Jogurt z… fasoli :)

 Jogurt z fasoli główny

Zagęszczanie jogurtów roślinnych to ciekawy i niełatwy temat, który jak się okazuje, wyzwala mnóstwo kreatywności:) Problem w tym, że mleko roślinne nie zagęszcza się dobrze pod wpływem bakterii jogurtowych. Koagulacja białek roślinnych przebiega słabiej niż w przypadku mleka zwierzęcego. Jeśli chcemy więc mieć gęsty jogurt roślinny, musimy poszukać rozwiązania. Na blogu już wcześniej pokazałam, jak zrobić jogurt z mleka kokosowego i kaszy jęczmiennej. Pokazałam też twarożki z kasz, zawierające dobroczynne bakterie. Z twarożków tych można przygotować pyszne serniki na zimno lub pieczone, pamiętając jednak, że bakterie giną w temperaturze wyższej niż 45°C. W przypadku potraw pieczonych, zawierających nasze super bakterie, będziemy się więc cieszyć jedynie ciekawym smakiem, ale potrawa ta nie będzie już tak dużym wsparciem dla naszego organizmu.

Dziś jogurt z ugotowaną zmiksowaną fasolą na bazie mleka kokosowego, kremowy w smaku i konsystencji, a do tego bardzo prosty w wykonaniu. Dodam, że różne warianty tego przepisu znajdziecie w mojej książce: „Zaskakujący kokos i jego uzdrawiające właściwości”. 

 Jogurt z fasoli 3

Żeby przygotować smaczny jogurt z fasoli, musimy użyć odpowiedniej fasoli. Różne próby pokazały, że najlepiej tutaj sprawdza się drobna biała fasolka zwana perłową. Przygotowując ten jogurt, musimy pamiętać o dobrym zmiksowaniu fasoli, jeśli po zmiksowaniu fasola nadal ma grudki, można ją przetrzeć przez sito. Dodam, że w przypadku fasolki perełki konsystencja jogurtu jest dla mnie idealna. Dużo tutaj też zależy od jakości fasoli, którą będziemy gotować. Nie kupujemy fasoli, która jest mocno pomarszczona i żółtawa lub szarawa w odcieniu. Prawdopodobnie ciężko będzie ją ugotować.

Warto wiedzieć, że codzienne spożywanie fasoli pomaga obniżyć poziom cukru we krwi, zmniejsza ryzyko zawału i pomaga obniżyć wysokie ciśnienie krwi. Do tego fasola odchudza! Czyż trzeba więcej argumentów, żeby wprowadzić ten jogurt do naszej codziennej diety? Dodam tylko, że na razie jest to numer jeden na naszej rodzinnej liście jogurtów i twarożków przygotowywanych na bazie jogurtu roślinnego.

Enjoy and be well!!!

JOGURT Z FASOLI

Rodzaj posiłku: śniadanie, brunch, dodatek do potraw, składnik potraw

Podajemy z: melasą, słodem, miodem, wiśniami

Wegetariański: tak, pod warunkiem użycia odpowiednich bakterii

Wegański: tak, pod warunkiem użycia odpowiednich bakterii

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: ochładza gorąco, wzmacnia organizm

Ilość porcji: 3 – 4 

Składniki: mleko kokosowe, fasola, cukier, kultury bakterii, wiśnie deserowe 

  

jogurt z fasoli 4

Przepis

500 ml mleka kokosowego bez dodatków

3 szklanki (o pojemności 250 ml) ugotowanej drobnej fasoli, tzw. perełki

1 saszetka bakterii jogurtowych na 1 litr jogurtu

1 łyżeczka cukru nierafinowanego 

 

