Zamiast smoothies piję zupies :)

Dziś alkaliczna zupa do picia, która zawiera super produkty: jarmuż, szpinak i brokuły! Odpręża i działa przeciwzapalnie! Zielone zupies ze słoiczka piję ostatnio bardzo często :)

Zielone zupies 2

Wraz z rozwojem techniki i nowych form pozyskiwania informacji zmieniła się też nasza dieta. Wystarczy, że otworzymy jakąkolwiek przeglądarkę i od razu możemy korzystać z niezliczonych porad, często wzajemnie się wykluczających, na temat zdrowia i prawidłowego odżywiania się, wspartych olbrzymią ilością przepisów i pięknych zdjęć. Niestety nie zawsze potrafimy dobrze ocenić wartość tej wiedzy i wybrać odpowiedni dla nas styl odżywiania się. Dotyczy to także żywności surowej, ang. raw food. Moim zdaniem moda na surową żywność ma duży związek z rozwojem blogosfery kulinarnej. Surowa żywność po prostu dobrze wygląda na zdjęciach :) Jednak znaczniej gorzej pasuje do naszych żołądków :)

Zgodnie z Tradycyjną Medycyną Chińską, a także z niektórymi współczesnymi badaniami, nie ma jednej diety dobrej dla wszystkich. Są osoby, które jedząc przez jakiś czas surówki oraz świeże owoce, a także pijąc rano zielone smoothies, będą miały mnóstwo energii i będą w stanie klarownie myśleć, gdyż surowa żywność pasuje do konstytucji ich ciała. Jednak ktoś inny, odżywiając się w ten sposób, będzie miał biegunkę, gazy, będzie przez cały czas osłabiony i nie będzie w stanie dobrze się skoncentrować. Na dłuższą metę jednak obie te osoby osłabią swoje ciało, ponieważ surowa żywność, podobnie jak jedzenie o zimnej naturze termicznej, spożywana regularnie przez dłuższy czas gasi nasz ogień trawienny i w rezultacie spowalnia metabolizm. W konsekwencji powoduje także, że coraz gorzej przyswajamy zawarte w pożywieniu składniki odżywcze i niestety, ale także wszystkie te witalne składniki (enzymy), dzięki którym czujemy natychmiastowy przypływ energii – jednak do czasu. Surowa żywność obniża też w konsekwencji libido i może być jedną z przyczyn bezpłodności, także ze względu na zaburzenie równowagi jin/jang. Dobrą alternatywą dla surowej żywności są wszelkie kiszonki (jako dodatek do gotowanego jedzenia), ponieważ są one już wstępnie przetrawione, co oznacza, że nasz organizm łatwiej przyswaja zawarte w nich składniki odżywcze. (Więcej na ten temat już wkrótce w mojej nowej książce).

Przygotowując dzisiejszy przepis chciałam pokazać, że gotowana żywność wcale nie musi być nudna, zawsze można  ją w taki sposób przygotować i podać, żeby karmiło to wszystkie nasze zmysły, a przede wszystkim, żeby organizm był w stanie przyswoić wszystkie zawarte w niej składniki :)

 

ZIELONE ALKALICZNE ZUPIES

Rodzaj posiłku: potrawa całodzienna 

Podajemy z: mlekiem/śmietanką kokosową, olejem/oliwą tłoczonymi na zimno.

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: wzmacnia krew, wątrobę oraz nerki

Ilość porcji: 3 – 4

Zielone zupies 3

Do przygotowania zupy będziemy potrzebowali:

2 łyżki oleju kokosowego do smażenia

1 średnia biała cebula, drobno posiekana

1 kostka tofu (180 g), pokrojonego w dużą kostkę

250 g brokułów, umytych i oczyszczonych, pokrojonych na kawałki

80 g szpinaku, umytego

100 g jarmużu, umytego

kawałek pora, ok. 8 – 10 cm

2 ząbki czosnku

1 liść laurowy

1 łyżeczka ziół prowansalskich

1 łyżeczka soli himalajskiej 

lub 1/2 łyżeczki soli kamiennej

1 litr wody

1 łyżeczka suszonego sproszkowanego mniszka

lub garść świeżego (opcja)

1 łyżka soku z cytryny

olej z prażonych nasion sezamu

olej z nasion słonecznika (lub inny), tłoczony na zimno 

 

Jak przygotować?

1. Rozgrzewamy olej w garnku, dodajemy posiekaną cebulę, smażymy ok. 1 minuty, aż cebula zacznie przyjemnie pachnieć. Wrzucamy szpinak, brokuły, jarmuż oraz tofu, mieszając podsmażamy przez 1 minutę.

2. Wrzucamy pora, czosnek, liść laurowy i zioła prowansalskie, mieszamy i wlewamy wodę. Dodajemy sól oraz mniszek (opcja). Gotujemy pod przykryciem przez 15 minut od zagotowania. 

