu, oferował dużo więcej, w menu były zarówno produkty wegetariańskie, jak i bezglutenowe – prawdziwa rewolucja! :) Zresztą te produkty są dostępne we wszystkich restauracjach McDonalds w Austrii, a na ich stronie można zapoznać się ze składem produktów www.mcdonalds.at  - ze szczególnym wyróżnieniem alergenów. Brawo Austria! Ale uwaga, ich wegetariańskie hamburgery również zawierają gluten i mleko, a oferta bezglutenowa jest skierowana tylko do osób jedzących mięso. Zamówiłam takiego bezglutenowego hamburgera, ale zjadłam tylko bułki z sałatką, którą dokupiłam – mięso oddałam jednemu z moich towarzyszy podróży. Bułka była napompowana powietrzem i trochę bez smaku, ale jest to szansa na szybki posiłek dla wygłodniałych bezglutenowych turystów, podróżujących po Alpach :)

I jeszcze parę ciekawostek. Nie tylko my szukaliśmy cienia :) Te piękne simmentalerki poniżej na zdjęciu walczyły o miejsce w cieniu pod jedynym drzewem w okolicy. Nie tylko zresztą one – na pewnej farmie, którą zwiedzaliśmy, również owce szukały cienia, co widać na jednym ze zdjęć. Proszę udostępniajcie te zdjęcia, to mój apel do hodowców, żeby pomyśleli w upały o zwierzętach, zapewniając im nie tylko wodę, ale też miejsca, w którym zwierzęta mogą schronić się w cieniu. Owce, które były wystawione na pokaz, najwyraźniej tego nie lubiły, ponieważ odwracały się do ludzi tyłem i chowały za siebie nawzajem – z tego powodu między innymi nie lubię ZOO.

Krowy w cieniu

(Krowy szukające cienia)

Krowy w cieniu 2

owce w cieniu

(Owce też znalazły cień, żeby się ochłodzić)

Reasumując: Allgäu, Tyrol to nie są miejsca przyjazne wegetarianom, weganom czy też osobom bezglutenowym, zwłaszcza jeśli ktoś planuje zatrzymać się w hotelu i jeść w restauracjach. Jeśli jednak ktoś zdecyduje się spędzić wakacje na jednym z wielu kempingów, sytuacja zaczyna wyglądać dużo korzystniej. W wielu sklepach, zwłaszcza w tych miejscowościach, gdzie są olbrzymie kempingi i zjeżdżają się turyści z całej Europy, można kupić dobrej jakości, niedrogie jedzenie i przyrządzić coś samemu. Zarówno koszt paliwa, jak i ceny żywności były dla nas pozytywnym zaskoczeniem. Wiele wartościowych produktów bezglutenowych czy też ekologicznych, które kosztują w Polsce majątek, w tamtym rejonie można nabyć za niewielkie pieniądze. Poza tym niektóre produkty przywieżliśmy z Polski, w tym tytułowe jaglanki – z ochładzającym jogurtem i owocami. 

Zapraszam na przepis :)

JAGLANKA TO GO Z JAGODAMI

Jaglanka z jagodami

Przygotowanie tej jaglanki jest bardzo proste. Będziemy potrzebować 1 szklankę ugotowanej kaszy jaglanej, 1 szklankę mleka roślinnego, 1 szklankę kompotu z czarnych jagód, 2 lekko czubate łyżki nasion chia, jogurt roślinny lub z mleka krowiego – jogurt koniecznie z aktywnymi bakteriami – owoce, wspaniale tu pasują borówki amerykańskie i jeżyny (kupiłam bezpestkowe) oraz świeże zioła: majeranek lub tymianek.

Jak to zrobić?

1. Najpierw przygotowuję leśne czarne jagody. Można też użyć borówek amerykańskich, ale warto pamiętać, że leśne jagody zawierają najwięcej składników odżywczych i dają nam najwięcej energii, co ma duże znaczenie, jeśli podróżujemy daleko. Bierzemy więc litrowy słoik leśnych jagód, a następnie płuczemy je na sicie, wyjmując listki i inne niepotrzebne składniki. Przekładamy jagody do garnka, dodajemy 3 – 4 łyżki wybranego cukru, 3 – 4 ziarna zielonego kardamonu i gotujemy przez 10 minut od zagotowania. Zestawiamy z ognia i wrzucamy dwie – trzy nieduże gałązki tymianku lub majeranku. Odstawiamy na bok. Przed użyciem wyjmujemy zioła i nasiona kardamonu.