  1. Do pojemnika blendera wrzucamy jedną szklankę fasoli i wlewamy mleko kokosowe. Miksujemy do uzyskania gładkiej, jednolitej konsystencji i dodajemy resztę fasoli. Ponownie miksujemy, aż składniki dobrze się połączą, ok. 2 minut. Masę przekładamy do niedużego rondla i podgrzewamy do temperatury 45°C. Kiedy temperatura jest już odpowiednia,  wrzucamy masę do pojemnika/ów jogurtownicy, a następnie dodajemy bakterie jogurtowe z saszetki. Zanim wrzucimy bakterie, ponownie sprawdzamy temperaturę, nie może być ona niższa niż 40°C. Dokładnie mieszamy drewnianą, ceramiczną lub plastikową łyżką. Szczelnie przykrywamy.
  2. Jeśli używacie jogurtownicy, każda ma dokładną instrukcję, jak przygotować w niej jogurt. Mogą się one trochę różnić. Moja jogurtownica składa się z dwóch części. Do pierwszej wkładam masę fasolową i szczelnie ją przykrywam. Tę część wstawiam do większego pojemnika z gorącą wodą (ok. 80 °C) i ten pojemnik też przykrywam szczelnie dopasowaną pokrywką.  Zazwyczaj jogurt nastawiam na noc, na ok. 10 godzin. Dzięki temu możemy rano delektować się świeżym i pysznym jogurtem własnej produkcji.
  3. Gotowy jogurt trzeba jeszcze wstawić do lodówki na kilka godzin, żeby zgęstniał. Można go przełożyć do innego naczynia (tylko nie metalowego) lub pozostawić w tym, w którym fermentował. U mnie w domu duża część jogurtu jest zazwyczaj od razu zjadana  Nikt nie chce czekać.
  4. Kiedy robimy jogurt z fasoli, sami decydujemy, jaką będzie miał gęstość. Możemy dać więcej fasoli i wtedy uzyskamy jogurt o konsystencji jogurtu greckiego. 
  5. Jogurt podajemy z owocami z kompotu lub świeżymi. Można polać go słodem, melasą, miodem, syropem klonowym i posypać orzechami. Ja najbardziej lubię dodać do niego wiśnie deserowe lub z kompotu.
Jogurt z fasoli i mleka kokosowego ma cudowny smak, a ja bardzo jestem ciekawa Waszych opinii. Przygotujcie go i dajcie znać :) Cieszę się, że coraz więcej osób tu zagląda, jest to dla mnie miłe zaskoczenie, ale chętnie poznam też Wasze opinie, komentujcie, piszcie, czekam na to z wielką niecierpliwością…

                                                                     Wasza,

                                                                                                  Mariola

…………………………………………………………………………………………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Copyright © 2013 Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

 

 

Borówkowy eliksir młodości

Napój borówkowy

Czerwone borówki zawsze były dla mnie czymś wyjątkowym. Wiązało się to z moimi wyjazdami na wakacje do rodziny mieszkającej w jednej z kurpiowskich wsi. Kurpie to bardzo szczególny rejon na mapie Polski. Mało osób o tym wie, ale największe złoża bursztynu w Polsce znajdowały się w Gdańsku i właśnie na Kurpiach. Pamiętam z opowieści mojej ciotki, że jeszcze przed II Wojną Światową Kurpie, czyli mieszkańcy Kurpiów, znajdowali bursztyn dosłownie wszędzie: na polu, kiedy orali ziemię; na własnym podwórku, kiedy spadł duży deszcz, który dosłownie wypłukiwał go z ziemi; w lasach, kiedy zbierali grzyby lub jagody, a nawet podczas kopania studni – często natrafiano wtedy na całe złoża bursztynu. Kurpie żyli więc na ziemi pełnej ukrytych skarbów. Jest to dla mnie historia jak z bajki, ale to wydarzało się naprawdę :)

Moja ciotka, siostra mojej babki, która była urodzoną gawędziarką i snuła wieczorami cudowne opowieści o życiu na Kurpiach, była… wegetarianką. Wyobrażacie to sobie? Była naprawdę niezwykłą kobietą, jak na czasy i miejsce, w których się znalazła. Żyła blisko natury i całkowicie z nią w zgodzie. Mimo że jej mąż był myśliwym i często przynosił do domu upolowane zwierzęta, ona nigdy nie przyłożyła ręki, żeby przygotować mięsne  potrawy, mąż przyrządzał mięso sam i sam jadł. Ciotka jadła kasze, ziemniaki, kluski, jajka i to, co zebrała w lesie: głównie grzyby, jagody i właśnie borówki. Piekła pyszne ciasta, chleb, robiła sama twaróg z mleka i masło. Podziwiam ją za hart ducha, miała odwagę żyć tak, jak uważała to za słuszne, mimo że wiele osób tego nie akceptowało – przecież wszyscy jedli mięso. Dożyła 98 lat!

