Zamiast smoothies piję zupies :)

Dziś alkaliczna zupa do picia, która zawiera super produkty: jarmuż, szpinak i brokuły! Odpręża i działa przeciwzapalnie! Zielone zupies ze słoiczka piję ostatnio bardzo często :)

Zielone zupies 2

Wraz z rozwojem techniki i nowych form pozyskiwania informacji zmieniła się też nasza dieta. Wystarczy, że otworzymy jakąkolwiek przeglądarkę i od razu możemy korzystać z niezliczonych porad, często wzajemnie się wykluczających, na temat zdrowia i prawidłowego odżywiania się, wspartych olbrzymią ilością przepisów i pięknych zdjęć. Niestety nie zawsze potrafimy dobrze ocenić wartość tej wiedzy i wybrać odpowiedni dla nas styl odżywiania się. Dotyczy to także żywności surowej, ang. raw food. Moim zdaniem moda na surową żywność ma duży związek z rozwojem blogosfery kulinarnej. Surowa żywność po prostu dobrze wygląda na zdjęciach :) Jednak znaczniej gorzej pasuje do naszych żołądków :)

Zgodnie z Tradycyjną Medycyną Chińską, a także z niektórymi współczesnymi badaniami, nie ma jednej diety dobrej dla wszystkich. Są osoby, które jedząc przez jakiś czas surówki oraz świeże owoce, a także pijąc rano zielone smoothies, będą miały mnóstwo energii i będą w stanie klarownie myśleć, gdyż surowa żywność pasuje do konstytucji ich ciała. Jednak ktoś inny, odżywiając się w ten sposób, będzie miał biegunkę, gazy, będzie przez cały czas osłabiony i nie będzie w stanie dobrze się skoncentrować. Na dłuższą metę jednak obie te osoby osłabią swoje ciało, ponieważ surowa żywność, podobnie jak jedzenie o zimnej naturze termicznej, spożywana regularnie przez dłuższy czas gasi nasz ogień trawienny i w rezultacie spowalnia metabolizm. W konsekwencji powoduje także, że coraz gorzej przyswajamy zawarte w pożywieniu składniki odżywcze i niestety, ale także wszystkie te witalne składniki (enzymy), dzięki którym czujemy natychmiastowy przypływ energii – jednak do czasu. Surowa żywność obniża też w konsekwencji libido i może być jedną z przyczyn bezpłodności, także ze względu na zaburzenie równowagi jin/jang. Dobrą alternatywą dla surowej żywności są wszelkie kiszonki (jako dodatek do gotowanego jedzenia), ponieważ są one już wstępnie przetrawione, co oznacza, że nasz organizm łatwiej przyswaja zawarte w nich składniki odżywcze. (Więcej na ten temat już wkrótce w mojej nowej książce).

Przygotowując dzisiejszy przepis chciałam pokazać, że gotowana żywność wcale nie musi być nudna, zawsze można  ją w taki sposób przygotować i podać, żeby karmiło to wszystkie nasze zmysły, a przede wszystkim, żeby organizm był w stanie przyswoić wszystkie zawarte w niej składniki :)

 

ZIELONE ALKALICZNE ZUPIES

Rodzaj posiłku: potrawa całodzienna 

Podajemy z: mlekiem/śmietanką kokosową, olejem/oliwą tłoczonymi na zimno.

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: wzmacnia krew, wątrobę oraz nerki

Ilość porcji: 3 – 4

Zielone zupies 3

Do przygotowania zupy będziemy potrzebowali:

2 łyżki oleju kokosowego do smażenia

1 średnia biała cebula, drobno posiekana

1 kostka tofu (180 g), pokrojonego w dużą kostkę

250 g brokułów, umytych i oczyszczonych, pokrojonych na kawałki

80 g szpinaku, umytego

100 g jarmużu, umytego

kawałek pora, ok. 8 – 10 cm

2 ząbki czosnku

1 liść laurowy

1 łyżeczka ziół prowansalskich

1 łyżeczka soli himalajskiej 

lub 1/2 łyżeczki soli kamiennej

1 litr wody

1 łyżeczka suszonego sproszkowanego mniszka

lub garść świeżego (opcja)

1 łyżka soku z cytryny

olej z prażonych nasion sezamu

olej z nasion słonecznika (lub inny), tłoczony na zimno 

 

Jak przygotować?