3. Zestawiamy z ognia, studzimy przez 5 – 10 minut, dodajemy sok z cytryny, a następnie dokładnie miksujemy. Zanim zaczniemy miksować zupę, warto odlać szklankę płynu, żeby potem móc regulować gęstość zupy – nieraz warzywa są bardzo soczyste i zupa może wyjść za rzadka. Konsystencja zupy powinna być dość rzadka, nie powinna to być zupa-krem. Chodzi o to, żebyśmy mogli pić zupę ze słoiczka przez słomkę, tak jak się pije koktajl.

4. Po zmiksowaniu nalewamy zupę do wybranych słoiczków (ewentualnie można podać w szklance/kubku) i polewamy olejem z prażonych nasion sezamu (ewent. z orzechów włoskich), wlewamy trochę mleka kokosowego i na wierzch dajemy jeszcze trochę oleju słonecznikowego.

5. Jeśli mamy słomkę papierową, zupies możemy pić, kiedy jest jeszcze ciepłe. Jeśli jednak chcemy użyć słomki plastikowej, pijemy nasze zupies dopiero wtedy, kiedy jest lekko chłodne, ale nadal smaczne :)

                                                    Love,

                                                                                   Mariola

Dodam jeszcze tylko, że picie tej zupy ze słoiczka jest bardzo praktyczne, można ją wszędzie zabrać ze sobą, a także można swobodnie poruszać się z nią po domu, nic się nie rozleje. Możemy więc usiąść tam, gdzie tylko mamy na to ochotę, niekoniecznie przy stole :)  

Zielone zupies 4

……………………………………………………………………………………..……………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

ZdjęciaJacek Białołęcki; aranżacja potrawy i zdjęcia: Mariola Białołęcka

Copyright © 2015 by Jacek Białołęcki & Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

 

Napój zmieniający życie

Zawiera imbir, kurkumę, czarną rzepę i nasiona chia.

Wzmacnia żołądek, śledzionę, trzustkę, wątrobę, woreczek żółciowy i jelito grube!

 

napój 1

 (prawdziwe cudo, prawda?)

 

Oczyszczanie ciała i umysłu – ciąg dalszy…

Dziś chciałabym trochę więcej napisać o tym, jaki wpływ wywierają myśli i emocje na nasze ciało. Z pewnością słyszeliście  niejedną historię o wielkich medytujących? Prawie każda z nich to prezentacja możliwości naszego umysłu. Dobra wiadomość jest taka, że my również możemy mieć takie osiągnięcia, jeśli nauczymy się, jak z naszym umysłem codziennie pracować :) Jeśli ktoś zna na przykład historię życia Buddy, z pewnością wie też, że Budda, zanim został Buddą, był księciem, człowiekiem z krwi i kości! Wiele z powyższych historii udowadnia również, że umysł może wpływać na ciało i zmieniać jego parametry – często w szokujący sposób. Takie przypadki znane są nam też z doświadczeń zwykłych ludzi. Wszyscy znamy takie historie:  ludzie, którzy przeżywają wiele dni bez dostępu do wody i jedzenia, dziewięćdziesięciolatka wykonująca zaawansowane ewolucje na trapezie, matka podnosząca ciężarówkę, która przygniotła jej dziecko, i wiele, wiele innych…

Jednak ten sam umysł może też osłabiać ciało, to są te wszystkie negatywne emocje, którym na co dzień ulegamy: gniew, złość, uraza, chęć odwetu, żal, poczucie krzywdy. Kiedy przyjrzymy się ludowym przysłowiom, możemy zobaczyć, że na pewnym poziomie jest to dla nas zrozumiałe, te przysłowia tylko potwierdzają, że tak właśnie się dzieje: „leży mi to na wątrobie”, „mam ścisk żołądka”, „nie trawię go”, „zadałeś mi cios w plecy”, „cios prosto w serce”, „cios poniżej pasa”. Tych sformułowań używamy tak naprawdę, żeby pokazać, jak emocje wpływają na nasze ciało. Czyjeś słowa czy też działania wywołują w nas określone reakcje emocjonalne, a te reakcje wywołują określone zmiany w naszym ciele. Dlatego nie wystarczy raz na jakiś czas zrobić oczyszczenie ciała, chociaż jest to pomocne. Tak naprawdę sprawy trzeba załatwiać na bieżąco, żeby negatywne emocje nie pustoszyły naszych ciał i żeby negatywna energia, której są źródłem, nie kumulowała się w naszych narządach i tkankach, uszkadzając je. Oczywiście nie ma sytuacji idealnych, ale tego rodzaju dążenie powinno być stałym elementem naszej codziennej emocjonalno-psychicznej higieny :) Wyczyszczone emocje = zdrowe ciało. 