Zgodnie z metodą Pięciu Przemian świadomość naszych korzeni jest bardzo ważna. Historie rodzinne i spotkania z rodziną ugruntowują nas, a także wzmacniają nasze nerki i życiową energię, rozumiemy też lepiej nasze dziedzictwo genetyczne i możemy bardziej świadomie z niego czerpać. Zachęcam do częstszych spotkań w rodzinnym gronie i wysłuchania opowieści o naszych dziadkach, pradziadkach, a nawet prapradziadkach, kryją one niejedną ważną dla nas rzecz :)

Czerwone borówki w lesie

(Te małe krzaczki powyżej z czerwonymi punkcikami to właśnie czerwone borówki. Zdjęcie zrobiłam komórką, niestety w lesie jest zazwyczaj za mało światła, żeby zrobić dobre zdjęcie, trzeba przynieść mnóstwo sprzętu, ale mam nadzieję, że i tak można już zobaczyć, jak mniej więcej wyglądają borówki, dlatego umieszczam to zdjęcie.)

Borówki na Kurpiowszczyźnie nadal są uważane za rarytas. Nie są tak powszechnie dostępne, jak czarne jagody. Przyrządza się z nich pyszne konfitury, nalewki, galaretki, dodaje do ciast, placków, pierogów, naleśników oraz sosów. Aktualnie prowadzi się badania nad borówką w wielu krajach na świecie i coraz częściej mówi, że borówka to super owoc, ponieważ zawiera olbrzymią ilość roślinnych polifenoli. Jedzenie borówek zmniejsza ciśnienie krwi i ryzyko zawału. Na przykład rdzenni Amerykanie leczyli borówkami cukrzycę i choroby układu krążenia.

Wybrane właściwości czerwonej borówki:

  1. Stabilizuje poziom cukru we krwi, podobnie jak cynamon i gymnema.
  2. Pomaga zredukować stany zapalne w organizmie.
  3. Powoduje wzrost czerwonych ciałek krwi.
  4. Blokuje działanie oksydantów (utleniaczy).
  5. Dzięki jedzeniu borówek nasze ciało łatwiej uzupełnia ważne antyoksydanty (przeciwutleniacze), zwłaszcza najważniejszy z nich – glutation, eliksir młodości.
  6. Dodanie borówek do jedzenia chroni nas przed różnymi bakteriami, np. przed gronkowcem złocistym.
  7. Zawiera duże ilości witaminy C, E oraz magnezu.
  8. Ułatwia trawienie potraw, ponieważ wspomaga wydzielanie soków trawiennych.
  9. Pomaga w leczeniu chorób serca, nerek, a także nowotworowych.
  10. Można jej używać jako naturalnego barwnika do żywności.

Poniżej kilka moich ulubionych przepisów (na razie pierwszy z nich), zachęcam do ich wypróbowania i polubienia lekko gorzkiej i obłędnie smacznej czerwonej borówki. Jutro będą jeszcze racuszki jaglane z borówkami i konfitura borówkowa z wanilią.

 

ELIKSIR MŁODOŚCI 

Rodzaj posiłku: śniadanie, brunch

Podajemy z: owocami, bitą śmietanką roślinną

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: ochładza gorąco, wzmacnia Pęcherz, Nerki i Serce

Ilość porcji: 1

Składniki: czerwone borówki, mleko migdałowe naturalne, kasza jaglana (opcja), ekstrakt waniliowy, cynamon, ksylitol lub stevia lub syrop klonowy

 

eliksir młodości 2

 Przepis

2 – 3 lekko czubate łyżki czerwonych borówek

250 ml mleka migdałowego lub innego roślinnego

2 – 3 łyżki ugotowanej kaszy jaglanej (opcja)

1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (bez alkoholu)

(można też użyć roślinne mleko waniliowe)

szczypta cynamonu

coś do posłodzenia: np. ksylitol, stevia, syrop klonowy

 

Do pojemnika blendera wrzucamy borówki, wlewamy mleko roślinne, ekstrakt waniliowy, wrzucamy kaszę (opcja) i cynamon. Miksujemy około 1 minuty. Słodzimy ksylitolem, stevią lub wybranym syropem/miodem. Podajemy od razu.