1. Rozgrzewamy olej w garnku, dodajemy posiekaną cebulę, smażymy ok. 1 minuty, aż cebula zacznie przyjemnie pachnieć. Wrzucamy szpinak, brokuły, jarmuż oraz tofu, mieszając podsmażamy przez 1 minutę.

2. Wrzucamy pora, czosnek, liść laurowy i zioła prowansalskie, mieszamy i wlewamy wodę. Dodajemy sól oraz mniszek (opcja). Gotujemy pod przykryciem przez 15 minut od zagotowania. 

3. Zestawiamy z ognia, studzimy przez 5 – 10 minut, dodajemy sok z cytryny, a następnie dokładnie miksujemy. Zanim zaczniemy miksować zupę, warto odlać szklankę płynu, żeby potem móc regulować gęstość zupy – nieraz warzywa są bardzo soczyste i zupa może wyjść za rzadka. Konsystencja zupy powinna być dość rzadka, nie powinna to być zupa-krem. Chodzi o to, żebyśmy mogli pić zupę ze słoiczka przez słomkę, tak jak się pije koktajl.

4. Po zmiksowaniu nalewamy zupę do wybranych słoiczków (ewentualnie można podać w szklance/kubku) i polewamy olejem z prażonych nasion sezamu (ewent. z orzechów włoskich), wlewamy trochę mleka kokosowego i na wierzch dajemy jeszcze trochę oleju słonecznikowego.

5. Jeśli mamy słomkę papierową, zupies możemy pić, kiedy jest jeszcze ciepłe. Jeśli jednak chcemy użyć słomki plastikowej, pijemy nasze zupies dopiero wtedy, kiedy jest lekko chłodne, ale nadal smaczne :)

                                                    Love,

                                                                                   Mariola

Dodam jeszcze tylko, że picie tej zupy ze słoiczka jest bardzo praktyczne, można ją wszędzie zabrać ze sobą, a także można swobodnie poruszać się z nią po domu, nic się nie rozleje. Możemy więc usiąść tam, gdzie tylko mamy na to ochotę, niekoniecznie przy stole :)  

Zielone zupies 4

……………………………………………………………………………………..……………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

ZdjęciaJacek Białołęcki; aranżacja potrawy i zdjęcia: Mariola Białołęcka

Copyright © 2015 by Jacek Białołęcki & Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

 

Rozgrzewająca zupa z piekarnika

Bez mięsa, bez śmietany, bez zbóż.

Rozgrzewa, odpręża, odżywia! Smakuje i pachnie obłędnie :)

 

Zupa z piekarnika

 

Odpoczęłam :) Po raz pierwszy od nie wiem kiedy podczas tych wszystkich cudownie wolnych dni prawie nic nie robiłam. Trochę czytałam, obejrzałam parę dobrych filmów (ale nie było to kino akcji, tylko np. mój ulubiony „Fortepian”), medytowałam,  trochę pisałam, itp. Jednym słowem zajmowałam się głównie sobą, ale nie mam poczucia winy ani też poczucia, że zmarnowałam czas. Wręcz przeciwnie, czuję się fantastycznie, wypoczęta, zrelaksowana, mój kortyzol przestał szaleć, a ja w pełni zregenerowana uśmiecham się do wszystkich :)

Odpoczynek zimą to podstawa, dzięki temu nasze ciało ma szansę odnowić swoje rezerwy, a nasz umysł może bardziej się zrównoważyć. Nie każdy o tym wie, ale zimą zapadamy w pewien rodzaj hibernacji, podobnie jak niedżwiedzie, nasza krew gęstnieje, a jej ruch się spowalnia. Co więcej, ochładza się powierzchnia naszego ciała, dzięki czemu łatwiej znosimy niskie temperatury na zewnątrz. To wszystko sprzyja wycofaniu się, odpoczynkowi, refleksji, nie jest to czas na zmiany ani na nadmierną aktywność. Chcąc wejść w rytm zimy, powinniśmy zwolnić, a także zmienić nasz sposób odżywiania się na mniej pobudzający, a za to bardziej rozgrzewający. Zimą unikamy potraw mocno przyprawionych chili, czosnkiem, suszonym imbirem, anyżem gwiazdkowatym, czy też wysokoprocentowym alkoholem. Staramy się rozgrzewać ciało inaczej, np. za pomocą długo gotowanych lub pieczonych potraw takich, jak dzisiejsza zupa pieczona długo w piekarniku :)