2. Następnie gotujemy na małym ogniu 200 g suchej kaszy jaglanej  w 500 ml wody przez 20 minut od zagotowania, dodając 1/2 łyżeczki nasion kopru włoskiego lub anyżu, jeśli lubicie. Po ugotowaniu studzimy przez 5 minut, a następnie od razu miksujemy w malakserze. Kiedy kasza stanowi już gładką, jednolitą masę, przekładamy ją do miski (przygotujemy z niej jaglanki o innych smakach), zostawiając około szklanki w malakserze. Dodajemy szklankę ugotowanych jagód, szklankę mleka roślinnego i 2 lekko czubate łyżki nasion chia (ja używam szklanki o pojemności 250 ml). Miksujemy, aż składniki dobrze się połączą. Ewentualnie doprawiamy do smaku. Przekładamy do słoiczków, studzimy. Kiedy masa jest już zimna, wrzucamy borówki amerykańskie oraz jogurt, zakręcamy słoiki i wstawiamy do lodówki. Jest najlepsza po kilku godzinach, dlatego zazwyczaj zostawiam ją na noc w lodówce, ale rano wystawiam ją z lodówki co najmniej na godzinę przed jedzeniem – unikam jedzenia tak mocno schłodzonych produktów. W podróży te jaglanki bardzo dobrze przechowywały się w lodówce turystycznej.

Przed podaniem wrzucamy na wierzch kolejną partię owoców, np. jeżyn i posypujemy łuskanymi nasionami hempu (również nieodzowne w podróży ze względu na wartości odżywcze i dużą zawartość białka) oraz np. amarantusowym poppingiem. Można też dodać resztę ugotowanych  jagód i/ lub inne składniki według uznania. Jemy i czujemy, jak dobrze nam to robi :) ))

Pszczoła

(Ta pszczoła najwyrażniej ma podobne zdanie :)

LOVE, Mariola

……………………………………………………………………………………..……………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia potraw: Jacek Białołęcki

Pozostałe zdjęcia: Mariola Białołęcka; 

aranżacja potrawy i zdjęć: Mariola Białołęcka

Copyright © 2015 by Mariola Białołęcka/Jacek Białołęcki| All Rights Reserved

Ziołowe masło bez masła

Pyszne, pachnące ziołami  masło bez masła na bazie awokado. Nie zawiera nawet grama mleka! :)  

Masło z awokado

Masło bez masła przyjęło się w mojej rodzinie bardzo dobrze, zainspirowało też moich znajomych i czytelników bloga :) Dostałam sporo maili z podziękowaniami i wszyscy podkreślali, że jest to ciekawa alternatywa dla masła i różnych smarowideł na bazie utwardzonych tłuszczów. Bardzo się cieszę i dziękuję za tak pozytywną reakcję :) Dla mnie i dla mojej rodziny jest to ważne, że ten rodzaj „masła” przygotowuje się w domu ze znanych nam składników. O jego składzie sami decydujemy, jakiego oleju użyjemy, przypraw, ziół, itp.

W dzisiejszym przepisie znajdziecie awokado zamiast dyni hokkaido. Pomysł ten powstał, kiedy okazało się, że zarówno mój rolnik nie ma już dyni hokkaido, jak i żaden sklep w pobliżu. Stało się więc jasne, że jeśli chcę korzystać z masła bez masła w tych miesiącach, kiedy kończą się zapasy hokkaido, muszę opracować jakiś alternatywny przepis :) Awokado wcale nie jest takie zielone, na jakie wygląda, jego środek jest żółty i właśnie o ten środek nam chodzi. Poniżej znajdziecie przepis na to masło, do którego tym razem dodałam sporo ziół, a czasami dodaję też drobno posiekany/zmiażdżony czosnek i delektuję się masłem czosnkowym :)

 

WAŻNA INFORMACJA!

W tym tygodniu zgodnie z TCM zaczyna się wiosna, od 13 lutego, a wraz z nią najlepszy czas na wiosenne oczyszczanie ciała, umysłu i domów. Jeśli planujecie różne wiosenne posty i chcecie zaprowadzić porządek w domu i w życiu, najlepiej zacząć już w ten weekend, będzie to zgodne z naturalnymi rytmami przyrody (ten korzystny czas potrwa do 19 lutego). Kolejny dobry czas, żeby przeprowadzić post/oczyszczanie to okres od 7 do 20 marca. Chciałabym tu jeszcze jedną ważną rzecz powiedzieć, w TCM nie poleca się głodówek jako metody oczyszczania ciała, ponieważ są one przyczyną różnych komplikacji zdrowotnych, zaburzają gospodarkę hormonalną i możemy wpaść w stan letargu. Zamiast tego, zwłaszcza teraz, kiedy ciągle jeszcze jest zimno, poleca się picie różnych zup lub szejków na bazie gotowanych zbóż, warzyw lub owoców. Pomysły na szejki ze świeżych warzyw/owoców pochodzą z Kalifornii, gdzie po prostu jest ciepło i mieszkający tam ludzie potrzebują bardziej ochładzającego pożywienia. Inaczej wygląda to na Północy. Wyobrażacie sobie Eskimosów, którzy zaczynają dzień od soku z marchwi? Ciekawe, czy mieliby siłę, żeby wyjść z igloo? :) (Inna sprawa, że Eskimosi nie mają dostępu do świeżych warzyw, ale to takie moje teoretyczne rozważania, żeby uzmysłowić problem). Więcej napiszę wkrótce :)

 

ZIOŁOWE MASŁO BEZ MASŁA

 

Rodzaj posiłku: baza do kanapek, past, musów, kremów

Podajemy z:  chlebem i j.w.