Ten bogaty w antyutleniacze napój pity regularnie odmłodzi nas i sprawi, że będziemy mieli piękną, promienną cerę. Wskazany także dla osób z cukrzycą (wówczas nie słodzimy), anemią, niestabilnym ciśnieniem krwi, stanami zapalnymi. 

Mleko migdałowe i ekstrakt waniliowy sprawiają, że smak borówek jest prawie niewyczuwalny. Można jednak dodać więcej borówek, jeśli ktoś lubi ich lekko gorzkawy smak. Ja akurat lubię dodać więcej, ale radziłabym zacząć od mniejszej ilości. Dodam jeszcze, że w tym napoju nie chodzi o smak, tylko o jego walory zdrowotne.

 

 

                                                 With Love,

                                                                           Mariola
 

………………………………………………………………………………….………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Współpraca: Jacek Białołęcki

Copyright © 2013 Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

Źródło informacji o borówkach: Fox News/Huffington Post

 

Czerwone borówki – nowy super owoc

Borówki

Owoce jagodowe od lat przyciągają uwagę naukowców ze względu na dużą zawartość związków chemicznych zwanych polifenolami, które są wspaniałymi antyutleniaczami. Pośród nich prawdziwą królową jest czerwona borówka. Okazuje się, że zawiera ona dwa razy więcej polifenoli niż żurawina, która przez ostatnie lata była w centrum zainteresowania wszystkich osób dbających o zdrowie. Badania naukowe wykazały, że dzięki spożywaniu czerwonych borówek zwiększa się ilość czerwonych ciałek krwi, a poza tym borówki stanowią naturalną ochronę przed takimi bakteriami, jak np. gronkowiec złocisty.

Temat jest naprawdę ciekawy i chciałabym go szerzej omówić na blogu, dlatego w następnych wpisach opowiem trochę o borówkach i zamieszczę kilka smacznych przepisów, niektóre z nich są w naszej rodzinie od pokoleń, a inne to mój sposób na wykorzystanie wszelkich dobrodziejstw zawartych w tych niewielkich czerwonych kuleczkach z dużym potencjałem.

Dziś tylko kilka zdjęć, ponieważ kończę przepisy do książki „Zaskakujący kokos”, ale w ciągu kilku dni będzie na blogu parę fajnych przepisów z borówką w roli głównej. Za jakiś czas wrócę też do przepisów na serki i jogurty roślinne, ponieważ jest to teraz temat bliski mojemu serce, podobnie jak leśne rośliny – owoce, grzyby, itp.

Borówki i jeżyny

Borówki zbliżenie

                                                              See you soon!

                                                                                     Wasza

                                                                                                    Mariola

………………………………………………………………………………….………

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Współpraca: Jacek Białołęcki

Copyright © 2013 Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

Mój jogurt z kaszy jęczmiennej jeszcze bardziej zaskakujący :)

 Jogurt 2 x dwa jogurty pion

Dziś przepis z mojej najnowszej książki „Zaskakujący olej kokosowy” (tytuł roboczy). Osoby, które mają książkę „Zaskakująca kasza i ryż”, pewnie trochę się zdziwią, bo to właśnie tam opublikowałam już wcześniej przepis na jogurt z kaszy jęczmiennej. W założeniu miał on zawierać bakterie jogurtowe i mimo że pierwsze próby wytworzenia tego jogurtu zakończyły się pomyślnie, to jednak w książce opublikowaliśmy prostszą wersję tego przepisu. Bakterie jogurtowe były wtedy trudno dostępne, a te, które można było czasami kupić w sklepach ze zdrową żywnością, niekoniecznie dobrej jakości. Wyglądało na to, że produkcja jogurtu domowym sposobem nie jest prosta, potrzebna też była jogurtownica (tak nam się wtedy wydawało), i przepis w związku z tym nie mieścił się w konwencji prostych przepisów z łatwo dostępnych składników, jakich życzyli sobie sponsorzy. Ja jednak nie porzuciłam tego pomysłu i eksperymentowałam dalej, szukając prostszych rozwiązań. W sumie zrobił się z tego duży projekt, którego szczegóły właśnie dopracowujemy i już wkrótce będziecie mogli się z nimi zapoznać, a pierwsze przepisy na najprawdziwszy jogurt kokosowy i kokosowo-jęczmienny, zawierające dobroczynne bakterie, wchodzą do mojej najnowszej książki :)