 

ROZGRZEWAJĄCA ZUPA Z PIEKARNIKA W/G PIĘCIU PRZEMIAN

 

Rodzaj posiłku: pasuje na śniadanie i obiad/lunch, także do lunch boxa

Podajemy: z pieczywem lub bez

Wegetariański: tak 

Wegański: tak, ale wówczas bez parmezanu

Bezglutenowy: tak 

Pięć Przemian: działanie rozgrzewające

Ilość porcji: 3

 

W 300 g białej średniej fasoli

lub wymieszanych różnych rodzajów fasoli

Z 2 łyżki oliwy z oliwek

M 1 średnia cebula, drobno pokrojona

M 1 łyżka posiekanego szczypiorku dymki

100 g pasternaku, pokrojonego w grubą kostkę

O ½  łyżeczki kurkumy

O ½  łyżeczki kozieradki

Z 750 ml mleka kokosowego

100 g marchewki, pokrojonej w grubą kostkę

50 g selera, drobno pokrojonego

Z 50 g korzenia pietruszki, pokrojonego w grubą kostkę

M 1 duży liść laurowy

M 8 – 10 ziaren zielonego pieprzu

M 1 łyżeczka zmielonej gorczycy

W 500 ml bulionu warzywnego

W kawałek wakame lub kombu

W ½ – 1 łyżeczka soli

D trochę otartej skórki z cytryny

O listki bazylii

Z oliwa z oliwek do polania zupy

M odrobinę zmielonego zielonego pieprzu

W płatki parmezanu (opcja)

 

Dodatkowo wrząca woda O i ewentualnie mleko kokosowe Z do uzupełnienia zupy.

  

  1. Rano wkładamy fasolę W do miski, wlewamy zimną wodę W, zostawiamy na 12 godzin do namoczenia. Wieczorem płuczemy fasolę na sicie pod zimną wodą, odstawiamy na bok.
  2. Do rozgrzanego rondla O wlewamy oliwę z oliwek Z, rozgrzewamy, a następnie wrzucamy szczypiorek M i cebulę M. Smażymy, mieszając, przez 1 minutę, odstawiamy na bok.
  3. Do naczynia do zapiekania wrzucamy pasternak O, dodajemy kurkumę O i kozieradkę O, mieszamy, wlewamy mleko kokosowe Z, wrzucamy marchewkę Z, seler Z i korzeń pietruszki Z, wsypujemy gorczycę M, wrzucamy cebulę podsmażoną razem z dymką M, liść laurowy M,   zielony pieprz M i sól W, dodajemy fasolę W, wlewamy bulion W, wrzucamy kawałek wakame W i trochę otartej skórki z cytryny D. Przykrywamy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200°C na 2 godziny. Wyłączamy ogień i zostawiamy zupę na noc pod przykryciem w piekarniku. Przed podaniem podgrzewamy i uzupełniamy wrzącą wodą O i ewentualnie przegotowanym gorącym mlekiem kokosowym Z w takiej ilości, żeby uzyskać odpowiednią dla nas konsystencję. Na koniec posypujemy listkami bazylii O, polewamy oliwą z oliwek Z, posypujemy świeżo zmielonym zielonym pieprzem M i płatkami parmezanu (opcja) W.  

 

Uwaga: Zamiast parmezanu można dać oliwki W lub kawałek śliwki umeboshi W. Ważne, żeby skończyć na Przemianie Wody, ponieważ wtedy wzmocnimy narządy tej Przemiany, czyli Nerki i Pęcherz Moczowy, najbardziej potrzebujące teraz naszej uwagi.