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: działanie wzmacniające

Ilość porcji: duża kostka masła

 

Masło bez masła z awokado 2

60 g awokado, żółta część

200 ml śmietanki sojowej sojasun (bez GMO)

lub innej roślinnej

100 g oleju kokosowego extra virgin i raw

1oo ml oleju w żółtym kolorze, np. ryżowy, lniany, o delikatnym smaku

3 – 4  łyżki soku z cytryny

sól do smaku

2 – 3 łyżki posiekanych świeżych ziół: zielona pietruszka, bazylia, tymianek

i/lub 1 – 2 ząbki czosnku

 

1. Awokado kroimy na pół i wybieramy łyżką żółtą część (60 g). Przekładamy do blendera, wlewamy śmietankę, dokładnie miksujemy. 

2. Osobno rozpuszczamy olej kokosowy w kąpieli wodnej, jeśli po rozpuszczeniu jest gorący, odstawiamy na bok, żeby wystygł. Powinien być ciepły.

3. Łączymy olej kokosowy z olejem ryżowym (lnianym). Najlepiej byłoby wlać oba oleje do niedużego dzbanka, np. do mleka lub śmietanki.  

4. Ponownie uruchamiamy blender i do masy z awokado i śmietanki sojowej zaczynamy powoli, cienką stróżką (tak jak przy przygotowywaniu majonezu) wlewać mieszankę olejów. Kiedy zużyjemy już cały olej i uzyskamy puszystą masę, trochę przypominającą majonez, dodajemy sól i sok z cytryny i dalej krótko miksujemy, żeby składniki się połączyły. 

5. Jeśli w trakcie miksowania masa zbyt szybko się zagęści i blender się zacina, wyłączamy go i całość mieszamy, następnie ponownie włączamy i dalej wlewamy olej. Jeśli jednak nadal masa jest za gęsta i blender nie pracuje dobrze, możemy dolać 2 łyzki gorącej wody.

6. Na koniec dodajemy posiekane zioła i/lub czosnek, mieszamy, żeby składniki się połączyły. Powstałym w ten sposób masłem możemy od razu smarować kanapki, ale jego konsystencja ustali się ostatecznie dopiero po kilku godzinach w lodówce.

 

Uwagi

1. Przygotowanie masła bez masła na bazie awokado wymaga trochę wyczucia i wprawy. Ważne jest to, żebyśmy uzyskali puszystą konsystencję. Jeśli w trakcie przygotowywania tego masła składniki utworzą coś w rodzaju emulsji, masło może nie powstać, nie zsiądzie się i nie zagęści. Oczywiście nadal możemy to wykorzystać do sałatki, jako sos do warzyw, ale nie będzie miało maślanej konsystencji. Ale na szczęście zdarza się to rzadko :)

2. Masło, które widzicie na zdjęciu włożyłam do foremek na ciastka i wstawiłam do zamrażarki na dwie godziny, żeby szybko uzyskać dobry efekt do zdjęcia, ale nie trzeba tego masła zamrażać. Jeśli chcecie nadać temu masłu ciekawą formę, wystarczy włożyć je do foremek i zostawić na noc w lodówce, żeby uzyskać podobny efekt. W tym maśle jest olej kokosowy, który pięknie wszystko zagęści, kiedy masa schłodzi się w lodówce :)

3. Masło można przechowywać w lodówce przez 4 – 5 dni, przez cały czas zachowuje te same walory smakowe i tak samo dobrze wygląda. To wszystko dzięki dużej zawartości oleju kokosowego, który działa konserwująco :)  

 

                                                   Smacznego i na zdrowie :)

 

.…………………………………………………………………………………………………………. 

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

ZdjęciaJacek Białołęcki; aranżacja potrawy i zdjęcia: Mariola Białołęcka

Copyright © 2014 by Jacek Białołęcki & Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

Masło bez masła :)

Wygląda jak masło! Smakuje jak masło!

I do tego ma konsystencję masła!    

Bez laktozy, wegańskie masło bez masła :)

 

Masło bez masła

Dzisiejszy przepis jest moim mikołajkowym prezentem dla wszystkich osób, które z powodu nietolerancji laktozy lub uczulenia na mleko nie mogą jeść produktów pochodzących z mleka, w tym masła. Ponieważ sama nie mogę jeść masła, dość długo szukałam czegoś, co mogłoby mi je zastąpić, aż któregoś dnia – eureka! Wymyśliłam masło bez masła!: ) Ma smak i konsystencję masła, a do tego zawiera korzystne dla organizmu kwasy Omega i mnóstwo wartości odżywczych. Tym masłem możemy zarówno posmarować pyszny chleb z chrupiącą skórką, jak i użyć go jako bazy do różnych kremów, musów i past :)

 

♥ 

 