Jeśli coś ci „leży na wątrobie”, porozmawiaj z osobą, której to dotyczy, może uda się to łatwo wyjaśnić i okaże się, że ten smok wcale nie miał stu głów :) Przypomina mi się tutaj pewna anegdota, zresztą jedna z moich ulubionych. Mieszkało obok siebie dwóch mężczyzn, jednemu z nich zepsuł się sekator i nie mógł w związku z tym przyciąć żywopłotu, który za bardzo się rozrósł. Pomyślał, że w zasadzie mógłby pożyczyć ten sekator od sąsiada, ale nie był pewny, czy tamten się zgodzi, i zanim jeszcze się zapytał, już zaczął wymieniać mnóstwo powodów, dla których sąsiad z pewnością nie pożyczy mu tego sekatora, a było ich tak dużo, że kiedy zapukał w końcu do drzwi sąsiada i tamten stanął w progu, jedyna rzecz, jaką był w stanie powiedzieć, brzmiała: „ a wsadź sobie Pan ten sekator w…”  :) Często wyolbrzymiamy nasze problemy, także te z ludźmi, i często okazuje się, że ktoś się do nas nie uśmiechnął, nie dlatego że nas nie lubi, tylko właśnie się dowiedział, że jego ojciec jest bardzo chory. A my już odbieramy to zachowanie przeciwko sobie… Dlatego teraz, wiosną, warto to wszystko zweryfikować i odblokować przeciążoną wątrobę :)

Znów z drugiej strony to, co jemy, może także wywoływać w nas określone stany emocjonalne. Jeśli spożywasz produkty, które osłabiają twoje nerki, będziesz coraz częściej czuł lęk, jeśli osłabiasz serce, w twoim życiu będzie coraz więcej niejasności i coraz mniej radości. Jeśli pijesz dużo smoothies, zwłaszcza rano, jesz często surowe owoce i warzywa, będziesz ciągle rozpamiętywać wszystkie krzywdy, których doznałeś i wbrew pozorom będziesz niedożywiony, ponieważ w ten sposób osłabiasz narządy trawienne i nie są one w stanie pobierać składników odżywczych z pożywienia. Jakiś czas temu dowiedziałam się, że szeroko reklamowana i chętnie odwiedzana w Warszawie restauracja z żywnością raw została zamknięta po roku działalności. Nie było chętnych na surową żywność! Dla mnie jest to zrozumiałe :)

Dziś przygotowałam dla Was leczniczy napój, który powinno się pić wiosną codziennie przez dwa tygodnie, zaraz po obudzeniu się, żeby wzmocnić narządy trawienne. Dzięki niemu będziemy w stanie strawić prawie wszystko :) a także oczyścimy wątrobę. Jeśli ktoś jest przegrzany lub ma nadciśnienie, powinien zmniejszyć ilość imbiru lub w ogóle z niego zrezygnować. Zapomnijcie o zimnych smoothies z lodem na pusty żołądek i o jogurtach prosto z lodówki! Brr! Gorący napój z imbirem i czarną rzepą podgrzewa nasz trawienny „kociołek” i sprawia, że cały proces trawienia przebiega niezwykle skutecznie. Enjoy :)

Jak działają składniki tego napoju:

  1. Czarna rzepa, hei luo bo (po mandaryńsku), jest wyjątkowo skutecznym lekarstwem na wątrobę i woreczek żółciowy – to właśnie z czarnej rzepy produkuje się raphacholin. Czarna rzepa jest również cenionym lekarstwem w TCM, usuwa tzw. gorąco z wątroby i uwalnia ją z zastoju. Pomaga też w usuwaniu z organizmu toksyn i oswobadza krew z zastoju. Sok z czarnej rzepy, jak wykazały badania przeprowadzone przez Rosjan, jest nawet w stanie przywrócić równowagę tarczycy, niezależnie czy mamy niedoczynność tarczycy, czy nadczynność. Dzieje się tak za sprawą ważnego składnika czarnej rzepy tzw. rafaniny, która wzmacnia siły obronne naszego organizmu i ma bezpośredni wpływ na poziom hormonów tarczycy T3 i T4 – pomaga utrzymywać go w równowadze. Dodajmy jeszcze, że czarna rzepa jest bogatym źródłem potasu, magnezu, witaminy C, żelaza i siarki. 
  1. Imbir, świeży: sheng jiang (po mandaryńsku), zawiera gingerole, składniki o silnych właściwościach przeciwzapalnych i przeciwutleniających. Działa łagodząco na żołądek i wspomaga wydzielanie żółci. Imbir chroni wątrobę, a także pomaga ją zregenerować. Badania wykazały, że imbir w znaczący sposób pobudza działanie enzymów trawiennych, zwłaszcza lipazy i amylazy, które są kluczowe, jeśli chodzi o trawienie tłuszczów i węglowodanów. Co więcej imbir zwiększa aktywność trypsyny, która bierze udział w trawieniu białek. Ma właściwości przeciwwymiotne i pomaga w przypadku choroby lokomocyjnej.  
  1. Cytryna – pobudza wydzielanie żółci i enzymów trawiennych i chociaż ma kwaśny smak, powoduje, że nasze wewnętrzne pH staje się bardziej zasadowe po jej spożyciu. Warto wiedzieć, że te właściwości cytryna/sok z cytryny zachowuje w ciągu pół godziny od zetknięcia się z powietrzem, czyli po przekrojeniu cytryny. Jeśli pijemy sok z cytryny z ciepłą wodą, stymuluje to perystaltykę jelit. Dodajmy jeszcze, że cytryna jest wspaniałym antyoksydantem ze względu na dużą ilość vit. C. Równocześnie ma ona właściwości antywirusowe i przeciwbakteryjne. Ponadto poprawia koncentrację i pomaga odzyskać dobry nastrój, a skórka z cytryny pomaga zmniejszyć poziom cholesterolu we krwi. Jako ciekawostkę podam, że maratończycy i ludzie uprawiający wspinaczkę często piją sok z cytryny bezpośrednio z cytryny – wbijają  słomkę w czubek owocu cytryny, a następnie piją sok. To daje natychmiastowy przypływ energii. Sok z cytryny lepiej gasi pragnienie niż woda. Jego smak i zapach stymulują mózg i pomagają zwalczyć zmęczenie.
  1. Kurkuma, jiang huang (korzeń, przyprawa indyjska), należy do rodziny imbirowatych, pobudza krążenie, ma właściwości przeciwzapalne, wzmacnia żołądek i śledzionę, zwiększa ilość dobroczynnych bakterii w jelitach, oczyszcza wątrobę i krew, rozpuszcza kamienie żółciowe, ma niezwykłe właściwości antyoksydacyjne i ułatwia trawienie białek. Leczy nawet marskość wątroby, co jest potwierdzone licznymi badaniami. Dodatkowo usprawnia procesy myślowe. 
  1. Chia – nasiona chia są bogate w tłuszcze wielonienasycone, zwłaszcza w kwasy Omega 3. Nasiona te składają się w 60 procentach z Omega3, i w ten sposób są jednym z najbogatszych źródeł tych kwasów na Ziemi, zwłaszcza kwasu ALA (Kwasu α-linolenowego). Nasiona chia mają działanie przeciwzapalne, pomagają redukować cholesterol, są wspaniałym źródłem błonnika (10 gramw 2 łyżkach nasion), dzięki czemu wspierają pracę jelita grubego.  Chia są bogate w antyoksydanty, a także są bogatym źródłem wapnia, fosforu, magnezu i manganu. Do tego pomagają regulować poziom insuliny we krwi. Nie zawierają glutenu. Dodałam chia do tego napoju głównie dlatego, że działają łagodząco na ściany żołądka i jako pokarm tzw. śluzowaty mają zbawienny wpływ na wyściółkę jelit.