 

Kiedy mróz spada mocno poniżej zera, a śnieg zakrywa wszystko wokół, nie ma lepszego sposobu na rozgrzanie się i poprawę humoru niż zupa pieczona długo w piekarniku, zwłaszcza z fasoli i warzyw. Polecam ją szczególnie weganom i wegetarianom. Miska tej zupy stoi właśnie koło mnie – taki zapach, że chyba będę musiała przerwać pisanie :)

                                                         With love,

                                                                               Mariola

.…………………………………………………………………………………………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

ZdjęciaJacek Białołęcki; aranżacja potrawy i zdjęcia: Mariola Białołęcka

Copyright © 2012 by Jacek Białołęcki & Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

 

Zupa z czerwonej papryki i tofu

Tofu okladka

 

Tofu to moja true love :) Nieprzypadkowo napisałam książkę „Zaskakujące tofu”, która według różnych źródeł wywołała w Polsce prawdziwą rewolucję tofu. Na temat tej książki wypowiadał się też właściciel Polsoi i równocześnie jej wiceprezes, Piotr Poniński: Pionierską pracę wykonała także Pani Mariola Białołęcka, autorka książki  pt. „Zaskakujące Tofu”, gdzie znaleźć można niezmiernie ciekawe kompozycje.

Polecam cały artykuł, który z pewnością rozwieje wiele Waszych wątpliwości co do tofu i produktów sojowych :)

http://www.przyslijprzepis.pl/artykul/tofu-z-czym-to-sie-je

Na stronie Polsoi www.polsoja.com.pl aktualnie znajduje się kilka moich przepisów, które przygotowałam do ich folderu „Tofu na wiosnę” (przepisy są na pierwszej stronie, trzeba zjechać kursorem niżej).

Z tofu zetknęłam się po raz pierwszy wiele lat temu w Berlinie i od tamtej pory tofu już zawsze będzie mi się kojarzyć z tym niezwykłym kosmopolitycznym miastem, gdzie krzyżują i miksują się najróżniejsze wpływy z różnych stron świata. Taki właśnie jest Berlin – wielokulturowy miks, dzięki któremu powstaje całkowicie nowa jakość -wysoka jakość. Współczesna wieża Babel, w której jednak można się porozumieć :) Tofu też trochę takie jest – kosmopolityczne. Zasysa jak gąbka kulturę kulinarną każdego kraju, w którym jest używane, łącząc Wschód z Zachodem :)

Moje pierwsze przepisy z tofu pojawiły się w książce, którą wydałam w 2003 roku, a która była wielkim bestsellerem – „Nakarmić duszę” Joli Słomy i Mirka Trymbulaka. Książka jest zbiorem przepisów pochodzących od różnych osób. Mimo że upłynęło już trochę czasu od jej wydania, nasi Czytelnicy nadal pytają, czy będzie wznowienie tej książki. To tutaj znajdziecie m.in. moją ukochaną „Zupę szpinakową z miętą i tofu”, którą do dziś regularnie gotuję, a także „Quiche z brukselki i tofu”, od lat uwielbiane przez moich przyjaciół i często obecne podczas naszych spotkań :) Oba przepisy trafiły do książki, ponieważ od lat je przyrządzałam i wszystkim smakowały. To w tej książce Jola i Mirek napisali o mnie: „Świetny kucharz, dla którego warzywa, owoce, przyprawy i tofu nie mają tajemnic”. Już wtedy dużo eksperymentowałam z tofu, a także z innymi produktami, i byłam w naszym środowisku znana z tego, że u mnie to zawsze będzie coś dziwnego :) Niektórzy mówili nawet: „Dziwne, ale dobre… Być może ktoś pomyśli, że znów się chwalę :) Ja jednak chciałabym, najzwyczajniej w świecie, opowiedzieć Wam o swoich początkach, ponieważ to, co robię teraz, przepisy, które tworzę, mają swoje korzenie, nie wzięły się z przypadku, nie znalazłam ich na żadnym polskim forum kulinarnym, nie pochodzą też z innych książek kulinarnych czy z zagranicznych blogów. Przez wiele lat na przykład gotowałam dla mojego nauczyciela, Lamy Ole, który przyjeżdża regularnie do Polski kilka razy w ciągu roku, i grupy przyjaciół. Było to bardzo inspirujące i wzbogacające doświadczenie, zwłaszcza że każdy z nas starał się dać z siebie jak najwięcej. Nasza grupa jest trochę taka, jak Berlin, pochodzimy z różnych stron świata i wymieniamy się doświadczeniami, często także kulinarnymi. Prawdziwy wielokulturowy tygiel. Są wśród nas ludzie z Ameryki łacińskiej, Stanów, całej Europy, Azji, a nawet z Izraela, i oczywiście „aussies” oraz „kiwis” :)