Ostatnio dostałam od Was sporo zapytań o to, jak się odżywiać i co w tej kwestii ma do powiedzenia Tradycyjna Medycyna Chińska. Pytania dotyczyły głównie produktów surowych i glutenu. To jest obszerny temat, ale w skrócie mogę powiedzieć kilka rzeczy. Nasza zachodnia kultura wychodzi z założenia, że największe zagrożenie dla naszego zdrowia stanowią produkty, które spożywamy, dlatego tak bardzo dbamy aktualnie o czystość tych produktów. Staramy się, żeby nie było w nich żadnych sztucznych dodatków, konserwantów, żeby nie były modyfikowane genetycznie, a najlepiej byłoby, gdyby pochodziły z gospodarstw ekologicznych. Oczywiście jestem za :) Ale tak naprawdę w tym wszystkim nie chodzi o rodzaj produktów, które spożywamy, i ich jakość. Zszokowani? Znów idę pod prąd? :) Problemem nie jest np. surowa żywność czy gluten sam w sobie, problemem jest to, że nasz organizm źle je trawi. Możesz kupić najzdrowszą (i najdroższą) żywność tego świata, ale twój organizm nic z tego tak naprawdę nie dostanie, jeśli nie jest w stanie jej strawić i przyswoić zawartych w niej super odżywczych składników, jednym słowem, jeśli masz osłabiony system trawienny – a dotyczy to naprawdę wielu osób z naszego kręgu kulturowego. Dlatego najważniejszą rzeczą, jaką możemy dla siebie zrobić, to wzmacniać nasz tzw. „ogień trawienny”, siłę trawienną naszego ciała. Jak to zrobić? Na najbardziej podstawowym poziomie unikamy surowych produktów, owoców, warzyw, soków owocowych i warzywnych, zwłaszcza jesienią i zimą, nie pijemy zimnych napojów, nie pijemy napojów prosto z lodówki, nigdy nie rezygnujemy ze śniadania, jemy więcej zup i gotowanych posiłków, a dzień zaczynamy od filiżanki gorącej wody z kilkoma plastrami świeżego imbiru. Do gotowanych potraw warto dodawać zmielone nasiona anyżu, kopru włoskiego, kardamon, utartą gałkę muszkatołową, ponieważ leczą one nasz system trawienny (nie używamy ich jednak wieczorem). Po kilku czasami kilkunastu miesiącach pilnowania się organizm sam powinien wrócić do równowagi. Takie ogólne zalecenia ma TMC, jednak lekarz/dietetyk pracujący tą metodą, najpierw zbada nam puls, zanim udzieli indywidualnych wskazówek, i może się okazać, że akurat w naszym przypadku świeże soki i owoce będą wskazane. Dlatego zanim zmienimy naszą dietę, warto sprawdzić, jaka żywność jest dla nas korzystna :)  

 

 

A teraz zapraszam już na przepis. Masło bez masła jest nie tylko smaczne, jest też mega wsparciem dla naszego ciała, także ze względu na olej kokosowy organic, który zawiera. To masło jest lekkostrawne i po prostu pyszne. Jest też dobrym przykładem, jak mądrze wprowadzać do naszej diety surowe produkty. Enjoy! :)

 

MASŁO BEZ MASŁA

Rodzaj posiłku: baza do kanapek, past, musów, kremów

Podajemy z:  chlebem i j.w.

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: działanie wzmacniające

Ilość porcji: duża kostka masła

 

 Masło bez masła 2

100 g dyni hokkaido, obranej ze skórki

200 ml śmietanki sojowej sojasun (bez GMO)

lub innej roślinnej

90 g oleju kokosowego extra virgin i raw

125 ml oleju z pestek winogron

1 –  2 łyżeczki soku z cytryny

sól do smaku

 

1. Dynię kroimy na nieduże kawałki, przekładamy do małego rondelka i zalewamy gorącą wodą tak, żeby tylko przykryła dynię. Gotujemy na małym ogniu przez 15 minut od zagotowania się wody. Sprawdzamy co jakiś  czas, czy woda nie wyparowała, i ewentualnie dodajemy trochę wrzątku, jeśli wody jest za mało.

2. Dynię odcedzamy, ale wody, w której się gotowała, nie wylewamy, może być jeszcze potrzebna.

3. Do blendera wrzucamy dynię i wlewamy śmietankę sojową. Dokładnie miksujemy. Odstawiamy na bok.

4. Osobno rozpuszczamy olej kokosowy w kąpieli wodnej, jeśli po rozpuszczeniu jest gorący, odstawiamy na bok, żeby wystygł. Powinien być lekko ciepły.

5. Łączymy olej kokosowy z olejem z pestek winogron. Najlepiej byłoby wlać oba oleje do niedużego dzbanka, np. do mleka lub śmietanki.  