 Jogurt w słoiku pion

Przy produkcji jogurtu największym problemem jest tak naprawdę łatwy dostęp do odpowiednich bakterii. Nasze prace nad jogurtem z kasz nabrały przyspieszenia w zeszłym roku, kiedy Agnieszka Kręglicka opublikowała w Wysokich Obcasach informacje o saszetkach  z bakteriami  jogurtowymi firmy Danisco. To było rozwiązanie, jednak też nie takie proste, jak się w pierwszej chwili wydawało. Na bakterie trzeba czekać dość długo w normalnym trybie, a często ich zapas się wyczerpuje, więc czeka się jeszcze dłużej, co niekoniecznie pasuje komuś tak niecierpliwemu jak ja. Wierzyłam jednak, że kiedy naprawdę czegoś chcemy, pojawia się rozwiązanie. I tak też się stało. Lekarz zalecił mojemu bratu probiotyki. Brat niechętnie przyjął wiadomość o kolejnych tabletkach do łykania. Więc ten lekarz powiedział mu, że może wlać do szklanki mleko, wsypać zawartość kapsułki, zostawić na noc, a  rano wypić coś w rodzaju jogurtu. To było objawienie!!! Probiotyki można przecież kupić w każdej aptece. Zaczęłam sprawdzać, czy rzeczywiście zawierają szczepy, z których powstaje jogurt i powiem Wam, że w aptekach jest mnóstwo probiotyków, z których możecie wyprodukować jogurt, jaki chcecie, na mleku krowim, sojowym, owsianym, as you wish :) . Wiele z nich zawiera takie szczepy, jak: Lactobacillus bulgaricus, Lactobacillus acidophilus, bifidobacterium lactis, bifidobacterium bifidum,  lactobacillus casei, Streptococcus termophilus. Wystarczy, że będą zawierały dwa lub trzy szczepy i najlepiej, żeby był wśród nich bulgaricus i streptococcus termophilus (wprowadziłam małą poprawkę:).

Najlepszy jest probiotyk o nazwie LaciflorStrong. Polecam też Probiotyk LGO, Multilac, Lacio Intestino. Podobny korzystny zestaw jest w Trilac, ale niestety zawiera on glutaminian sodu. Oczywiście, szczepy bakterii bez dodatków, takie jak firmy Danisco, są dużo korzystniejsze dla naszego zdrowia i bardziej przejrzyste dla wegetarian i wegan, niemniej możemy też posiłkować się gotowymi probiotykami. Kiedy czytacie skład probiotyku, często pojawia się informacja, że probiotyk zawiera żelatynę i dwutlenek tytanu – zazwyczaj chodzi tu o skład kapsułki, zawartość kapsułki raczej nie zawiera żelatyny – zapytałam o to kilku farmaceutów. W Aptece Św. Heleny z Gdyni, z którą współpracujemy, dowiedziałam się, że dla wegetarian najbardziej odpowiedni jest probiotyk o nazwie: „Jelitowa flora bakteryjna” firmy Solgar, zawiera on tylko roślinne składniki, nie znajdziecie w nim glutenu, soi i składników mlecznych.

Więcej informacji i przepisów znajdziecie w mojej książce „Zaskakujący kokos i jego uzdrawiające właściwości”.  

Zapraszam też na nowego bloga www.grainkitchen.pl, gdzie między innymi ciekawe pomysły na mleko z kaszy. 

 Jogurt z góry bez malin

Poniżej prosty sposób na przygotowanie jogurtu z kaszy, nie zawierającego ani grama mleka. Gdybyście chcieli uzyskać jogurt bezglutenowy, użyjcie kaszy jaglanej zamiast jęczmiennej, jeśli jednak to nie ma dla Was znaczenia, w przypadku kaszy jęczmiennej uzyskacie ciekawszą konsystencję i smak – pyszny kremowy jogurt o kokosowym, lekko słodkim smaku.