Tofu jest obecne w mojej kuchni przez cały czas (jem dwa, trzy razy w tygodniu), podobnie jak kasze, warzywa i owoce. Najczęściej w postaci zup. I nie jest ono tu zwykłym zabielaczem. Dodanie tofu do potrawy równoważy ją, a także cały nasz organizm. Najczęściej kupuję tofu Polsoi, nie zawiera GMO, ma smak, który mi odpowiada, poza tym większość przepisów z książki „Zaskakujące tofu” jest właśnie przygotowana pod kostkę tofu Polsoi. Powiem Wam, że sama bardzo często korzystam z przepisów, które opracowałam, a później opublikowałam w książkach, zarówno z tofu, kasz, jak i z kokosa, dlatego że w moich książkach jest to, co sama lubię, co mi smakuje, co ma formę, która mi się podoba, itp.

Polecam też recenzje mojej książki, napisane przez bloggerki, których nie znałam wcześniej, co oznacza, że nie zamawiałam tych recenzji:

http://wiecejyofu.blox.pl/2011/08/Pieczarki-z-groszkiem-i-wedzonym-tofu.html

http://ciekawesniadanie.blogspot.com/2009/04/zaskakujace-tofu.html

A dziś chciałabym podzielić się z Wami moim ulubionym przepisem na jesienną zupę z czerwonych papryk i tofu właśnie z książki „Zaskakujące tofu”. Ta zupa spodobała się wielu osobom, miałam okazję prezentować ją na kilku eventach. Ludzie zawsze wracali po więcej :) Enjoy!

 

ZUPA Z CZERWONEJ PAPRYKI I TOFU

Rodzaj posiłku: deser

Podajemy z:  owocami sezonowymi i/lub ubitą śmietanką

Wegetariański: tak

Wegański: tak, jeśli dodamy syrop klonowy lub słód jęczmienny zamiast miodu

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: działanie neutralne, z tendencją do rozgrzewającego

Ilość porcji: 3 – 4 

 

Zupa tofu

Przepis

4 duże czerwone papryki, pokrojone w niedużą kostkę, 
1 duża czerwona cebula, drobno posiekana, 
1 łyżka płynnego miodu, najlepiej lipowego, 
2 duże ząbki czosnku, drobno posiekane, 
3 łyżki oliwy z oliwek, 
1 kostka tofu naturalnego (180g), rozdrobnionego
1 łyżeczka suszonego tymianku, 
1 l wody, 
kilka liści laurowych, 
5 ziaren ziela angielskiego, 
sól i świeżo zmielony zielony pieprz do smaku, 
1 łyżka octu jabłkowego lub octu z białego wina, 
1-2 łyżki soku z cytryny

świeże liście bazylii i oliwa z oliwek (opcja)

Rozgrzewamy oliwę z oliwek w garnku, wrzucamy cebulę i smażymy, aż się zeszkli. Dodajemy czosnek i mieszając smażymy chwilę. Wkładamy pokrojoną w kostkę paprykę i smażymy przez kolejne 2 minuty, przez cały czas mieszając. Wlewamy miód, mieszamy i dodajemy tymianek, zmniejszamy ogień i dusimy przez 5 min. pod 
przykryciem, a następnie dorzucamy rozdrobnione tofu, mieszamy i dodajemy ziele 
angielskie, liście laurowe, ocet winny, zielony pieprz i sól. Na koniec wlewamy wodę, gotujemy 25 min. Studzimy i bardzo dokładnie miksujemy. Przed podaniem podgrzewamy i doprawiamy do smaku sokiem z cytryny. Na talerzu posypujemy drobno posiekaną bazylią i polewamy odrobiną oliwy z oliwek dla zaostrzenia smaku (opcja). 