6. Ponownie uruchamiamy blender i do masy z dyni i śmietanki sojowej zaczynamy powoli, cienką stróżką (tak jak przy przygotowywaniu majonezu) wlewać mieszankę olejów. Kiedy zużyjemy już cały olej i uzyskamy puszystą masę, trochę przypominającą majonez, dodajemy sól i sok z cytryny i dalej krótko miksujemy, żeby składniki się połączyły. Jeśli masa jest za gęsta i blender się zacina, możemy dodać sól i sok z cytryny póżniej, już po przełożeniu naszego masła do miseczki.

7. Jeśli w trakcie miksowania masa zbyt szybko się zagęści, zatrzymujemy blender i całość mieszamy, następnie ponownie włączamy i dalej wlewamy olej. Jeśli jednak nadal masa jest za gęsta i blender nie pracuje dobrze, możemy dolać trochę ciepłej wody pozostałej z gotowania dyni, ale nie więcej niż 4 – 5 łyżek.

8. Powstałym w ten sposób masłem możemy od razu smarować kanapki, ale jego konsystencja ustali się ostatecznie dopiero po kilku godzinach w lodówce.

 

Masło bez masła jest naprawdę zaskakujące, jestem z tego przepisu bardzo zadowolona i nareszcie mam to na co czekałam, mogę smarować chleb prawdziwym masłem, tylko że bez laktozy :)

 Masło bez masła 3

                                     

                                              Smacznego!

                                                            Wasza, Mariola

 

 P.S. Więcej pomysłów, jak wykorzystać olej kokosowy, znajdziecie w mojej książce „Zaskakujący kokos i jego uzdrawiające właściwości” :)

.…………………………………………………………………………………………………………. 

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

ZdjęciaJacek Białołęcki; aranżacja potrawy i zdjęcia: Mariola Białołęcka

Copyright © 2014 by Jacek Białołęcki & Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

 

Twarożek z wiórków kokosowych

Bez laktozy, wegański!

Ma smak i konsystencję twarożku z mleka krowiego.

Pochodzi z mojej książki „Zaskakujący kokos i jego uzdrawiające właściwości” (wyd. styczeń 2014). Zawiera ona ponad 50 przepisów, w których nie ma glutenu, mleka i pszenicy :)

Twarożek z kokosa

 

W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam trochę opowiedzieć, jak to było ze mną i z glutenem :) To w zasadzie pouczająca historia, a z różnych rozmów, które ostatnio przeprowadziłam, wynika, że mało osób jest zorientowanych, jakie są skutki spożywania glutenu, jeśli nasze ciało go nie trawi. Oczywiście są różne książki na ten temat, dlatego nie będę się tu wdawać w szczegóły, ale chciałabym tym wpisem zachęcić Was do zrobienia badań potwierdzających lub wykluczających nietolerancję glutenu, ponieważ może się tak zdarzyć, że nasz metabolizm nie jest dostosowany do trawienia glutenu i mimo różnych drobnych sygnałów, że tak właśnie jest, możemy tego nie wiedzieć, a gluten będzie  pustoszył nasze ciało, powodując na przykład nietolerancję laktozy lub inne poważne choroby. Zachęcam do zrobienia badań zwłaszcza osoby, które mają grupę krwi „0” lub mają geny azjatyckie (często dotyczy to osób, których rodziny żyły od pokoleń na Wschodzie Polski). 

 

Gluten tak naprawdę jest rodzajem białka zawartego w zbożach. Są osoby, które nie są w stanie trawić tego białka, a w zasadzie jednego z jego składników: gliadyny (obecnej w każdym zbożu w różnym stopniu). Przyczyny tego stanu mogą być różne, na przykład predyspozycje genetyczne lub osłabienie zdolności trawiennych (stres, niewłaściwa dieta, itp). Kiedy mamy nietolerancję glutenu, w naszej krwi powstają przeciwciała, które wywołują stan zapalny jelit (trochę temat upraszczając). To w rezultacie prowadzi do zanikania błony śluzowej jelit, a tym samym do zmniejszenia się zdolności jelit do wchłaniania pokarmów i zaczynamy być niedożywieni. Nasze ciało coraz bardziej zaczyna odczuwać niedobory żelaza, kwasu foliowego, wapnia i witaminy B12. Co więcej, w naszych jelitach zaczyna brakować wielu enzymów metabolicznych, w tym także laktazy (enzymu odpowiedzialnego za trawienie laktozy), co sprawia, że coraz gorzej trawimy mleko i produkty mleczne i w rezultacie prowadzi do nietolerancji laktozy. Jelita stają się coraz bardziej przepuszczalne, a niestrawiony gluten wydostaje się przez nie i dociera do różnych narządów, uszkadzając je. Często jest to proces trwający przez lata, ale niekorzystne rezultaty z pewnością się pojawią.