 

Napój ten niewiarygodnie szybko przynosi efekty. Jednak warto skonsultować się najpierw z lekarzem, czy w naszym przypadku jest on wskazany. Po dwutygodniowej kuracji można go przygotowywać od czasu do czasu i wypijać przed śniadaniem. Jeśli ktoś chce stosować go leczniczo  dłużej niż dwa tygodnie, powinien zasięgnąć porady lekarza. Przeciwskazaniem do picia tego napoju może być nadciśnienie, ciąża i karmienie piersią.

Jeśli zachowacie podaną przeze mnie kolejność składników, otrzymacie napój przygotowany zgodnie z metodą Pięciu Przemian. Zakończyłam go na Przemianie Drzewa i w ten sposób energię skierujemy do Wątroby – oznacza to, że najbardziej wzmocni on Wątrobę.

 

NAPÓJ ZMIENIAJĄCY ŻYCIE

Rodzaj posiłku: napój leczniczy

Podajemy z: pijemy sam napój, przygotowany według przepisu

Wegetariański: tak

Wegański: nie

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: wzmacnia narządy trawienne

Ilość porcji: 2

 napój 2

 

500 ml wody źródlanej lub filtrowanej

½ łyżeczki kurkumy w proszku lub kilka

plasterków korzenia kurkumy (ok. 10 g)

¼ łyżeczki sproszkowanego korzenia lukrecji

125 ml soku z czarnej rzepy

15 – 20 g pociętego w plastry, świeżego korzenia imbiru,

obranego ze skórki

szczypta różowej soli himalajskiej

½ łyżeczki otartej skórki z cytryny

2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny

szczypta sproszkowanej kurkumy

2 łyżki miodu, najlepiej organic

1 łyżeczka nasion chia

szczypta zielonego pieprzu

szczypta soli morskiej

1 – 2 cienkie plastry ekologicznej cytryny ze skórką

1 – 2 cienkie plastry ekologicznej limonki ze skórką

(jeśli nie mamy ekologicznych cytryn/limonek,

musimy sparzyć ich skórkę przed użyciem)

 

  1. Zagotowujemy wodę w rondlu i zmniejszamy trochę ogień. Na wrzątek wrzucamy najpierw kurkumę, po chwili lukrecję, następnie wlewamy sok z czarnej rzepy i wrzucamy świeży imbir, gotujemy przez chwilę i wrzucamy sól. Po chwili dodajemy skórkę z cytryny. Gotujemy pod przykryciem przez 10 minut na małym ogniu (jeśli ma mieć mniej rozgrzewający charakter, gotujemy krótko,     3 -5 minut powinno wystarczyć).