             Ja ją uwielbiam, mam nadzieję, że też ją polubicie :)

 

 Uwagi. Tofu pasuje do prawie każdej zupy, zwłaszcza tam, gdzie chcielibyśmy dodać śmietanę. Wystarczy pokroić je w kostkę – na sześć lub osiem części i gotować razem z zupą. Na koniec miksujemy tofu z ugotowaną zupą –  jeśli ma to być zupa-krem – lub miksujemy z niewielką ilością zupy/wywaru, jeśli chcemy tylko zabielić.

 ………………………………………………………………………………………………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja: Mariola Białołęcka, wykonanie: Jacek Białołęcki

Copyright © 2009 by Jacek Białołęcki & Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

 

Zupa 24 godziny

zupa24

W Gdańsku mieliśmy dziś piękny, słoneczny dzień. W takie dni zazwyczaj wszystko się udaje. Zasilani energią słoneczną mamy dość siły, żeby zrobić rzeczy, które odkładaliśmy całymi tygodniami na potem. Więcej energii = więcej pracy do wykonania, bo nagle chcemy nadrobić zaległości i w ten sposób z 24 godzin usiłujemy zrobić 48 :) , ale okazuje się, że i to nie wystarcza. W pracy wydawniczej takie sytuacje zdarzają się często, zwłaszcza na końcowym etapie przygotowania książki, kiedy zazwyczaj wszystkie „deadliny” zostały już dawno przekroczone:)) W takie dni jedzenie jest na ostatnim miejscu, chwytamy cokolwiek i wybiegamy z domu. Jedna z autorek wydanych przeze mnie książek pięcioprzemianowych wybiegła kiedyś z domu z kanapką z serem w ręku, chociaż właśnie ukazała się jej książka, w której przekonywała ona wszystkich, jak szkodliwe są kanapki z serem :) ) Dobrze, że nie kręcił się tam żaden paparazzi :) Jak widać, nie zawsze udaje się nam dochować wierności własnym zasadom. W sumie jest to bardzo ludzkie i nie przeszkadza mi to, a nawet cieszę się, że opowiedziała mi tę historię, bo zrozumiałam, że możemy coś wnieść w życie innych ludzi, mimo że sami nie jesteśmy „chodzącymi doskonałościami” :)

Dodam tylko, że miałam sporo kontaktów z Barbarą Temelie i Karolą Schneider i generalnie obie robią to, co mówią (piszą). Podczas wizyty Barbary Temelie w Polsce często chodziłyśmy do restauracji, ponieważ Barbara chciała zapoznać się z kuchnią polską i żydowską. W każdej restauracji pytała kelnera, która potrawa nie jest mrożona, a chcąc zachęcić go do mówienia prawdy, tłumaczyła mu, że po spożyciu mrożonego mięsa lub zupy dostaje zapaści. Za każdym razem okazywało się, że większość potraw jest mrożona – często wychodziłyśmy, nic nie zamawiając. Podobnie sytuacja wygląda z Karolą, która mieszka w ośrodku medytacyjnym, w jednym z najpiękniejszych miejsc na świecie, w małej miejscowości u podnóża Alp niemieckich.  Śniadania są tam zawsze przygotowywane według Pięciu Przemian, podobnie jak pozostałe posiłki. Ale zdarzają się sytuacje, kiedy nie ma na nic czasu i lepiej wtedy zjeść cokolwiek bez stresu niż super posiłek okupiony stresem i wyrzutami sumienia. Opowiem Wam wkrótce jeszcze parę innych ciekawych historii z tego miejsca… :)

 

 zupa24a

 