 

Dla mnie te informacje były kiedyś dużym zaskoczeniem, ale po przeanalizowaniu różnych zdarzeń doszłam do wniosku, że dokładnie w ten sposób to się u mnie odbyło. Dość długo nie wiedziałam, że nie trawię glutenu. Co prawda kilkanaście lat temu Bożena Przyjemska, naturopatka z Kanady, którą zaprosiłam do Polski z kursami i przez jakiś czas organizowałam te kursy, powiedziała mi na podstawie analizy włosa, że mam alergię na pszenicę, ale wtedy jakoś to do mnie nie dotarło. Nie były to badania laboratoryjne, nie miałam tak do końca przekonania do tej metody. Poza tym wszyscy wówczas mieliśmy ograniczony dostęp do wiedzy na ten temat, mało się o tym mówiło, nie było sklepów z żywnością bezglutenową, jednym słowem ta analiza nie była osadzona w naszych polskich realiach. Ale muszę przyznać, że nigdy nie lubiłam białego pszennego pieczywa (ma dużo glutenu), a za to piekłam ciasta i chleby z mąki z pełnego przemiału z otrębami, które jak się później dowiedziałam, zmniejszają szkodliwe działanie glutenu na nasz organizm. Równocześnie nie przepadałam za produktami mlecznymi, mlekiem, serami, twarożkami, a jadłam dużo tofu i piłam mleko sojowe całymi kartonikami :) Później zaczęłam też eksperymentować z innymi  produktami, głównie z kaszami, żeby znaleźć zamienniki sera, twarożku, jogurtu i w ten sposób udało mi się nawet stworzyć kilka ciekawych przepisów. Efekty tego poszukiwania i eksperymentowania już znacie (lub możecie się z nimi zapoznać), są obecne w moich książkach. W wyniku tych eksperymentów powstał też ciekawy i smaczny twarożek z wiórków kokosowych :) Gdzieś intuicyjnie wybierałam to, co było dla mnie korzystniejsze, ale równocześnie jadłam produkty, które zawierały gluten – do momentu zrobienia testu na nietolerancje pokarmowe, który jednoznacznie wykazał, że nie mogę jeść żadnych zbóż zawierających gluten. Tylko że gluten zrobił już swoje – moje nerki przestały dobrze pracować – więcej piszę o tym w książce o kokosie. Zróbcie test, myślę, że warto :)

 

Ciekawe jest to, że nasze ciało ma swoją mądrość – jeśli idziemy za jej głosem, sami możemy sobie najbardziej pomóc :)

 

TWAROŻEK Z WIÓRKÓW KOKOSOWYCH

Smakowity twarożek roślinny dla tych, którzy szukają nowych form i smaków lub nie mogą jeść produktów mlecznych ze względów zdrowotnych czy też z powodu przekonań.

Rodzaj posiłku: twarożek

Podajemy do:  chleba, sałatek, jako nadzienie do naleśników

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: działanie wzmacniające

Ilość porcji: kilkanaście

 Twarożek z kokosa 2

 

Składniki

200 ml śmietanki sojowej

75 g zmielonych na mąkę wiórków kokosowych

125 ml rozpuszczonego oleju kokosowego

50 ml soku z cytryny

sól i pieprz do smaku

 

 

  1. Śmietankę sojową wlewamy do pojemnika blendera. Dodajemy wiórki kokosowe oraz sok z cytryny. Miksujemy na średnich obrotach, aż składniki się połączą, i zaczynamy powoli wlewać olej kokosowy cienką stróżką. Czasami masa zagęszcza się zbyt szybko, a blender przestaje dobrze miksować. Trzeba wówczas wyłączyć urządzenie i zamieszać ręcznie masę. I znów włączyć blender i powoli wlewać olej aż do wyczerpania ilości (jeśli masa nadal jest zbyt gęsta, można dolać trochę wody).
  2. Doprawiamy do smaku pieprzem i solą, przekładamy do słoiczka z nakrętką i odstawiamy do lodówki na kilka godzin, żeby smaki się wymieszały i żeby twarożek  zgęstniał.

Ten twarożek nie jest chudy, ale tłuszcze, które zawiera, są bardzo korzystne dla naszego organizmu i nie powodują przybierania na wadze :)

 

Na zdjęciach twarożek kokosowy z sałatką z dyni hokkaido i papryk – bardzo smaczne połączenie :)

 

Polecam też moje pozostałe przepisy bez laktozy:

 

1. Waniliowy serek jaglany, przepis tu

2. Kukurydziane mascarpone, przepis tu

3. Krem z kaszy jaglanej, przepis tu

4. Sernik na zimno z kaszy jaglanej, przepis tu

 5. Pascha w oparciu o serek z kaszy kukurydzianej, przepis tu

6. Jogurt z fasoli (uwielbiam :) , tu

7. Jogurt z kaszy jęczmiennej (zawiera gluten), tu

8. Jaglane lody lawendowe, przepis tu

9. Jaglane lody z truskawkami, przepis tu

10. Zupa z papryki zabielana tofu, przepis tu

11. Tort z jabłek i tofu, tu

12. Omlet z tofu z ksylitolem i owocami goi, tu

13. Omlet z tofu z cukinią, tu

14. Koktajl kokosowy figowy na bazie kaszy jaglanej, tu

15. Muffinki z tofu i makiem, tu

 

                                                                                      Smacznego! :)

 

………………………………………………………………………………………………………………..