 Leśne maliny w misce

Do mojego jogurtu z kaszy jęczmiennej dodałam tym razem słodkie, aromatyczne leśne maliny, które własnoręcznie zbierałam i to całkiem niedaleko domu. Poparzona trochę przez pokrzywy i pogryziona przez komary, ale w pełni szczęśliwa wróciłam z koszykiem pełnym malin do domu. Jeśli mieszkacie w Trójmieście, to zdradzę Wam pewien sekret, podczas spaceru wzdłuż morza na odcinku między Jelitkowem a Brzeźnem, wejdźcie do lasu. W lesie biegnie równolegle z promenadą szeroka droga wzdłuż której rośnie mnóstwo krzewów z malinami. Tych malin nikt nie zbiera. Ludzie spacerują, biegają lub jeżdżą na rowerach, a dojrzałe cudowne maliny są tuż obok. Słodkie maleństwa. Są naprawdę drobne, może dlatego nikt wcześniej o nich nie pomyślał. Choć małe, kryją w sobie wielki potencjał. Las ma specyficzną mikroflorę, np. naukowcy cały czas próbują wyhodować grzyby leśne i nie udaje im się to, nawet w lesie nie są w stanie tego zrobić. Las, jak widać, ma swoje tajemnice. Dzikie rośliny dostarczają naszemu ciału najwięcej energii, dlatego warto chociaż raz na jakiś czas samemu pozbierać trochę jagód, malin, poziomek, borówek czy grzybów w lesie.

 

JOGURT Z KASZY JĘCZMIENNEJ Z LEŚNYMI MALINAMI

Rodzaj posiłku: śniadanie, brunch

Podajemy z: owocami

Wegetariański: tak, jeśli użyjemy odpowiednich bakterii

Wegański: tak, jeśli użyjemy odpowiednich bakterii

Bezglutenowy: nie, ale może być, jeśli kaszę jęczmienną zastąpimy kaszą jaglaną

Pięć Przemian: działanie odżywcze

Ilość porcji: 4

Składniki: kasza jęczmienna, mleko kokosowe, ksylitol (lub stevia), woda, szczepy bakterii, maliny, szczypta zmielonego zielonego kardamonu

 

 Jogurt z malinami w pionie jeden

Przepis

 

90 g drobnej kaszy jęczmiennej

500 ml wody

500 ml mleka kokosowego,

najlepiej bez dodatków, tylko woda i kokos

bakterie jogurtowe w saszetce na 1 l jogurtu

lub probiotyk, np. LaciflorStrong, w ilości 8 kapsułek

ewent. ksylitol, stevia lub cukier do posłodzenia

zmielony, zielony kardamon

maliny leśne

 