  2. Zdejmujemy z ognia, odcedzamy i studzimy do temperatury ok. 50°C, a następnie wlewamy sok z cytryny, dodajemy kurkumę, miód i chia. Energicznie mieszamy przez  ok. 1 – 2 minuty i odstawiamy na chwilę, żeby chia zwiększyły swoją objętość. Na koniec wrzucamy po kolei: szczyptę zielonego pieprzu, szczyptę soli, plastry cytryny oraz limonki, mieszamy, Pijemy! :)  

Napój ten jest przepyszny i ta świadomość, że działa korzystnie na cały organizm… Można go przygotować poprzedniego dnia, odcedzić, wlać do termosu ze szklanym wkładem, a rano tylko sprawdzić jego temperaturę i dodać pozostałe składniki.

 

                                             With love,

                                                            Wasza Mariola

 

P.S. Jutro nów i zaćmienie słońca, uważajcie na siebie :) Zaćmienie będzie można obserwować w Polsce rano, około godz. 10.00, trzeba mieć ciemne okulary…

.…………………………………………………………………………………………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

ZdjęciaJacek Białołęcki; aranżacja potrawy i zdjęcia: Mariola Białołęcka

Copyright © 2014 by Jacek Białołęcki & Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

 

Pyszny zimowy kompot z lukrecją

Zimowy kompot z lukrecją

Zafascynowani stevią i ksylitolem zapomnieliśmy, że tuż obok, w sklepach zielarskich, leży sobie spokojnie ziółko 50 razy słodsze od cukru trzcinowego, chętnie wykorzystywane przez przemysł spożywczy do słodzenia potraw. Lukrecję, bo o niej tu mowa, znajdziemy na przykład w popularnych żelkach Haribo. Lukrecja jest najbardziej popularna w krajach skandynawskich i często używana tam do słodzenia potraw przygotowywanych w domu.  Ma nie tylko walory smakowe, ale przede wszystkim właściwości lecznicze i odmładzające. Leczy kaszel, choroby gardła, ma właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne. Przez terapeutów medycyny chińskiej jest chętnie wykorzystywana do leczenia astmy i zalecana w przypadku stresu. Uważa się, że usuwa gorąco z ciała i toksyny. 

Dodam jeszcze, że lukrecja została wybrana na roślinę roku 2012 – przez zespół naukowców z Uniwersytetu w Würzburgu, w Niemczech i przedstawicieli WWF.

Dzisiejszy przepis powstał w oparciu o przepis Kille Enny z książki „Nasze jedzenie”. Z pracami tej autorki zetknęłam się już kilka lat temu w Kopenhadze. Niestety pisze w języku duńskim i bardzo żałowałam wtedy, że nie znam duńskiego. Teraz można zapoznać się z jej unikalną, a jednak prostą kuchnią, ponieważ pojawiła się polska wersja jej książki. Kille jest nagradzanym mistrzem kuchni, mieszka na wsi, w niewielkim domu z dużym ogrodem, który jest zródłem jej inspiracji. Cenię takie osoby, które robiąc karierę w świecie kulinariów, korzystają przede wszystkim z własnych pomysłów. Jestem przekonana, że każdy ma własną drogę i powinien ją odnależć, a wtedy naprawdę wniesie coś ważnego w życie innych ludzi.

W dzisiejszym przepisie oprócz lukrecji odkryjecie jeszcze jeden interesujący składnik – cynamon cejloński, czyli cinnamomum cassia, ma wspaniały, elegancki aromat, wygląda jak zwykły cynamon, ale nie do końca, bardziej przypomina zwinięte cygaro – ma w środku wiele warstw. To właśnie cassia, cynamon cejloński, jest wykorzystywana przez medycynę chińską do leczenia pacjentów, a nie cynamon, który jest powszechnie przez nas używany jako przyprawa, np. do jabłecznika.

Zapraszam na przepis!

ZIMOWY KOMPOT Z LUKRECJĄ

Rodzaj posiłku: kompot

Podajemy z: skórką pomarańczową

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: rozgrzewa ciało, usuwa zimno z kanałów

Ilość porcji: kilkanaście

Składniki: jabłka, gruszki, cynamon, kardamon, gożdziki, lukrecja, suszona pigwa, skórka pomarańczowa

Kompot z lukrecją 2

Przepis

 

1 kg słodkich gruszek

1 i 1/2 kg słodkich jabłek

skórka z 1/2 pomarańczy

1/2 łyżeczki suszonego, rozdrobnionego korzenia lukrecji

ok. 3 cm laski cynamonu cejlońskiego (cassia)

3 ziarna zielonego kardamonu

3 – 4 gożdziki

500 ml wody

1 łyżeczka suszonej pigwy (opcja)

 

1. Jabłka i gruszki myjemy, usuwamy gniazda nasienne, kroimy w cząstki, a następnie przepuszczamy przez sokowirówkę, żeby uzyskać sok. 

2. Osobno usuwamy albedo ze skórki pomarańczowej i kroimy ją w paski.

3. Sok przelewamy do garnka, wrzucamy skórkę pomarańczową, lukrecję, cynamon, kardamon, gożdziki, wodę, a następnie suszoną pigwę (opcja). Gotujemy przez 20 minut od momentu zagotowania. Zestawiamy z ognia i pozostawiamy jeszcze na 10 minut, żeby kompot naciągnął. Odcedzamy. Podajemy na zimno lub na gorąco. Do szklaneczek można wrzucić przed podaniem umytą skórkę pomarańczową z kompotu, podkreśli ona kolor kompotu.