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja: Mariola Białołęcka; wykonanie: Jacek Białołęcki

Copyright © 2010-2014 Jacek Białołęcki & Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

 

Sernik na zimno z kaszy jaglanej

Sernik jaglany

(Na zdjęciu wymyślony przeze mnie sernik jaglany! Teraz ten przepis stał się dość popularny na blogach, ale pamiętajcie, że po raz pierwszy sernik ten pojawił się w mojej książce „Zaskakująca kasza i ryż” – nikt przede mną takich serników nie robił, a przynajmniej nigdzie tego nie udostępniał )

„Sernik na zimno z kaszy jaglanej z lawendą” otworzył mi wiele drzwi, kiedy zaczęłam pracować nad książką „Zaskakująca kasza & ryż”. Jest bardzo smaczny i leciutki, a kasza jest w nim w ogóle niewyczuwalna, nie zdarzyło mi się, żeby ktokolwiek kiedykolwiek powiedział, że czuje w nim kaszę. Przepis, który znajdziecie poniżej, to przepis-matka. Od niego zaczęła się historia serników na zimno z kaszy jaglanej :) Kiedy zaczęłam pracę nad książką (w 2010 r.) i wrzucałam w wyszukiwarkę takie hasła, jak „Sernik jaglany”, „Sernik z kaszy jaglanej”, „Sernik z kaszą jaglaną” itp, nie znalazłam takiej potrawy!!! :)  W książce znajdziecie też wymyślony przeze mnie pieczony „Sernik z kaszy jaglanej”, który podbił serca wielu Czytelników :)  

Mam też dobrą wiadomość dla osób, które pytają mnie o dodruk książki „Zaskakująca kasza i ryż”. Książka powinna być ponownie w sprzedaży koniec maja/początek czerwca. Ostatnio ktoś mi powiedział, że moja książka jest polecana przez wykładowców (w tym profesorów) Wydziału Dietetyki Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego :)

Zapraszam na przepis! Koniecznie musicie go wypróbować, poniżej też wersja wegańska tego sernika, czyli z agarem zamiast żelatyny. 

 

SERNIK NA ZIMNO Z KASZY JAGLANEJ Z LAWENDĄ

Kiedy po raz pierwszy dałam ten sernik do spróbowania moim gościom, stwierdzili

jednogłośnie, że mogą się od niego uzależnić. Kasza jaglana w połączeniu z lawendą działa podwójnie odprężająco, a ten sernik jest jak balsam dla naszej duszy… Gorąco polecam!

 

500 ml mleka sojowego

waniliowego lub mleka krowiego

1 łyżka suszonych kwiatów

lawendy

 

200 g kaszy jaglanej

500 ml wody

3 nasiona zielonego kardamonu

2 łyżeczki esencji waniliowej

lub 2 łyżki, jeśli używamy mleka krowiego

80 g białego cukru trzcinowego

lub białego cukru

2 słoiczki kompotu z jagód

firmy Rolnik, (640 g jagód)

3 łyżki żelatyny

100 ml gorącej wody

250 ml śmietanki 30%

250 ml śmietanki 36%

lub 500 ml śmietanki sojowej/kokosowej/owsianej

1 łyżka cukru

 

Galaretka z kokosa

110 g zmiksowanych na mąkę wiórków kokosowych

125 ml mleka kokosowego

250 ml mleka sojowego lub innego

1 łyżeczka esencji waniliowej

1 łyżka żelatyny

60 ml gorącej wody

 

 

  1. Wlewamy mleko do garnka i wsypujemy suszone kwiaty lawendy. Doprowadzamy mleko do wrzenia, zdejmujemy z ognia i odstawiamy na 15 minut, a następnie odcedzamy.
  2. Gotujemy kaszę według przepisu podstawowego (klik), dodając 3 nasiona zielonego kardamonu. Po ugotowaniu wyjmujemy kardamon, kaszę studzimy przez 5 minut i przekładamy do pojemnika malaksera. Miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji, a następnie wlewamy mleko lawendowe oraz esencję waniliową  i miksujemy, aż składniki się połączą. Dodajemy cukier, dokładnie, długo miksujemy do uzyskania gładkiej kremowej emulsji. Dodajemy jagody razem z sokiem z 1 słoiczka, ponownie miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji. Przekładamy do większej miski.
  3. Żelatynę rozpuszczamy w 100 ml gorącej wody, studzimy.
  4. Ubijamy na sztywno śmietankę (obie razem) z cukrem i łączymy ją z masą z kaszy. Dodajemy jagody bez soku z drugiego słoiczka, mieszamy, a następnie wlewamy żelatynę, cały czas mieszając. Przelewamy masę do tortownicy o średnicy 20 – 24 cm, wcześniej wysmarowanej lekko tłuszczem. Wstawiamy do lodówki na minimum 4 godziny, a najlepiej na noc.
  5. Kiedy sernik zastygnie, zalewamy go galaretką z kokosa i wstawiamy na minimum 2 godziny do lodówki.