  1. Do garnka wlewamy 500 ml wody, wrzucamy kaszę jęczmienną i gotujemy pod przykryciem na małym ogniu przez 20 minut od momentu zagotowania. Zdejmujemy z ognia, odkrywamy, a następnie studzimy przez 8 – 10 minut.
  2. Przekładamy do blendera i wlewamy mleko kokosowe. Miksujemy do uzyskania gładkiej, jednolitej konsystencji i przekładamy do pojemnika jogurtownicy lub słoika z pokrywką. Następnie studzimy do temperatury 40 –45°C i wrzucamy bakterie jogurtowe z saszetki (lub probiotyk z kapsułek – tylko zawartość kapsułek, kapsułki wyrzucamy). Dokładnie mieszamy drewnianą, ceramiczną lub plastikową łyżką. Szczelnie przykrywamy.
  3. Jeśli używacie jogurtownicy, każda ma dokładną instrukcję, jak przygotować w niej jogurt. Mogą się one trochę różnić. Ja używam jogurtownicy, która składa się z dwóch części. Do pierwszej nakładam kaszę z bakteriami (lub wlewam mleko w innej wersji jogurtu) i szczelnie ją przykrywam. Tę część wstawiam do większego pojemnika z gorącą wodą (ok. 80 °C) i ten pojemnik też przykrywam szczelnie dopasowaną pokrywką. Woda w dużym pojemniku będzie ciepła jeszcze po 10 godzinach :) Zazwyczaj jogurt nastawiam na noc, na ok. 10 godzin. Dzięki temu możemy rano delektować się świeżym i pysznym jogurtem własnej produkcji.
  4. Jogurt można też przygotować w szczelnie zamkniętym garnku, który wstawiamy do piekarnika nastawionego na ok. 45 °Ci zostawiamy go na 6 – 8 godzin lub na noc (takie rozwiązanie proponuje Agnieszka Kręglicka:  http://www.jogurt-domowy.pl/przepis-na-jogurt-domowy-agnieszka-kreglicka). W moim piekarniku nie można niestety ustawić tak niskiej temperatury, pozostaje mi tylko zawinąć słoik w koc i pozostawić w jakimś ciepłym miejscu… Ale chwileczkę, przecież mam jogurtownicę :) Mówiąc poważnie, rozwiązanie ze słoikiem też jest OK, ale trzeba przemyśleć kwestię ciepła, można użyć torby izotermicznej, jak proponuje dystrybutor Danisco. Zimą sytuacja jest prostsza, ale latem wygląda to trochę gorzej…
  5. Gotowy jogurt trzeba jeszcze wstawić do lodówki na kilka godzin, żeby zgęstniał. Można go przełożyć do innego naczynia (tylko nie metalowego) lub pozostawić w tym, w którym fermentował. U mnie w domu duża część jogurtu jest zazwyczaj od razu zjadana :) Nikt nie chce czekać.
  6. Kiedy robimy jogurt z kaszy, sami decydujemy, jaką będzie miał gęstość. Możemy dać więcej kaszy i wtedy uzyskamy jogurt o konsystencji jogurtu greckiego.
  7. Przed podaniem  jogurt słodzimy (opcja), dodajemy kardamon oraz pozostałe składniki, np. owoce. Ja uwielbiam go jeść z leśnymi malinami, ciepłymi jeszcze od słońca, aromatycznymi i obłędnie słodkimi.

                                                                       Boskie!

Powiem Wam w sekrecie, że zdążyłam się już uzależnić od mojej porannej porcji jogurtu z kaszy :) Nie zawiera on mleka i nie wychładza organizmu, a dostarcza nam korzystnych dla zdrowia bakterii. Co więcej, nie ma w nim konserwantów i żadnych sztucznych dodatków. Jego skład jest zależny tylko od nas :)

Czyż nie wygląda pięknie z malinami?

 Maliny w jogurcie z góry

 

………………………………………………………………………………………………………………………………..

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia: Jacek Białołęcki

Aranżacja zdjęcia i potrawy: Mariola Białołęcka

Copyright © 2013 by Mariola Białołęcka & Jacek Białołęcki |All Rights Reserved

 

Magnolie i gotowany napój z karobem

Magnolia rozwinięta

Magnolie są urzekająco piękne. Ktoś mógłby jednak zapytać, dobrze, ale co mają wspólnego z jedzeniem? Jak się za chwilę okaże, całkiem sporo :)

Magnolie istnieją na  świecie już prawie 100 milionów lat, pochodzą z okresu kredy – z czasów kiedy na ziemi nie było jeszcze pszczół i motyli. Ich proste kwiaty, złożone z identycznych petali (nie płatków) są przystosowane do zapylania przez chrząszcze – nie wydzielają nektaru, tylko pyłek kwiatowy, którym chrząszcze się żywią. Na świecie istnieje około 120 starych odmian magnolii, rosną one głównie w Azji i Ameryce Północnej, a do Europy zostały sprowadzone w XVII wieku. Ciekawe jest to, że rośliną mocno genetycznie spokrewnioną z magnolią jest nasz zwykły polny jaskier :) Niektóre gatunki magnolii mają właściwości lecznicze, chętnie wykorzystywane przez medycynę chińską. Należą do nich m.in. magnolia wielokwiatowa, japońska, naga i lekarska. Są one skuteczne w leczeniu astmy, alergii, stresu, przeziębienia i kaszlu oraz dolegliwości trawiennych (są nawet ekstrakty pochodzące z tej rośliny, które leczą salmonellę). Najciekawszą odmianą magnolii jest magnolia biała, która wpływa kojąco na naszą psychikę, leczy serce i pomaga wyjść z depresji. Jest też wyjątkowym lekarstwem dla kobiet – wzmacnia jin, żeńską energię. Kwiaty i liście magnolii są jadalne, ale tylko niektórych gatunków, np. kwiaty magnolii nagiej i liście magnolii szerokolistnej. Liście te mogą mieć nawet do 50 cm długości i do 30 cm szerokości i są w Azji używane, podobnie jak liście bananowca, do owijania potraw, które następnie piecze się lub gotuje. Kwiaty z kolei są dodawane do herbaty i jako przyprawa do przyrządzanych potraw.