Kompot ten ma wyjątkowy smak i zapach, głównie dzięki cynamonowi cejlońskiemu,

to jest coś z gatunku: must have! Musicie to kupić i spróbować, od tego momentu nic już nie będzie takie samo :)  

 

Kompot z lukrecją przygotowywałam też w oparciu o owoce, a nie o sok z owoców i różnica jest naprawdę duża, jeśli kompot to tylko z soku, ewentualnie z suszonych owoców.

I oczywiście lukrecja, królowa dzisiejszego wpisu, która sprawia, że kompot jest słodki, chociaż nie ma w nim ani grama cukru, stevii czy ksylitolu :) )) Co więcej, nie wydamy na nią majątku – za opakowanie lukrecji w sklepie zielarskim zapłaciłam ok. 4 zł., a jest przecież bardzo wydajna. 

Przestawiając się na lukrecję, pamiętajmy, że jest ona ziołem, więc nie możemy jej jeść w dużych ilościach – jedna lub dwie łyżeczki dziennie, to moim zdaniem dawka, która nikomu nie zaszkodzi. Dodam jeszcze, że taka ilość lukrecji posłodzi nam ciasto, kompot i  herbatę dla całej rodziny.

Kille proponuje używać całego korzenia lukrecji, zamiast rozdrobnionego, który ja tutaj zastosowałam, gdyż wtedy aromat i smak potrawy jest jeszcze szlachetniejszy, ale korzeń w całości jest trudniej dostępny i jest droższy. Zakupiłam go na allegro, 25 g kosztuje ok. 9 zł, maleńka paczuszka, przyszedł wczoraj, więc już nie miałam możliwości go przetestować, ale jeszcze na pewno coś przygotuję w oparciu o niego.

I jeszcze jedna informacja, cynamon cejloński kupiłam w sklepie Marks & Spencer w Gdyni.

                          Enjoy i na zdrowie :) ))

                                                                   Wasza

                                                                                        Mariola

Kompot 3

………………………………………………………………………………………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Copyright © 2014 by Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

Coś słodkiego i ożywiającego…

Grzaniec

Mówiąc coś słodkiego i ożywiającego, mam na myśli różne napoje alkoholowe, które przygotowałam dla moich gości na jutrzejszy sylwestrowy wieczór :) Jeśli chodzi o picie alkoholu, nie wiem, czy coś mądrego potrafię powiedzieć :) To szeroki temat i często drażliwy z różnych powodów i w różnych środowiskach. Dla mnie ostatnio oznacza małą lampkę dobrego czerwonego wina wypitą do kolacji lub obiadu, zazwyczaj z przyjaciółmi.  Niewielka ilość alkoholu jest stymulująca. Alkohol ma właściwości rozgrzewające ciało i sprawia, że energia idzie w górę, dlatego czujemy się ożywieni i jesteśmy bardziej radośni oraz kreatywni. Równocześnie jednak alkohol otwiera pory ciała, dlatego staram się nie pić alkoholu na zewnątrz, kiedy jest bardzo zimno, ponieważ chłód może wniknąć przez pory ciała i w najlepszym przypadku może skończyć się katarem, o czym warto pamiętać podczas jutrzejszego sylwestrowego szaleństwa :)

Napoje, które dziś przygotowałam – poncz, koktajl i grzaniec – wpływają na nas ożywiająco i wprawią nas od razu w dobry nastrój. Alkohol jest w nich prawie niewyczuwalny, podobnie jak jeden z sekretnych składników… :) Proponuję zacząć jutrzejszy wieczór od pysznego, lekkiego i orzeżwiającego ponczu z owocami granatu, a po północy wypić grzańca lub koktajl kokosowo-figowy, w skład których wchodzi wzmacniająca organizm…. kasza jaglana :) Nie uwierzycie, ale kasza jaglana cudownie odnajduje się w drinkach, nadając im ciekawą konsystencję i delikatny smak, zachęcam do wypróbowania!

 

 

PONCZ Z OWOCAMI GRANATU

Poncz miska

1 dojrzały owoc granatu

750 ml napoju musującego jabłko z borówką (IKEA)

lub półsłodkiego czerwonego szampana,

najlepiej bezalkoholowego

200 ml pomarańczowego curacao lub likieru cointreau

 

1. Owoc granatu kładziemy na blacie lub na stole, następnie przyciskamy go ręką i kilkakrotnie przetaczamy po blacie, aż poczujemy, że jest bardziej miękki. Dzięki temu łatwiej będzie nam wyjąć pestki ze środka.