Ja z kolei chciałabym podzielić się dziś z Wami przepisem na zupę warzywną z tofu, która pozwala mi przetrwać te wszystkie szalone dni, w których próbuję być jednocześnie w stu miejscach :) ) Pomysł nie jest do końca mój. Ten dobry zwyczaj zapoczątkowała kiedyś Jola Słoma. Podczas pracy nad książką „Nakarmić duszę” paradoksalnie nigdy nie mieliśmy czasu na przygotowywanie jedzenia, za bardzo pochłaniały nas kolejne korekty tekstu (książka jest zbiorem przepisów pochodzących od różnych osób), a pizza nie wydawała nam się dobrym rozwiązaniem. Wtedy Jola wpadła na pomysł gotowania zupy warzywnej na cały dzień. Ja dodałam do niej tofu, przygotowałam ją według Pięciu Przemian i nazwałam zupą 24 godziny. Taką zupę przygotowuję wcześnie rano w takiej ilości, żeby wystarczyła na cały dzień, a potem tylko podgrzewam, kiedy chcę coś zjeść. W ten sposób mam zawsze do dyspozycji wartościowy posiłek i nie muszę ukrywać kanapki z serem przed paparazzi :) )

W zasadzie można powiedzieć, że dzisiejsza zupa to rodzaj barszczu ukraińskiego, ponieważ dodałam do niej buraki i zielony groszek, ale taką zupę możecie też przygotować w oparciu o dynię, brokuły, rzepę czy brukselkę. Ważne, żeby były: marchewka, pietruszka, seler, ziemniaki, tofu oraz strączkowe – fasolka, ciecierzyca, soczewica lub groszek. Reszta up to you :)

(Jeśli zachowacie podaną przeze mnie kolejność wrzucania składników, otrzymacie zupę przygotowaną w cyklu Pięciu Przemian.)

 zupa24ab

Przepis

3 łyżki oleju, najlepiej carotino

(olej palmowy)

6 – 8 średnich buraczków

4 duże marchewki

2 pietruszki

kawałek selera

6 średnich ziemniaków

1 duża czerwona cebula

2 liście laurowe

kilkanaście ziaren zielonego pieprzu

1 łyżeczka zmielonego kminu rzymskiego

1 łyżeczka zmielonej kolendry

½ łyżeczki tymianku

4 –5 litrówbulionu warzywnego

lub wody z kostką rosołową

1 – 1,5 szklanki ugotowanej fasoli lub zielonego groszku

3 łyżki posiekanej zielonej pietruszki

1 łyżeczka wędzonej papryki

lub pół szklanki wrzącej wody

1 kostka tofu –180 g,

pokrojona na 4 -6 kawałków

olej do polania po wierzchu

listki bazylii

 

Warzywa kroimy w plastry, oprócz selera, który dodajemy do zupy w kawałku.  Rozgrzewamy olej w garnku, wrzucamy buraki, podsmażamy mieszając przez 1 minutę, dodajemy marchewkę i krótko podsmażamy. Wrzucamy pietruszkę, ziemniaki, cebulę, liście laurowe, zielony pieprz, kmin rzymski, kolendrę oraz tymianek i wlewamy bulion. Gotujemy przez 15 minut od zagotowania, a następnie wrzucamy ugotowaną fasolkę, zieloną pietruszkę, wędzoną paprykę i tofu. Gotujemy jeszcze przez 5 minut. (Jeśli chcemy użyć zielonego groszku, wrzucamy go do zupy na koniec, już nie gotujemy). Zestawiamy garnek z ognia, wyławiamy tofu z zupy i miksujemy je razem z częścią zupy, najlepiej z samym wywarem. Przelewamy zmiksowane tofu ponownie do zupy, mieszamy i nakładamy zupę na talerze, polewając po wierzchu odrobiną oleju i posypując listkami bazylii. Dobry, sycący posiłek! Można podać z tostami lub z kluskami z polenty – przepis podam następnym razem.

                                                                              Love,

                                                                              Mariola

 zupa24abc

 

P.S. Ostatnio moją obsesją kulinarną jest kumin połączony z kolendrą, dodaję do wszystkiego, jeśli jednak nie lubicie tych przypraw, dodajcie do tej zupy więcej tymianku, a także oregano i/lub majeranek.