Magnolie są piękne

Piękne, pachnące magnolie wpływają pozytywnie na nasze zmysły, w tym na zmysł wzroku, który pełni istotną funkcję w procesie trawienia. Pozytywne wrażenia wzrokowe są bardzo ważne, kiedy jemy posiłek. Dobrze jest więc posadzić w ogrodzie magnolię i w takim miejscu, żebyśmy mogli przy niej usiąść i zjeść śniadanie lub brunch. Istnieją odmiany magnolii, które można uprawiać także w donicy, więc do takiego śniadania można byłoby zasiąść także na balkonie. Jedzenie spożywane w atrakcyjnym otoczeniu z pewnością zostanie lepiej przyswojone przez nasz organizm.

Omlet i napój

W moim ogrodzie rośnie magnolia loebnera, posadzona przeze mnie siedem lat temu, która dopiero w tym roku zaczęła kwitnąć. Jest dla mnie źródłem dużej inspiracji, a śniadania, które przy niej jemy to czysta przyjemność. Siedząc w ogrodzie w cieniu kwitnącej magnolii, czujemy się jak w Czystej Krainie Dakiń. Osoby, które chcą się dowiedzieć więcej o dakiniach i Uddijanie, zapraszam już wkrótce do przeczytania naszej najnowszej książki: „Dakinie – niezwykłe kobiety mądrości”, która ukaże się pod koniec czerwca nakładem Wydawnictwa „Czerwony Słoń”. Będzie też osobny wpis na blogu o książce.

Na zdjęciach napój z gotowanego karobu (jak widać jestem konsekwentna:) i bezglutenowe naleśniki z mąki kokosowej. Poniżej podaję Wam prosty przepis na napój z karobu, w zasadzie zamykając już kwestię karobu na blogu, będzie jeszcze tylko tort, który wcześniej obiecałam, ale jeszcze nie wiem, kiedy – na razie nasze wysiłki koncentrują się na książce o dakiniach i mojej nowej książce, o której też tu wkrótce opowiem. Naleśniki z mąki kokosowej jeszcze do dopracowania, były pyszne ze świeżo wyciśniętym sokiem z cytryny i słodem jęczmiennym, ale trochę za tłuste…

GOTOWANY NAPÓJ Z KAROBEM

Rodzaj posiłku: napój

Podajemy z:  śmietanką sojową, mlekiem, cukrem (ksylitol), cynamonem 

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: wzmacnia jang 

Ilość porcji: 2

Składniki: karob, cynamon, ksylitol (lub biały cukier), śmietanka sojowa, woda

Omlet i napój z karobu

Przepis

500 ml wrzącej wody

2 łyżki karobu

 

osobno

50 – 100 ml śmietanki sojowej

2 łyżeczki ksylitolu

¼ łyżeczki cynamonu

szczypta cynamonu (opcja)

 

  1. Do rondla wrzucamy karob oraz cynamon, wlewamy wrzątek (karob powinien od razu się rozpuścić), zagotowujemy i gotujemy przez 2 minuty od zagotowania.
  2. Do dzbanka wlewamy śmietankę, wrzucamy cukier i wlewamy powoli gorący karob, cały czas intensywnie mieszając całość. Od razu podajemy, można ewentualnie posypać po wierzchu cynamonem, a zamiast śmietanki można dodać mleko roślinne lub krowie).
                                                                   Love,
                                                                                       Mariola
……………………………………………………………………………………………………………………………….

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Współpraca: Jacek Białołęcki

Copyright © 2013 Mariola Białołęcka | All Rights Reserved