2. Przekładamy granat do dużej szerokiej miski i kroimy go ostrożnie na pół, będzie miał sporo soku. Wyjmujemy pestki, a następnie je miażdżymy, żeby uzyskać jak najwięcej soku. Następnie wlewamy do miski napój oraz curacao. Mieszamy, wrzucamy kilka kostek lodu, żeby poncz ochłodzić. Nalewamy do szklanek wypełnionych częściowo lodem. Poncz powinien być lekko schłodzony, ale nie zimny. Dzięki temu, że poncz jest chłodny, alkohol nie będzie nas zbyt mocno rozgrzewał.

 

Poncz 2

 

 

JAGLANY GRZANIEC

Serwujemy na zimno, ponieważ zawiera przyprawy silnie rozgrzewające ciało. Nie polecam tego drinka osobom z nadciśnieniem czy też takim, które łatwo się emocjonują. Ma cudowny świąteczno-noworoczny smak i nikt nie zgadnie, że zawiera kaszę jaglaną :) Pijmy go powoli i delektujmy się smakiem…

Jaglany grzaniec

 

750 ml białego wina półwytrawnego lub półsłodkiego

2 anyże gwiazdkowate

1 laska cynamonu

3 – 4 łyżki ugotowanej i zmiksowanej kaszy jaglanej

4 – 5 lekko czubatych łyżek cukru trzcinowego

2 łyżki syropu z czarnego bzu (opcja)

plaster pomarańczy ze skórką

 

1. Wlewamy wino do garnka. Wrzucamy anyż i cynamon. Podgrzewamy do temperatury 70 C. Wino nie może się zagotować, ponieważ będzie bardzo kwaśne. Zdejmujemy z ognia, wyjmujemy anyż i cynamon, a następnie wlewamy do pojemnika blendera.

2. Dodajemy kaszę jaglaną, cukier trzcinowy oraz syrop (opcja). Miksujemy do uzyskania jednolitej, gładkiej konsystencji. Przecedzamy do ceramicznej (szklanej) miski przez sito, żeby nie było grudek kaszy, a następnie wrzucamy plaster pomarańczy oraz anyż i cynamon (wyjęte z wina). Zostawiamy na 2 – 3 godziny lub dłużej. Wyjmujemy przyprawy, podajemy schłodzone.

 

I ostatni przepis :)

 

KOKTAJL JAGLANO-KOKOSOWY

 

Koktajl

Jest tak pyszny, że przeniesie nas wprost do siódmego nieba :) )) Chyba będę go pić w wersji bezalkoholowej :) )) Brandy, sok pomarańczowy, figi oraz… kasza jaglana, ten zestaw naprawdę się udał!

6 dużych suszonych fig

300 ml wody

300 ml soku pomarańczowego, świeżo wyciśniętego

150 ml brandy

4 łyżki ugotowanej i zmiksowanej kaszy jaglanej

200 ml śmietanki kokosowej lub sojowej

1 czubata łyżka cukru pudru 

 

1. Do niedużego rondla wlewamy wodę i wrzucamy figi. Gotujemy pod przykryciem przez 20 minut od zagotowania. Zdejmujemy z ognia, odstawiamy na bok, żeby przestygło.

2. Do pojemnika blendera wrzucamy figi, kaszę jaglaną, wlewamy wodę z gotowania fig, sok pomarańczowy oraz brandy. Miksujemy, aż wszystko się dokładnie połączy. Na koniec przecieramy przez sito do ceramicznej miski i zostawiamy do ostudzenia.

3. Osobno ubijamy śmietankę kokosową z cukrem pudrem przez 4 minuty. Można też użyć sojowej lub krowiej. Osobiście najbardziej lubię właśnie z kokosową. (Śmietankę kokosową możemy też pozyskać z mleka kokosowego. W tym celu wkładamy mleko kokosowe w puszce lub w kartoniku do lodówki na kilka godzin. Na górze kartonika lub puszki utworzy się warstwa tłuszczu – ekstraktu – który można zebrać i ubić, tak jak śmietankę krowią. Jeśli ekstrakt jest zbyt gęsty, można dodać trochę mleka kokosowego.)

4. Wystudzony mus figowy nakładamy do kieliszków, na wierzch nakładając śmietankę kokosową. Po wierzchu posypujemy kakao lub kawą instant – naturalną lub inką. Pijemy bez słomki. Bardzo smaczne :)

P.S. Jeśli mus jest za gęsty, można dodać więcej soku pomarańczowego.

 

…………………………………………………………………………………………………………………….

Opracowanie przepisów – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Copyright © 2013 Mariola Białołęcka | All Rights Reserved