 

Galaretka z kokosa

Miksujemy razem mleko kokosowe, mleko sojowe, wiórki kokosowe oraz esencję waniliową. Żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie i dodajemy do zmiksowanych składników. Powinno być ok. 500 ml płynu. Galaretkę wylewamy na zastygniętą kaszę.

Mniam! Nie macie pojęcia, jaki jest pyszny!! :)

 

SERNIK NA ZIMNO Z KASZY JAGLANEJ Z LAWENDĄ

wersja wegańska

 

 

200 g kaszy jaglanej

500 ml wody

3 nasiona zielonego kardamonu

 

500 ml mleka sojowego waniliowego

2 łyżeczki esencji waniliowej

½ -1 łyżka suszonych kwiatów lawendy

80 g białego cukru trzcinowego lub białego cukru

2 słoiczki kompotu z jagód firmy Rolnik, (200 g jagód)

200 ml śmietanki sojowej lub kokosowej

1 łyżka cukru

6 łyżeczek agaru

(można dać 7 łyżeczek, jeśli chcemy mieć bardziej zwartą konsystencję)

 

 

  1. Wlewamy mleko do garnka i wsypujemy suszone kwiaty lawendy. Doprowadzamy do wrzenia, zdejmujemy z ognia i odstawiamy na 15 minut. Odcedzamy.

  2. Gotujemy kaszę według przepisu podstawowego (klik), dodając 3 nasiona zielonego kardamonu. Po ugotowaniu wyjmujemy kardamon, kaszę studzimy przez 5 minut i przekładamy do pojemnika malaksera. Miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji, a następnie wlewamy mleko lawendowe oraz esencję waniliową i ponownie miksujemy, aż składniki dobrze się połączą. Na koniec dodajemy cukier i dokładnie, długo miksujemy do uzyskania gładkiej, kremowej emulsji.

  3. Jagody z obu słoiczków odsączamy z soku, a następnie 100 g odsączonych jagód dodajemy do zmiksowanej kaszy i ponownie miksujemy do uzyskania jednolitej  konsystencji.

  4. Następnie wlewamy do miski odsączony sok z jagód (350 ml) i wsypujemy agar. Mieszamy, aż agar rozpuści się w soku, i zostawiamy na 7 minut do namoczenia.  

  5. W międzyczasie wlewamy śmietankę sojową do dużej miski, dodajemy cukier (1 łyżka)  i ubijamy przez 4 – 5 minut, aż śmietanka zwiększy swoją objętość. 

  6. Następnie agar razem z sokiem wlewamy do niedużego rondla, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy przez 5 minut na małym ogniu, mieszając od czasu do czasu, żeby agar nie przywarł do dna. Przelewamy do miski i mieszając studzimy przez 1 minutę.

  7. Ponownie uruchamiamy malakser i wlewamy powoli przestudzony agar do kaszy, przez cały czas ją miksując. Kiedy składniki dobrze się połączą,  przekładamy masę do miski z ubitą śmietanką i szybko łączymy składniki. Przelewamy masę do tortownicy o średnicy ok. 20 – 24 cm, wcześniej wysmarowanej lekko tłuszczem roślinnym.  Zostawiamy na 3 godziny w chłodnym miejscu, żeby sernik zastygł, a następnie zalewamy go galaretką z kokosa i ponownie wstawiamy do lodówki na 1 – 2 godziny.

 

 

Galaretka z kokosa

 

110 g zmielonych na mąkę wiórków kokosowych

100 ml mleka kokosowego

125 ml wody

250 ml mleka sojowego

1 łyżeczka esencji waniliowej

(bez alkoholu)

2 łyżeczki agaru

 

 

  1. Do blendera wlewamy mleko sojowe oraz esencję waniliową, a następnie wrzucamy wiórki kokosowe i dokładnie miksujemy. Po zmiksowaniu zostawiamy w blenderze.

  2. Do niedużego rondelka wlewamy mleko kokosowe oraz wodę i wrzucamy agar. Mieszamy, żeby agar się rozpuścił, a następnie doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy przez 5 minut, mieszając co jakiś czas, żeby na powierzchni nie utworzył się kożuch. Następnie przelewamy do niedużej miski i cały czas mieszając, studzimy przez 1 minutę.

  3. Ponownie uruchamiamy blender i powoli wlewamy przestudzony agar do mleka zmiksowanego z wiórkami kokosowymi. Miksujemy przez chwilę, żeby składniki się połączyły i od razu wylewamy na sernik. Musimy działać bardzo szybko, gdyż masa z agarem łatwo się ścina.

                                       

                                                  Enjoy! 

                                                            Wasza Mariola

…………………………………………………………………………………………………………………….

Piękne zdjęcie z książki: Jacek Białołęcki

Aranżacja zdjęć i potraw: Mariola Białołęcka

Copyright © 2011 by Mariola Białołęcka & Jacek Białołęcki |All Rights Reserved