Jaglana czekolada z karobem – na gorąco

 Jaglana czekolada zdjęcie 1

Na Wybrzeżu mamy wczesną zimę. Od kilku dni temperatura w nocy spada poniżej zera. Czas więc na coś bardziej rozgrzewającego :) Czekolada jaglana na gorąco powstała w oparciu o mój przepis na champurrado (z książki „Zaskakująca kasza i ryż”). Tym razem jednak nie połączyłam kaszy z czekoladą, ale zastąpiłam czekoladę moim ulubionym karobem. W efekcie mamy pyszny!!! i rozgrzewający napój, który smakuje jak czekolada. Proso i kasza jaglana są dla mnie lekko rozgrzewające, ale zauważyłam, że w TMC ich klasyfikacja jest bardzo różna w zależności od autorów, co prawdopodobnie ma związek z różnymi gatunkami prosa. Najlepsza rzecz, jaką możemy zrobić, to przetestować na sobie, żeby być pewnym, jak dana potrawa działa na nasz organizm. Gdyby ktoś chciał jeszcze wzmocnić rozgrzewający charakter tego typu czekolady, może dać czerwoną quinoa zamiast kaszy jaglanej. W przepisie użyłam anyż gwiazdkowaty, który cudownie aromatyzuje naszą czekoladę, ale jest przyprawą bardzo silnie rozgrzewającą ciało i powinny go unikać osoby, którym ciągle jest gorąco, mają wysokie ciśnienie krwi i łatwo ulegają emocjom. W przepisie znajdziecie też zielony kardamon. Ta przyprawa z kolei jest kochana przez medycynę tybetańską, w której jest powszechnie stosowana jako główny składnik leków i leczniczych potraw zalecanych przez lekarzy tej medycyny. Zielony kardamon, czyli kardamon malabarski, wzmacnia nerki i leczy choroby, które powstały z wychłodzenia ciała. Jest też jedną z trzech najdroższych przypraw świata obok szafranu i wanilii. Trzeci wyjątkowy składnik naszej czekolady to cynamon, który także nas rozgrzeje i pomoże utrzymać stabilny poziom cukru we krwi. I jak tu nie cieszyć się życiem :)

Wyposażeni w taką czekoladę nie musimy się już obawiać zimna i zmian nastrojów. Zadowoleni i pełni energii chętnie zabierzemy się za to, co mamy do zrobienia. Poza tym jest ona tak pyszna, że będziemy wręcz pławić się w serotoninie :) ))))

 Jaglana czekolada z góry pół

Ale uwaga! Ta czekolada naprawdę uzależnia :) ), jednak ze względu na anyż gwiazdkowaty nie można jej pić codziennie przez dłuższy czas. Można jedynie przez kilka dni z rzędu lub okazjonalnie, kiedy wracamy do domu po dłuższym spacerze i jesteśmy mocno zmarznięci. Gdybyśmy chcieli ją pić częściej, przygotujmy ją bez anyżu, dodając w zamian trochę więcej zielonego kardamonu.

Z najlepszymi życzeniami łatwego adaptowania się do szybko zmieniających się warunków zewnętrznych,

                                                           Wasza Mariola

 P.S. Czekolada jaglana bardzo rozgrzewa ciało, dlatego osoby z nadciśnieniem, gorącymi stopami i dłońmi czy w dużym stresie powinny ją pić bez anyżu i cynamonu. Jeśli natomiast ktoś zaczyna swoją przygodę z karobem, niech zacznie od mniejszych ilości, np. od 1 łyżeczki na szklankę mleka, żeby organizm mógł się przyzwyczaić.

 

JAGLANA CZEKOLADA Z KAROBEM

Rodzaj posiłku: deser

Podajemy z: ubitą śmietanką kokosową i cynamonem

Wegetariański: tak

Wegański: tak

Bezglutenowy: tak

Pięć Przemian: działanie odżywcze, wzmacnia energię, mocno rozgrzewa

Ilość porcji: 3 – 4

Składniki: kasza jaglana, mleko kokosowe, anyż gwiazdkowaty, zielony kardamon, cynamon, karob, cukier trzcinowy, esencja waniliowa z ziarenkami wanilii

 Jaglana czekolada z góry

 Przepis

60 g kaszy jaglanej

1 l mleka kokosowego

(lub 500 ml mleka kokosowego

+ 500 ml mleka sojowego)

1 gwiazdka anyżu

2 nasiona zielonego kardamonu

1 laska cynamonu

4 – 5 łyżek karobu

2 łyżki cukru trzcinowego

1 łyżeczka esencji waniliowej

 

  1. Kaszę wrzucamy do garnka. Wlewamy mleko, wrzucamy anyż, kardmon i cynamon. Mieszamy, przykrywamy i na dużym ogniu doprowadzamy do wrzenia, uważając, żeby mleko nie wykipiało. Dodajemy karob, mieszamy, żeby nie było grudek karobu, przykrywamy i gotujemy przez 20 minut na małym ogniu.
  2. Wyjmujemy anyż, kardamon oraz cynamon i przekładamy kaszę do blendera. Wrzucamy cukier, esencję waniliową i miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji (przynajmniej 1 minutę na wysokich obrotach). Nalewamy do filiżanek lub szklanek, można dodać ubitą śmietankę kokosową, sojową lub zwykłą. Posypujemy zmielonym cynamonem.

Smakuje obłędnie, tak pyszna, że nie można się oderwać. Można ją pić także na zimno, jest wówczas aksamitna i bardzo gęsta. Enjoy!

Jaglana czekolada do picia na zimno

…………………………………………………………………………………………………

Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka

Zdjęcia – aranżacja i wykonanie: Mariola Białołęcka

Copyright © 2013 Mariola Białołęcka | All Rights Reserved